Gadają nie tylko w Boże Narodzenie

Gadają nie tylko w Boże Narodzenie

Dodano:   /  Zmieniono: 14
Gdy nadjeżdżam, słyszę tupot kopyt i rżenie. Baśka rozpoznaje głos Baśka rozpoznaje głos silnika mojego samochodu. Nie chodzi nawet o jedzenie. O miłość chodzi, no i żeby sobie trochę pogadać.
Najpierw był Bruno. Terier irlandzki, jedna łapka krótsza od innych i przekrzywiona główka, która dodawała mu niewiarygodnego uroku. Główka z czasem się wyprostowała, łapka była operowana, ale nic to nie pomogło, pozostała krótsza. Bruno potrafił to wykorzystać. Gdy biegł na spacer, nikt nie widział jego kalectwa, gdy trzeba było wzbudzić współczucie, kulał jak facet, który zbiera pieniądze na ulicy, by się napić.

Bruno był macho. Przez pierwsze trzy lata nie do ogarnięcia. Niesforny, nieposłuszny i pełen wdzięku. Często patrzyłam, jak goni nieprzytomnie za jakąś suczką. OK – myślałam sobie – kupię innego! Nie będę przecież ganiała za dziadem. Ale ganiałam, mąż i dziecko też. Potrafił uciec i wrócić cały zakrwawiony po rozlicznych bójkach. Na wsi miał swoją miłość. Suczkę sąsiada, który kompletnie o nią nie dbał. Czasem, na wsi, taki brak troski jest zbawienny. Pies nie siedzi w budzie przywiązany na krótkim łańcuchu, łatwiej mu wtedy zdobyć pożywienie i nawiązać nowe przyjaźnie.

Karina Schwerzler, pełnomocnik wojewody świętokrzyskiego ds. ochrony zwierząt (często jeździ na interwencje): - W Białce koło Iłży pomagałam w likwidacji fabryki smalcu z psów, którą urządzono w gminnym schronisku dla bezdomnych zwierząt. Skórę z psów zrywano tam na żywca, ponoć wtedy smalec jest zdrowszy. Potem odrąbywano im głowę. To, co przykuło moją uwagę, to fakt, że w każdym pomieszczeniu domu właścicieli wisiały święte obrazki, a ogrodzenie przystrojone był flagami papieskimi i maryjnymi.

Szakalica

Tak nazwaliśmy psa sąsiadów. Szakalica ożywiała się, gdy przyjeżdżaliśmy na wakacje. Zamiast suchego chleba rzucanego jej od czasu do czasu miała wtedy wszystko, czego dusza zapragnie. Gorzej było zimą. Zostawiałam właścicielowi paczki z karmą, ale za dużo pił, by pamiętać o żywieniu psa. Pamiętam, że gdy była już bardzo stara, miała jakieś 20 lat, przyszły ogromne mrozy. Do stodoły, w której mieszkała, zaniosłam puchową kołdrę, przynosiłam jedzenie. Nie jadła. I mimo puchów zamarzała. Ale przeżyła.

Odtąd nabrałam podejrzenia, że na wsiach polskich hodowany jest nowy gatunek zwierzęcia: odpornego na mrozy, upały, cierpienia. Jak wilk. Próbowałam interweniować u księdza. W końcu to niewiele kosztuje powiedzenie podczas kazania, że zwierzę cierpi, gdy w 30-stopniowym upale całymi dniami nie daje mu się wody. Ksiądz powiedział, że o dzieci nienarodzone trzeba się troszczyć, o zdrowie papieża Benedykta, o Polskę też nie zawadzi, ale nie o zwierza. Pies (kot, koń, krowa, jeż…) to rzeczy dane przez Pana człowiekowi, by panował nad nimi, posiadał i pozbywał się ich, kiedy mu tylko przyjdzie ochota.

