Polityczne porządki

Polityczne porządki

W nowym tysiącleciu w walce politycznej będzie miejsce tylko dla kompetentnych, sprawnie działających ugrupowań. Na całe szczęście jest to jeden z podstawowych atutów Akcji Wyborczej Solidarność
Moi młodsi czytelnicy, wśród których znajomość polityki ma coraz mniejszą cenę, mogą już nie pamiętać, jak wyglądała scena polityczna kilka lat temu. Nie mam tu na myśli okresu tzw. Polski Ludowej, kiedy tego rodzaju aktywnością obywateli kierowano z komitetu centralnego partii-matki (KPZR oczywiście). Myślę o tych kilku latach, które nastąpiły później. Kiedy funkcjonowało w Polsce niemal czterysta partii.

Przypominam sobie czasy, kiedy rejestracja nowych ugrupowań stanowiła chleb powszedni dla polskich sądów. Był to swoisty folklor pierwszych lat demokracji. Na dodatek wszystkie te ugrupowania miały ambicję znalezienia się w Sejmie i brały udział w wyborach parlamentarnych. Procesem naturalnym był przecież dokonany już na początku przemian ustrojowych podział jednolitego ruchu "Solidarności" na kilka różniących się ideologicznie ugrupowań. Dziś trudno już sobie wyobrazić, że jeszcze dziesięć lat temu w tych samych strukturach działali Ryszard Bugaj, Jarosław Kaczyński, Władysław Frasyniuk i Wiesław Chrzanowski. Każdy z tych polityków w pewnym momencie wybrał własną drogę budowy bliskiego mu ideologicznie ugrupowania. Trudne do wyobrażenia rozdrobnienie panowało zatem przede wszystkim po prawej stronie politycznej sceny. Lewa strona pozostała socjalistycznie scentralizowana, a lewicowy elektorat SdRP otrzymała w spadku po PZPR. Na nic zdały się próby utworzenia lewicowych partii, które tradycją odwoływałyby się do przedwojennej PPS. Po kilku latach walki o elektorat i miejsce na scenie politycznej doszło do faktycznego wchłonięcia przez SLD takich ugrupowań jak Unia Pracy. Nie udała się również próba utworzenia nowej partii chłopskiej, odwołującej się do tradycji PSL Wincentego Witosa. Partii dbającej przede wszystkim o interes polskiej wsi. PSL PL wstąpiło do Ruchu Społecznego AWS, a jej postkomunistyczna imienniczka nie poświęca polskim chłopom zbyt wiele czasu i wysiłku, walcząc przede wszystkim o synekury dla swoich liderów. Odzyskanie przez Polskę w 1989 r. politycznej niepodległości spowodowało, że jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać i legalizować się działające wcześniej w podziemiu partie prawicowe. Doszło do takiego ich rozdrobnienia, że prawica jako samodzielna i jednolita siła polityczna w ogóle w Polsce nie istniała. Milowym krokiem ku jej jednoczeniu się i odzyskiwaniu tożsamości było wyborcze zjednoczenie prawicy pod szyldem AWS. Drugim takim momentem może się okazać zjazd przedstawicieli Ruchu Społecznego AWS, mający wyjątkową szansę zjednoczenia wszystkich ugrupowań centroprawicowych w ramach jednej partii. Kiedy ten felieton się ukaże, będzie już po rozstrzygnięciach pierwszego Krajowego Zjazdu Delegatów Ruchu Społecznego AWS. Czy rzeczywiście jest tak, jak to napisał jeden z felietonistów tygodnika, że polscy politycy potrafią toczyć wyłącznie jałowe spory, pomnażając jedynie liczbę coraz to nowych ugrupowań? Tendencja, która od pewnego czasu zaczyna się zarysowywać na polskiej scenie politycznej, pokazuje, że przynaj- mniej w tej sferze sytuacja nie wygląda tak tragicznie, a wręcz całkiem dobrze. Jedynym trwałym elementem w "politycznym bałaganie" lat 90. okazywał się związek zawodowy "Solidarność", dysponujący silnymi terenowymi strukturami i znaczną liczbą członków. To on zapoczątkował w 1997 r. odwrotny do dotychczasowego proces konsolidacji i skupienia ugrupowań prawicowych w ramach luźnej federacji. Formuła taka pozwalała na współpracę w jednym obozie politycznym reprezentantów odmiennych nurtów: narodowego, konserwatywno-liberalnego i chadeckiego. Przyniosła też znaczący sukces wyborczy - parlamentarny i samorządowy. Ten swoisty proces porządkowania polskiej sceny politycznej trwa nadal. Teraz związany jest z przekształceniem dotychczasowego pospolitego ruszenia w sprawną, jednolitą strukturę. Partię o jasno zarysowanej ideologii, czytelnym dla wyborców programie, dysponującej silnymi strukturami terenowymi, skutecznymi w działaniu władzami. Mam w tym wypadku oczywiście na myśli Ruch Społeczny AWS. Jestem za nadaniem temu ugrupowaniu charakteru partii chadeckiej. W najpełniejszy sposób łączy ona wszystkie tezy zawarte kiedyś w programie Akcji Wyborczej Solidarność. Wierność tradycjom, chrześcijańskim wartościom, dostrzeganie roli rodziny w życiu społecznym, pełna akceptacja zasad wolnego rynku, zasady pomocniczości państwa, idei państwa obywatelskiego. W nowym tysiącleciu w walce politycznej będzie miejsce tylko dla kompetentnych, sprawnie działających, dobrze zarządzanych ugrupowań, mających ponadto w swoich szeregach znaczącą reprezentację ludzi młodych. Nie obciążonych niewdzięcznymi pamiątkami lat komunizmu, pełnych zapału i zaangażowania. Na całe szczęście jest to jeden z podstawowych atutów RS AWS, której Ruch Młodych jest najliczniejszą tego typu formacją wśród ugrupowań działających na polskiej scenie politycznej. Jak z tego wywodu wynika, z polskim bałaganem, przynajmniej w wymiarze politycznym, nie jest więc aż tak źle. Zakładając oczywiście, że ta porządkująca tendencja będzie miała charakter długotrwały. Na razie więc zakres zastosowania w praktyce teorii bałaganu wyznaczają, w moim ujęciu, przede wszystkim ramy mojego biurka zapełnionego niesamowitą stertą papierów - co, jak wiadomo, jest najlepszym rodzajem naturalnego porządku.
Okładka tygodnika WPROST: 4/1999
Więcej możesz przeczytać w 4/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0