Pożegnanie z bronią

Pożegnanie z bronią

Pracoholik wypiera komandosa - literatura dla mężczyzn zmienia bohatera
Księgarze są zgodni - koniec pierwszego dziesięciolecia wolnego rynku oznacza zmianę w repertuarze literatury dla mężczyzn. Podręczniki zwalczania stresu wypierają opowieści ze szpiegami w roli głównej. Jednocześnie polscy autorzy nie umieją pozyskać czytelnika książkami, które na bieżąco objaśniałyby mechanizmy życia społecznego.
Zasadniczą zmianę widać już w momencie zakupu: kobiety odwiedzają księgarnię dwa razy częściej niż mężczyźni. I to one kompletują zawartość męskiej biblioteczki. Mężowie otrzymują w rezultacie nie tyle nawet podręczniki uprawiania nowych zawodów, ile rozbudowane instrukcje życiowej ekspansji typu "Poznaj moc, która jest w tobie". Przeciętna księgarnia w dużym mieście w ciągu kilku tygodni upłynnia pół tysiąca egzemplarzy książki z tej dziedziny.
W tym samym czasie anglo-saskich powieści sensacyjnych, które jeszcze pięć lat temu rozchodziły się w nakładach stutysięcznych, w tym roku udaje się sprzedać dziesięć razy mniej. Przyczyna tego jest oczywista: z upadkiem muru berlińskiego zniknął przeciwnik mobilizujący zachodnie centrale szpiegowskie. Na zainteresowanie nie mogą już liczyć techno-thrillery w typie powieści Toma Clancy'ego ("Polowanie na 'Czerwony Październik'"), ponieważ czytelnik jest świadom, że losy współczesnej wojny nie zależą od arsenału technicznego jednej łodzi podwodnej. Coraz bardziej naiwne wydają się też symulacje wojskowo-polityczne, jakimi przykuwał uwagę jeszcze w połowie tej dekady weteran Frederick Forsyth. Symptomatyczne - Frederick Forsyth przegrywa z gazetą.
Podobny los spotkał całe sztaby emerytowanych pułkowników, którzy piórami wynajętych ghost-writerów rozgłaszali chwałę amerykańskiego oręża. Na tle bankructwa literackiej soldateski amerykańskiej imponująco rysuje się kariera książek Bogusława Wołoszańskiego. Na jego sukces pracują dwa czynniki - występy telewizyjne, które czynią z jego publikacji rodzaj "literatury mówionej", oraz przyzwyczajenie lekturowe, jakie w polskim czytelniku utrwalał na przemian rodzimy film i militarystyczne cykle wydawnicze. Wszak kolejne tomiki serii z tygrysem (skutkiem niedbalstwa wydawców wizerunkowi tytułowego zwierzaka brakowało połowy wąsów) wychodziły w nakładzie 250 tys. egzemplarzy każdy i od 1957 r. kosztowały 5 zł. Ich założenia pokrywały się z konwencją wykorzystywaną przez Wołoszańskiego, w stylu sensacyjnej gawędy relacjonującego operacje, którym podręczniki historii poświęcają najnudniejsze stronice. I najważniejsze - wojna, według Wołoszańskiego, nie ma nic wspólnego z cierpiętniczym i kombatanckim patriotyzmem. Jest raczej gabinetową grą wywiadów i pojedynkiem zaawansowanych technologii. To imponuje nastolatkom w każdym wieku.
Literatura męska zdążyła też w ostatnich latach przetrawić kilka mód. Opadła fala ekscytacji prawniczymi thrillerami Johna Grishama. Amerykański przewód sądowy z sędzią jako arbitrem i salą rozpraw traktowaną jak boisko sportowe zbyt boleśnie zderzał się z rodzimym doświadczeniem. Podobnie się stało z thrillerem medycznym, w którym wyspecjalizował się Robin Cook. Jego efektowne popisy z użyciem przyszłościowych technologii medycznych przypominały zanadto literaturę science fiction. Poza tym każdy z tych autorów produkował niemal 500-stronicowe tomiska. W jeszcze skromniejszym zakresie skonsumowany został w Polsce cyberpunk - odmiana fantastyki naukowej, która rozgrywa się częściowo w rzeczywistości elektronicznej.
Tymczasem prawdziwym wyzwaniem dla męskiego rynku księgarskiego staną się niebawem, jak należy przypuszczać, gatunki popularne na rynkach zachodnich. Na przykład biografie osób publicznych poza dawką sensacji kryjące wtajemniczenie w strukturę polityki, kariery, gry sił społecznych. Na rodzimym rynku odpowiednikiem tego piśmiennictwa była dekadę temu fala wywiadów rzek, w których politycy doby PRL i pierwszej "Solidarności" tłumaczyli się z własnych posunięć - najczęściej w sposób żenujący i nudny. W Stanach Zjednoczonych fabuły paradokumentalne z udziałem żyjących aktorów sceny publicznej są najchętniej kupowane przez mężczyzn. W tym sezonie Joe Eszterhas pobił rekordy sprzedaży swoją "Amerykańską rapsodią", gdzie w parafabularny sposób zanalizował psychologiczne uwikłania trójkąta Bill-Monika-Hillary. Rudolf Giuliani stara się o przedłużenie kadencji burmistrza Nowego Jorku - dwójka dziennikarzy dochodzeniowych w książce "Rudy" przedstawia detale jego kariery, a zwłaszcza powiązania z włoską mafią. W Niemczech panowie wykupują polityczne biografie Joschki Fischera i Oscara Lafontaine'a. W trakcie rodzimej kampanii prezydenckiej wyborcy czytają w tym samym czasie najwyżej plakaty reklamowe i ulotki.

 0