Karina: - We wrześniu 2011 r. znalazłam psa powieszonego na brzozie. Metoda ta jest bardzo popularna w moim regionie. Ludzie wyginają brzozę, przywiązują do niej psa z pętlą na szyi, puszczają drzewo, które wracając do pionu, zaciska pętlę. Widziałam to wielokrotnie.

Wiosną, gdy Szakalica miała cieczkę, Bruno po raz kolejny próbował ją zdobyć. Była znacznie większa niż on. Bruno zagonił ją więc do stodoły, wykopał gigantyczny dół, zepchnął ją tam, co zniwelowało różnice wzrostu, i osiągnął swój erotyczny sukces. Suka musiała być bezpłodna, nigdy nie miała małych. Umarła samotnie na polu, wiosną, ze starości. Bruno odszedł kilka lat później.

Karina: - Lipiec 2003. Dwóch mężczyzn „rozkrzyżowało" psa na płocie i tłukło łopatami, potem zakopano go żywcem. Odkopaliśmy go. Zrobiliśmy sekcję. Czaszka była w malusieńkich kawałkach.

Bunia

Znaleziona w plastikowej torbie wraz „z braćmi i siostrami". Ktoś wyrzucił szczeniaki na śmietnik. Bo wyszły nierasowe. Wszystkie udało się „zagospodarować”, pozostała jedna suczka, która sprawiała wrażenie autystycznej. Duża, puchata, nieśmiała, porażająco smutna. Przyjaciółka wpadła z nią do mnie, mówiąc, że leci za granicę i ktoś powinien się psem zaopiekować. Ja?! Dlaczego ja?! Mam już Bruna! „Dasz sobie radę” – powiedziała.

Zadzwoniłam do Wandy Nowickiej, o której wiedziałam, że ma dzieci, mieszka w dzielnicy, gdzie jest dużo zieleni, i nie ma jeszcze psa, czyli ma wszystko, czego potrzeba, by być dobrą matką adopcyjną. Wanda obejrzała psa. „Dobrze, wezmę ją, ale za miesiąc, bo teraz wyjeżdżam". Pomyślałam, miesiąc przeczekam. Bunia uczyła się sikać na podwórku, chodzić na smyczy, spać na posłaniu. Nie chcę, żeby pies miał jakieś inne cyrkowe umiejętności. To nienaturalne. Starałam się nie przywiązywać do niej, jednak kiedy Wanda wróciła, miałam duży problem. Już wiedziałam, że nigdy nikomu Buni nie oddam. Wanda nie zmartwiła się jakoś, w końcu psów do adopcji jest mnóstwo.
13-letnia Bunia po dziś dzień jest kwintesencją wierności, czułości, przywiązania i niewiarygodnej empatii. Gdy złamałam rękę na biegówkach i leżałam na śniegu w głębokim lesie, wcisnęła mi się pod ramię, by mnie grzać i łagodzić ból złamanego łokcia, wytrwała tak bez ruchu kilka godzin. Pamiętam też dzień tragicznej śmierci mojego teścia. Byliśmy w szoku, a Bruno siedział przy moim mężu, liżąc go po rekach, zapominając o jedzeniu, spacerach i śnie.

Koty

Z kotami mam problem, bo ich nie rozumiem. Na wsi z kotami jest taki problem, że pojawiają się znikąd, długo się je oswaja, ale nigdy na tyle, by zapakować do samochodu, zawieść do miasta i wykastrować. No a poza tym, jak taki kot da sobie na wsi radę „bez jaj"? Kocice rodzą małe, zagrzebując się w ukrytych miejscach i gdy małe koty stają się widoczne, już nie dają się oswoić. Pozostaje je żywić i dbać o nie zimą. Teraz pod dachem mam parę półoswojonych, rozpieszczonych i bardzo sympatycznych kotów. W nocy do wystawionych misek z jedzeniem przychodzą zwierzaki z sąsiedztwa oraz jeże. Jeż też da się oswoić. Ma swoje zwyczaje, jest regularny jak zegarek i ma wielki urok.

