Wieś czy rolnictwo?

Wieś czy rolnictwo?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Chłopskie lobby domaga się dodatkowych świadczeń z budżetu, niezależnych od produktywności i efektywności rolnictwa
Niemal codziennie słyszymy i czytamy, że nakłady na rolnictwo (oczywiście z budżetu państwa) są za małe. Utyskiwaniom i groźbom różnych organizacji chłopskich towarzyszą coraz brutalniejsze w formie demonstracje. Ich uczestnicy palą kukły Balcerowicza, nie cofając się przed zapowiedziami paraliżowania naszego życia blokadami dróg. Co chwila oglądamy w telewizji promotorów tych protestów, m.in. byłego marszałka Senatu, dr. Struzika, któremu zawdzięczamy - jak wiadomo - nieodbudowanie masztu radiowego w Gąbinie.

Przybysze z zagranicy, podziwiający obfitość żywności na polskim rynku, stawiają często pytanie, o co tu właściwie chodzi. Czyżby o nakłady umożliwiające dalszą intensyfikację produkcji rolniczej i hodowlanej z myślą o wzroście eksportu na tzw. wschód i do krajów Unii Europejskiej? Gdyby tak było, to lobby rolnicze walczyłoby o inwestycje infrastrukturalne na obszarach wiejskich - nawet kosztem dotacji państwa do emerytur rolniczych. Konieczna jest bowiem modernizacja sieci energetycznej, budowa wodociągów, kanalizacji, oczyszczalni ścieków, lepsze drogi, łączność, czyli wszystko to, co umożliwia wzrost wydajności, nowoczesne standardy jakościowe itd. Ale okazuje się, że to tylko jakiś margines żądań. Słabo słyszalne są również apele o nakłady na tworzenie nowych miejsc pracy poza rolnictwem, na strukturalną przebudowę wsi. Wprawdzie w gospodarce rynkowej państwo nie zakłada, a tym bardziej nie prowadzi przedsiębiorstw, ale postulaty takie można by uznać za zrozumiałe w obliczu trudnej sytuacji na obszarach popegeerowskich.
O co więc w istocie chodzi? Chodzi o więcej pieniędzy dla wsi, dla ludności wiejskiej, nie tyle o nakłady na rozwój rolnictwa. Chodzi o dodatkowe świadczenia pieniężne z budżetu, niezależne od produktywności i efektywności rolnictwa. Chodzi o korektę redystrybucji produktu społecznego na rzecz ludności wiejskiej. Wieś, która w latach 80. nie miała najmniejszych kłopotów ze sprzedażą choćby bardzo poślednich produktów, która zarabiała nawet na różnicy między wyższą stopą inflacji a znacznie od niej niższym oprocentowaniem kredytów, nagle stanęła oko w oko z twardą gospodarką rynkową. Nie ma co się łudzić. Zderzenie naszej wsi z normalnym rynkiem nie mogło być bezbolesne. Utrzymujący się przez dziesięciolecia rynek producenta demoralizował, demobilizował i przyzwyczajał do przywilejów. Dlatego też nie można się dziwić, że znaczna część wsi chciałaby powrotu starego, że wieś najlepiej wspomina Polskę Ludową, czasy chłopów-robotników i ich zaniedbanych gospodarstw. Ale właśnie zadaniem światłych przywódców ruchu ludowego jest stwierdzenie, że nie ma powrotu do starego, że polska wieś XXI w. nie może być i nie będzie utrzymywanym przez państwo skansenem. Że walczyć trzeba o rozwój infrastruktury i pozarolnicze miejsca pracy na wsi, a nie o taką podwyżkę cen, która zapewniłaby opłacalność posiadania jednej krowy i dwóch hektarów ziemi. Nasze lobby wiejskie przemilcza przy tym ogromne wydatki budżetu państwa na emerytury rolnicze, które jedynie w 5 proc. pokrywane są ze składek ubezpieczeniowych. To przecież ponad 10 mld zł rocznie! Mało tego. Dzieci tych, którzy scedowali swe gospodarstwa w zamian za emeryturę, w większości nie mieszkają na wsi i nie zamierzają na nią wracać. Komentarz zbędny.
Czas najwyższy, by nasze chłopskie lobby zaczęło myśleć o wsi nie w kategoriach skansenu (nazywanego gospodarstwem rodzinnym), a w kategoriach przyszłości, która jest nieuchronna i do której trzeba się dostosować. Trzeba pamiętać, że unijne subwencje dla rolnictwa - na co nasi działacze ludowi tak chętnie się powołują, a z czego Zachód obecnie się wycofuje - trafiają tylko do gospodarstw produktywnych, już silnych ekonomicznie, a nie jako zasiłki socjalne do gospodarstw karłowatych.
Czyżby przywódcy naszego lobby wiejskiego sądzili, że można długo jeszcze udawać, że wokół nas nic się nie zmienia, że zmiany te nas nie dotyczą, że najwygodniej chować głowę w piasek?
Więcej możesz przeczytać w 5/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0