Poczta

Poczta

Dodano:   /  Zmieniono: 
Porządki przedświąteczne
W felietonie "Porządki przedświąteczne" (nr 51/1998) Czesław Bielecki opisał barwnie, jak to na początku reformowania gospodarki postanowił zjechać do kopalni, by zobaczyć, jak wygląda na co dzień praca górników i dowiedzieć się, ile im płacą. Nie zważał przy tym na czyhające nań niebezpieczeństwa. Nie bał się nawet metanu zawartego w złożu. Z dalszego opisu można się dowiedzieć, że wyczynem tym zyskał sympatię dyrektora technicznego, a zarazem korzystnie odróżnił się od doc. Maciei z "Solidarności", który - jak miał powiedzieć ów dyrektor - "zajmuje się restrukturyzacją górnictwa, ale nie chciał zjechać na dół". O wyróżnieniu mojej osoby przez pana Bieleckiego dowiedziałem się z opóźnieniem od znajomych, gdyż sam od dłuższego już czasu nie czytuję tych felietonów. Tłumaczy to opóźnienie nadesłanego listu. Po zapoznaniu się z treścią felietonu pragnę poinformować czytelników, że opowiadania pana Bieleckiego są nieprawdziwe. Nigdy nie należałem do "Solidarności" ani w jej imieniu nigdy niczym się nie zajmowałem, w tym restrukturyzacją górnictwa. Zdaję sobie zarazem sprawę, że fakt ten nie tylko nie jest powodem do dumy, ale - inaczej niż w wypadku Bieleckiego - jest przejawem braku zapobiegliwości. Ponadto w okresie mojej pracy w Ministerstwie Przemysłu i Handlu nikt, łącznie ze wspomnianym dyrektorem, nie proponował mi zjazdów do kopalń. Kopalnie zwiedzałem wówczas, gdy była ku temu odpowiednia pora, czyli w czasach studenckich. Nie musiałem zatem w życiu dorosłym, w przeciwieństwie do pana Bieleckiego, odkrywać, "jak wygląda na co dzień praca górników". Nie przyszłoby mi też nigdy do głowy zjeżdżać do kopalni, aby "się dowiedzieć, ile płacą górnikom". Znacznie łatwiej i to pewniejszą informację można bowiem uzyskać w kasie lub w księgowości. Ponadto w dobrej kopalni - a taką zapamiętałem "Zofiówkę" - górnicy zjeżdżają na dół kopalni, aby wydobywać węgiel, a nie wdawać się w dysputy płacowe ze zwiedzającymi. Biorąc pod uwagę istniejące napięcia w górnictwie, demonstrowanie pozy przyjaciela górnika przez przywódcę partii, która nie może wyjść ze stanu embrionalnego, wydaje się na czasie. Ale przestrzegam przed pułapkami. Kariera polityczna byłych premierów Waldemara Pawlaka i Józefa Oleksego, którzy rozpoczynali urzędowanie od zwiedzania kopalń, pokazuje, że górnicy nie przywiązują do takich gestów dużej wagi. W moim przekonaniu nawet lider Partii Stu (członków) musi wykazywać większą wybredność w doborze sposobów zdobywania poparcia górników. Oni są normalni i na ich naiwność nie radzę liczyć.

JAN MACIEJA
dyrektor generalny w MPiH w 1990 r.



Wszechnica Wiedzy Wszelakiej
W artykule "Wszechnica Wiedzy Wszelakiej" (nr 1, dodatek "Polska internautów") ukazała się informacja mogąca sugerować, iż yogi.ippt.gov.pl jest adresem oficjalnej strony Giełdy Papierów Wartościowych w sieci Internet. Tymczasem informacje redagowane przez giełdę dostępne są na naszej stronie w Internecie pod adresem www.gpw.com.pl.

LEONARD FURGA
dyrektor Działu Informacji i Promocji Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie SA



Klondike Europy
Precyzując informacje z artykułu "Klondike Europy" (nr 52/1998), wyjaśniam, że firma Asco Deutsche Kauf- haus AG weszła w 1996 r. w skład holdingu Metro AG, który jest właścicielem poznańskiego centrum handlowego M1. Powierzchnia centrum wynosi ponad 53 tys. m kw., zaś parking może pomieścić ok. 3400 samochodów. Jest to największe dziś centrum handlowe w Polsce. Metro AG zanotowało w 1997 r. na całym świecie obrót w wysokości 64 mld DM.

Paweł Bogdanowicz


Profesjonały
Redakcja "Wprost" prostuje nieprecyzyjną informację zawartą w artykule Jerzego Sławomira Maca "Profesjonały" (nr 1), jakoby poseł Piotr Gadzinowski "został wyrzucony z obrad komisji ds. rodziny" wraz z zaproszoną przez niego panią Miną Elharirii, używającą artystycznego pseudonimu Dalila. W rzeczywistości poseł Gadzinowski i jego towarzyszka nie zostali wpuszczeni na obrady Komisji Rodziny. Błędna jest ponadto podana przez red. Jerzego S. Maca informacja, że poseł Gadzinowski "zamyśla poskarżyć się do Strasburga jako ofiara polskiej nietolerancji". Wobec powyższego redakcja "Wprost" wyraża swoje ubolewanie.
Więcej możesz przeczytać w 4/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0