Karina: - Maj 2002, hucisko koło Stąporkowa: trzech braci spaliło w piecu pięć małych żywych kotów. Sierpień 2010: jadąc autem, zauważyłam zakrwawiony worek, a w nim kota z uciętą nogą i ogonem. Udało mi się go uratować.

Basia i Kasia

Na wsi zawsze towarzyszy nam koń. Baśka mieszkała u sąsiadów. Rano podczas żniw słyszałam wrzaski: „Baśka, ty k…". Przyjezdni znajomi myśleli, że chodzi o przemoc domową. Ale nie, to koń szedł do pracy. Kiedyś Baśka miała źrebię. Źrebię miało na imię Kasia. Przez dwa lata latała po wielkich łąkach Mazur Garbatych. Aż do dnia, gdy we wsi pojawił się handlarz koniną. Próbowałam ją wykupić. Ale właścicielowi chodziło nie tylko o pieniądze, on chciał się pozbyć problemu. Zwierzę kosztuje, wymaga pracy. To się ma zwrócić. A ja nie miałam czasu, by załatwić pomoc.

Kasia pojechała do włoskiej rzeźni. Basię, która ma dziś prawie 30 lat, postanowiłam uratować. Właściciele ulegli. Gdy tylko nadjeżdżam, słyszę tupot kopyt i rżenie. Baśka rozpoznaje głos silnika mojego samochodu. Nie chodzi nawet o jedzenie, bo je ma. O miłość chodzi, no i żeby sobie trochę pogadać.
Karina: - W marcu 2006 r. odebrałam obywatelowi Anglii Stevenowi Drew (sąd pozwolił na upublicznienie danych) tak potwornie zmaltretowane i zagłodzone konie, że nie udało się ich już uratować. W aucie dostawczym znalazłam kilka głów koni.

Zwierzę nie jest rzeczą

Nikt mi nie powie, że pies czy kot są rzeczą lub że mają mentalność dwuletniego dziecka. Zwierzęta to pełnoprawne istoty, posiadające osobowość i zróżnicowany system komunikacji (Fakt, że niezapośredniczony przez słowa, ale przecież nic tak jak słowa nie oddala nas od istoty rzeczy!), mają też całą gamę uczuć i sposobów ich wyrażania. Każde z nich posiada jakąś koncepcję szczęśliwego życia i tylko jedno mają wspólne: lęk przed cierpieniem i złą śmiercią. Człowiek też ma ten lęk, ale potrafi go zracjonalizować lub wpisać w sens własnego życia. Zwierzę nie.

To tylko pies, tak mówisz...
Tylko pies
A ja Ci powiem
Że pies to czasem więcej jest niż człowiek
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
a kiedy się pożegnać trzeba...
I psu czas iść do psiego nieba
To niedaleko pies wyrusza
Przecież przy Tobie jest psie niebo!
Z Tobą zostaje jego dusza...!
(B. Borzymowska)

WYIMEK

Gdy złamałam rękę na biegówkach i leżałam na śniegu w lesie, Bunia wcisnęła mi się pod ramię, by mnie grzać i łagodzić ból złamanego łokcia


Więcej możesz przeczytać w 51-52/2011 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 14

Spis treści tygodnika Wprost nr 51-52/2011 (1506)

