Kontrabanda stulecia

Kontrabanda stulecia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy amerykańskie firmy tytoniowe wspomagają międzynarodowy przemyt?
Co dziesiąty papieros sprzedawany w państwach Unii Europejskiej pochodzi z przemytu - do takich wniosków doszła Komisja Europejska. Komisja co prawda zdecydowała się stawić czoło amerykańskim potentatom tytoniowym, ale obawia się ich wszechmocnych prawników. Dlatego tajemnicą owiane jest wszystko: szlaki kontrabandy, kancelaria adwokacka, której zlecono sprawę, oskarżone firmy, a nawet wysokość odszkodowania, jakiego domaga się komisja.
Skąd posądzenie producentów o działalność przemytniczą? Unijni urzędnicy, opierając się na danych specjalnej instytucji kontrolnej, doszli do wniosku, że przemycanych papierosów jest zbyt dużo: - To jest oryginalny towar. Jeśli więc stanowi dziesiątą część rynku, to można założyć, że producenci wiedzą, co się dzieje - wyjaśnia rzecznik Komisji Europejskiej Luc Veron.
Papierosy - jak wynika z nieoficjalnych informacji - zanim dotrą do unii, krążą po Morzu Północnym. Pierwszy przystanek to strefy bezcłowe w Antwerpii i Rotterdamie. Potem paczki zabierane są ze składów i znów trafiają na statki. Okręty podpływają do wybrzeży Portugalii i Hiszpanii, ale nie cumują przy brzegu. Tu zaczynają działać ci, którzy ryzykują najwięcej i zarabiają najmniej, czyli drobni przemytnicy, rekrutowani spośród ubogiej ludności. Łódeczki, zwane lanzaderas, podpływają nocą do statków i pakunki są przeładowywane. Jeden z pracujących w komisji Portugalczyków przyznaje, że celnicy robią czasem kontrole na pokaz. Portugalskie wybrzeże nie jest specjalnie pilnowane. Dla Hiszpanów odkrycie KE również nie jest zaskoczeniem. - To u nas bardzo znana sprawa - mówi hiszpańska dziennikarka. Kilka miesięcy temu udało jej się nawet zrobić reportaż na ten temat. Dotarła do składów w Antwerpii. Papierosy, które tam widziała, były wyprodukowane przez największe amerykańskie firmy. W kontenerach znajdowały się między innymi produkty Marlboro, Philip Morris i Lucky Strike.
Wygląda na to, że przemytnicy upodobali sobie dawne szlaki handlowe. To do Hiszpanii i Portugalii dotarły z USA pierwsze tytoniowe liście, a w XVI w. nadworny lekarz Filipa II zalecił ich używanie w celach leczniczych. Może jedynie nieco dziwić to, że Komisja Europejska nie oczekuje od krajów członkowskich konkretnych działań, takich jak zaostrzenie kontroli na granicach czy w sklepach. Na celowniku są wyłącznie Amerykanie. I tylko do nich unia ma pretensje o nie zapłacone podatki. Dlaczego tak się dzieje? Na tak postawione pytanie trudno uzyskać w KE satysfakcjonującą odpowiedź.
Niewątpliwie unijnych praw-ników ośmieliło niedawne zwycięstwo mieszkańców Florydy. Pięciu największych producentów papierosów w USA sąd skazał na grzywnę 145 mld USD (przeznaczoną na odszkodowania dla obywateli). Najwyższy wyrok w historii amerykańskiego systemu sprawiedliwości może się jeszcze zmienić po apelacji koncernów, nazywających tę sumę wyrokiem śmierci. Wygląda na to, że nadchodzą trudne czasy dla firm tytoniowych. Największe stowarzyszenie konsumentów z Włoch właśnie poinformowało, że rozważa wystąpienie o odszkodowania dla włoskich obywateli. Również wiele amerykańskich stanów zniechęca do kupowania papierosów wysokimi podatkami, a przez ostatnie dwadzieścia lat liczba palaczy spadła w USA niemal o połowę.
Tymczasem wartość przenikającej do Europy kontrabandy to niemała część dochodów firm. Dwa miliardy dolarów to dochód z ostatnich trzech miesięcy jednego z największych amerykańskich potentatów. Komisja nie staje sama przeciwko papierosowym magnatom. Także Sąd Federalny Karoliny Północnej prowadzi dochodzenie w sprawie ewentualnych związków fabrykantów z przemytnikami. Federalne władze USA utworzyły nawet specjalną komórkę do badania sprawy. Również w raporcie Banku Światowego i Światowej Organizacji Zdrowia, który ukaże się w najbliższych dniach, mają się znaleźć niekorzystne wnioski na temat działań przemysłu tytoniowego w celu osłabienia międzynarodowej kontroli rynku. Unię wsparły też Kanada, Kolumbia i Ekwador.
Oskarżone firmy kategorycznie zaprzeczają, jakoby miały coś wspólnego z tym procederem. - Nasza polityka jest przejrzysta - zapewnia Donald Harris z firmy Philip Morris. - Nie podtrzymujemy przemytu i chętnie współpracujemy z rządami różnych krajów w celu przeszkodzenia kontrabandzie. 


Więcej możesz przeczytać w 33/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0