Naskórek fotografii

Naskórek fotografii

Dodano:   /  Zmieniono: 
Antologia zdjęć ludzkiego ciała
Siebie samych widzimy nie takimi, jakimi pokazuje nas lustro w łazience, lecz takimi, jakimi zarejestrował nas obiektyw aparatu fotograficznego - powszechność tego przekonania uprzytamnia wydany właśnie album "Ciało" Williama A. Ewinga. Znalazło się w nim około trzystu pięćdziesięciu zdjęć, dzięki którym możemy się przekonać, ile fotografia zmieniła w naszej samoocenie przez półtora wieku swego istnienia.

Fotografowanie ciała wywołuje poważne kontrowersje społeczne. Zdjęcia pornograficzne uchodzą za przejaw degradacji ludzkiego ciała. Dla feministek stanowią ważny argument potwierdzający tezę o męskiej dominacji. Reklama gloryfikuje ciała młode, zdrowe i klasycznie zbudowane, jednakże u przeciętnego widza, znacznie mniej hojnie wyposażonego przez naturę, powoduje nawarstwianie się kompleksów. Ciała fotografowane w trakcie szpitalnej albo wojennej agonii stają się inspiracją dla organizatorów wielu akcji humanitarnych i pacyfistycznych. Równocześnie fotografowie prasy brukowej nadużywają tego motywu, by w ten prymitywny sposób pozyskać najmniej wyrobionego czytelnika.
Fotografie stały się w tym stuleciu najpowszechniejszą próbą zatrzymania upływu czasu. Rodzice utrwalają pierwsze lata życia swego dziecka na setkach odbitek. Po wielu uroczystościach rodzinnych zostaje plik zdjęć. Artyści, sportowcy i gwiazdy filmowe rejestrują się w chwilach największych triumfów. Każde wydarzenie na świecie ma pełną dokumentację fotograficzną. Wszystko to sprawia, że wiek XX został dość starannie zapisany na wszystkich piętrach swojej historii.
Od połowy ubiegłego wieku wzajemne związki fotografii ludzkiego ciała z niemal każdą dziedziną wiedzy o człowieku stopniowo się wzmacniały. Zdjęcia półnagich Zulusów publikowane w fachowej prasie brytyjskiej dostarczały opinii publicznej dowodów świadczących o wyższości rasy białej, dla której strój - zwłaszcza silnie skonwencjonalizowany w wiktoriańskiej Anglii - był podstawową legitymacją cywilizacji.
Techniki fotograficzne umożliwiły również postęp w poznaniu ludzkiego organizmu. Szybko okazało się bowiem, że obiektyw jest instrumentem bardziej precyzyjnym i obiektywnym niż oko. Fotografie ciał żołnierzy z czasów wojny secesyjnej ułożyły się z czasem w ilustrowany podręcznik medycyny wojskowej. Odkrycie komórki otworzyło nowe możliwości przed mikrofotografią, dzięki której chirurg wojskowy armii amerykańskiej H.J. Woodward wykazał, że komórki rakowe są naroślami wytwarzanymi przez organizm i nie pochodzą z zewnątrz.
Zdjęcia, które od lat 40. ubiegłego wieku robiono przestępcom, przyczyniły się do rozwoju kryminologii. Fotografowano włóczęgów, pensjonariuszy zakładów karnych, ofiary morderstw, a nawet inscenizacje ich przebiegu. Na połowę zeszłego wieku przypada początek ilustrowanego listu gończego i fotograficznej kartoteki policyjnej.
Fotografia ludzkiego ciała wyznaczała również nowe standardy sztuce. W latach 80. XIX stulecia w akcie kobieta przyjmowała taką pozę, by jej zdjęcie przypominało neoklasyczny akt malarski - panie fotografowano więc najchętniej w buduarze, na tle kotar i draperii. Jako modelki angażowano pokojówki znęcone honorariami oraz znajome artysty. Fotografowanie się nago uchodziło za proceder niebezpieczny, ponieważ nie było problemów z wprowadzeniem do obiegu handlowego i towarzyskiego większej liczby odbitek, co w drastyczny sposób mogło utrudnić życie modelce. Zdjęcia o charakterze kompozycji symbolicznych lub impresjonistycznych sprzedawano w zakładach fotograficznych lub w eleganckich domach publicznych.
W XX w. dzięki fotografii rozwinął się kult gwiazd, zjawisko kiełkujące zaledwie sto lat temu. Najpierw utrwalano na kliszy gimnastyków i kulturystów obojga płci. Później w ten sposób wylansowano nową grupę ulubieńców publiczności - miss, które przed obiektywem prężyły ciała o idealnych proporcjach. Wybitna niemiecka dokumentalistka Leni Riefenstahl, hołdująca helleńskim ideałom piękna, dodała mężczyznom o doskonałych proporcjach rys heroizmu, dzięki czemu mogli się stać bohaterami "rasy panów". Od połowy naszego wieku fotografia kreuje idoli kultury masowej. Rita Hayworth była pięknością chłodną i niedostępną. Marilyn Monroe wręcz przeciwnie - miliony wielbicieli uważały ją za ciepłą blondynkę po dziecięcemu kokieteryjną i kapryśną. John Weissmüller, filmowy Tarzan, wylansował męski typ piękności posągowej, a Raquel Welch, walcząca z przedpotopowymi gadami na planie filmu "Milion lat przed naszą erą", przetarła w filmie szlak dla instytucji seksbomby. XIX stulecie uczyło się manipulować obrazem ciała za pomocą fotografii. Wiek XX posunął te działania o krok dalej. Przeszczep coraz częściej okazuje się działaniem rutynowym i nietrudnym, proces klonowania ludzkich organizmów w laboratoriach naukowych zaszedł zapewne o wiele dalej, niż sądzi opinia publiczna. Ludzki embrion można umieszczać w sztucznym łonie, chirurgia plastyczna czyni błyskawiczne postępy w rewaloryzacji twarzy, piersi i pośladków. Filmowi bohaterowie ostatniej dekady tysiąclecia to często roboty lub stwory będące krzyżówkami maszyn i mięśni.

Więcej możesz przeczytać w 4/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0