  • Z dziejów mądrości w Polsce 18 gru 2011, 12:00 Tak jak rok 2010 był rokiem smoleńskiej porażki państwa polskiego, tak rok 2011 był rokiem sukcesu polskiego społeczeństwa. 6
  • Jarosław, piłkę zbaw! 18 gru 2011, 12:00 Zaczynam swoje cotygodniowe zwierzenia przepojony radością, optymizmem, wiarą w przyszłość. 8
  • Spleśniały opłatek, pijany Mikołaj 18 gru 2011, 12:00 Polskie media zagotowały się od ploty, jakoby Kazik Staszewski miał być jurorem w programie „Bitwa na głosy”. 10
  • Apostołowie. Nie tacy święci 18 gru 2011, 12:00 Wszystko, co dziś wiemy o Jezusie, wiemy od nich. Kim byli apostołowie? 14
  • Wigilie na dziwnych krańcach świata 18 gru 2011, 12:00 Osiem opowieści o Świętach, które trudno by było wymyślić. Tam, gdzie skaczą delfiny, w magicznej bieli, na zaproszenie muzułmanów, w poszukiwaniu siebie. 18
  • Marzenie o myciu włosów prawą ręką 18 gru 2011, 12:00 O tym, jak szmaciana lalka zamieniła się w Wolverine’a, mutanta z amerykańskiego filmu. I o tym, jak skutecznie straszyć ojca, nawet jeśli nazywa się Wałęsa. 24
  • Niemowlę, które wszystko zmieniło 18 gru 2011, 12:00 Niemowlę, które wszystko zmieniło To trochę skomplikowane: jest mama i tata, ale też nowy tata i nowa mama, trzy babcie i trzech dziadków. Są „byli” i „byłe”. A z nimi: bonus-siostry i bonus-bracia. Czy zmieszczą się wszyscy przy jednym stole wigilijnym? 30
  • Plecy 18 gru 2011, 12:00 Na grób Leppera ciągną pielgrzymki: ludzie postoją, zrobią fotkę, zostawią liścik. Do rodziny wicepremiera, który w sierpniu odebrał sobie życie, przychodzą już nieliczni. 34
  • Nie dam się zastraszyć 18 gru 2011, 12:00 Słyszę cudze kazania, kiedy siedzę w konfesjonale podczas rekolekcji. I to są czasem takie pierdoły, takie banialuki – mówi ks. Wojciech Lemański, niepokorny kapłan, który został przeniesiony przez biskupa z podwarszawskiego Otwocka do małej wsi koło Tłuszcza. 41
  • Cała Ela 18 gru 2011, 12:00 Minister Elżbieta Bieńkowska ma cechy utrudniające polityczną karierę – niewyparzony język i niechęć do biegania po mediach. A mimo to robi polityczną karierę. Zawrotną. 45
  • Alfabet Lejba Fogelmana 18 gru 2011, 12:00 Są ludzie, których znają wszyscy. Są i tacy, którzy znają wszystkich, w każdym razie tych, których znać warto. Tak jak Lejb Fogelman, warszawski adwokat, polski Żyd, który po 1968 r. wyemigrował z Polski, a po 1989 do Polski wrócił. Oto alfabet Lejba Znam Wszystkich Fogelmana. 50
  • Człowiek, który się ciosom nie kłaniał 18 gru 2011, 12:00 – Daniel, nigdy nie byłem na deskach, teraz mnie trzymaj – wyszeptał Jerzy Kulej do Daniela Olbrychskiego. 71-letni polski pięściarz wszech czasów doznał rozległego zawału podczas gali zaprzyjaźnionego z nim aktora. Równie dramatyczne jak ta scena było całe życie... 54
  • Poker Roberta 18 gru 2011, 12:00 Koszmarny wypadek przerwał jego wspinaczkę po tytuł mistrza Formuły 1. Ale w 2012 roku podejmie ją na nowo. Kto go zna, jest pewien, że Robert Kubica zrobi więcej niż wszystko, żeby się udało. 58
  • Patrzę pacjentom w oczy 18 gru 2011, 12:00 Pacjentowi trzeba powiedzieć prawdę: że ma raka i że jest to choroba nieuleczalna. Ale nie wolno chwilę potem dodawać, że zostało mu kilka miesięcy życia – mówi prof. Cezary Szczylik, jeden z najwybitniejszych onkologów w Polsce, przez lata lekarz Krzysztofa Kolbergera. 65
  • Ci egoistyczni dobroczyńcy 18 gru 2011, 12:00 Pomaganie innym to biologiczny instynkt. Daje nam fizyczną przyjemność i poczucie, że jesteśmy lepsi. Tylko gdzie w tym szlachetność? 70
  • Gadają nie tylko w Boże Narodzenie 18 gru 2011, 12:00 Gdy nadjeżdżam, słyszę tupot kopyt i rżenie. Baśka rozpoznaje głos Baśka rozpoznaje głos silnika mojego samochodu. Nie chodzi nawet o jedzenie. O miłość chodzi, no i żeby sobie trochę pogadać. 74
  • Dyskretny urok obcości 18 gru 2011, 12:00 Moi sąsiedzi przypominają mi Anglików. Zawsze trzeba porozmawiać o pogodzie i pożartować. Rozmowa bez żartów byłaby niegrzeczna. Żarty bywają nasycone erotyką, nawet panie nie boją się dosadności. 76
  • Jak trudno czekać na syna 18 gru 2011, 12:00 Misza, jak kiedyś wyjdzie z więzienia, nie będzie się mścił na Putinie. Ale jak ja bym kiedyś Putina spotkała, to już by go nie było na świecie. Z Mariną Filipowną i Borysem Moisiejewiczem Chodorkowskimi, rodzicami Michaiła Chodorkowskiego, rozmawia Wiktor Bater. 78
  • Królestwo nepotyzmu na gruzach komunizmu 18 gru 2011, 12:00 Na gruzach sowieckiego komunizmu powstało rosyjskie królestwo nepotyzmu – sfrustrowane i gnijące. Elity, które ograbiły kraj ogromny i zasobny, są za to tak wdzięczne Putinowi, że chcą jego powrotu na Kreml na kolejne 12 lat. Ale wygląda na to, że życie zaczyna rewidować... 82
  • Greenpoint maj law 18 gru 2011, 12:00 Enklawa polskich emigrantów awansowała na jedną z najmodniejszych dzielnic Nowego Jorku. Tam, gdzie jeszcze 15 lat temu walczyły gangi, koczowali bezdomni, a uliczkami przemykali wystraszeni gastarbeiterzy, imprezują artyści, rockandrollowcy, hipsterzy i supermodelki. 86
  • Dobijanie Pol Pota 18 gru 2011, 12:00 Największy proces o ludobójstwo od czasów Norymbergi toczy się w Kambodży. Ale weterani Czerwonych Khmerów wciąż wspominają wodza. – To był wielki człowiek i kochał swoich żołnierzy – w głosie Cheana słychać tęsknotę za starymi czasami, gdy jako żołnierz nie musiał... 92
  • Król luksusu 18 gru 2011, 12:00 Bernard Arnault swoich 41 mld dolarów dorobił się, zaspokajając snobizm finansowej arystokracji. Luksus z jego podpisem sprzedaje się doskonale, nawet mimo globalnego kryzysu. 96
  • Najdrożsi przyjaciele kobiet 18 gru 2011, 12:00 Kiedyś błyszczały na kształtnej piersi Elizabeth Taylor, a teraz jakiś chciwiec z Azji zamknie je w swoim sejfie. Najsłynniejsze klejnoty Hollywood rozpierzchły się po świecie – dla nowych właścicieli będą dobrą polisą ubezpieczeniową od kryzysu. 100
  • Monsieur Z. 18 gru 2011, 12:00 W herbie ma Lubicz, w portfelu miliardy euro, interesy robi głównie we Francji, ale mieszka w willi pod Mediolanem. Dwie rzeczy są w stanie sprowadzić Romana Zaleskiego do Polski. Partyjka brydża i 1,5 miliarda złotych, które zainwestował w swój bank. Parę lat temu zaczął się... 107
  • Jeźdźcowie apokalipsy 18 gru 2011, 12:00 Dorota Masłowska pisze o wakacjach w słonecznej Grecji, bo „czy coś dziwnego jest w tym, że wykarmiona Santa Barbarą wyobraźnia ciągnie nas ku piaskom, piramidom i błękitnym basenom, zwłaszcza jako mieszkańców regionu, gdzie przez cały rok występują sroższe lub mniej... 111
  • Matka Boska Kożuchowska 18 gru 2011, 12:00 Niechętni mówią: Małgorzata Kożuchowska to celebrytka, która roztrwoniła talent na serialową drobnicę. Życzliwi prostują: to aktorka niezwykle pracowita, która bardzo świadomie buduje swoją karierę. 116
  • Zmierzch imperium 18 gru 2011, 12:00 Słonimski, Konwicki, Szymańska, Dygat, Kutz, Brandys, Kołakowski, Stryjkowski, Hen, Ważyk, Andrzejewski, Tyrmand, Szczypiorski, Osiecka, Michnik, Stachura, Rymkiewicz, Łapicki. I kilkunastu czy kilkudziesięciu innych. Wszyscy spotykali się przy dwóch stolikach w Czytelniku. 120
  • Papusza wyklęta 18 gru 2011, 12:00 Była dumna z poezji – i wstydziła się własnych wierszy. Wychwalał ją Tuwim, Romowie potępiali. Uciekła od nich, tak jak potem uciekła z literatury. Papusza, cygańska poetka, wraca jako bohaterka filmów i książek. 124
  • Wiktoriański batman 18 gru 2011, 12:00 Sherlock Holmes nie był salonowym intelektualistą pykającym fajką, lecz popkulturowym superbohaterem swoich czasów. Ożywić go zatem można, jedynie sięgając do języka kultury popularnej naszej epoki. I to właśnie uczynił Guy Ritchie. Druga część przygód słynnego detektywa... 129
  • Czy pan się deklinuje? 18 gru 2011, 12:00 Do Michała Rusinka, poety (jakże ja lubię jego sprośno-absurdalne limeryki), tłumacza (dzięki za „Fistaszki”!), tropiciela dziecięcych perełek lingwistycznych, wykładowcy akademickiego, wreszcie sekretarza Wisławy Szymborskiej, zadzwoniła pani z banku. „Czy... 136
  • Małe wielkie rzeczy 18 gru 2011, 12:00 W podesłanym mi filmiku roczna dziewczynka przesuwa palcem po ekranie iPada i głośno wydaje okrzyki podziwu na każdy pojawiający się obrazek. Co jakiś czas rozsuwa palcami fotkę, by ją powiększyć, i wtedy wybucha śmiechem. W innym ujęciu rozmieszcza fotki na ekranie –... 138
  • Mój świąteczny indyk 18 gru 2011, 12:00 Pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia nie jest łatwy. Wszyscy są przejedzeni, nie bardzo wiedzą, co z sobą zrobić, prezenty wręczone, dzieci się nudzą. Można odnieść wrażenie, że w Polsce święta kończą się na Wigilii, a tradycja świątecznego obiadu właściwie u nas nie istnieje. 140
  • Świąteczne życzenia 18 gru 2011, 12:00 Dobre życzenia świąteczne to takie, które dotykają jakichś braków, żywotnych potrzeb. Dlatego zanim je złożę, przypomnijmy sobie, co już się nam udało i czego w związku z tym życzyć już sobie nie musimy. Więc co się udało, a zwłaszcza udało się mimo wszystko? 142
  • Łaciata historia III RP 18 gru 2011, 12:00 Zgodnie ze starym powiedzeniem tylko krowa nie zmienia poglądów. 144
  • Święty Mikołaj protestuje 18 gru 2011, 12:00 Najnowsze propozycje dyscypliny wydatków w unii europejskiej spotkały się nie tylko z krytyką ze strony Jarosława Kaczyńskiego i jego partii, ale także z ostrym protestem Świętych Mikołajów. Stowarzyszenie grupujące świętych w Europie – Santa Claus International... 146