Fotel z katapultą

Fotel z katapultą

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozmowa z MACIEJEM GRELOWSKIM, prezesem zarządu Orbisu SA
Mirosław Cielemęcki: - Komu najczęściej naraża się menedżer?
Maciej Grelowski: - Podwładnym, którzy mają bardzo duże wymagania, zwłaszcza płacowe, a także przełożonym, czyli na przykład radom nadzorczym oraz właścicielom.
- Czego ci ostatni oczekują od menedżera?
- Bardzo dobrego zarządzania firmą i możliwie wysokich efektów finansowych. Tak na ogół jest, choć bywa, że oczekiwania mają nieco inny, niekiedy nawet polityczny wymiar.
- Czy polska gospodarka nadal jest upolityczniona?
- W coraz mniejszym stopniu. Ale w firmach, w których państwo ma udziały, niektóre decyzje nadal mają polityczne uwarunkowania.
- Ile powinien zarabiać menedżer w dobrze prosperującej firmie?
- Dużo. Przynajmniej tyle, by zapewnić sobie komfort psychiczny i zaspokoić niemal wszystkie potrzeby życiowe. Dobry samochód, możliwość szybkiego i wygodnego przemieszczania się i komunikowania to nie tylko kwestia komfortu, lecz możliwość sprawnego zarządzania firmą.
- Przeliczmy to na złotówki.
- Nie potrafię określić granicy wystarczających dochodów menedżera. To zależy od jego kwalifikacji, jakości zarządzanej firmy, jej wielkości itp. Na wynagrodzenie menedżera składają się jego płaca wynikająca z kontraktu, premie oraz świadczenia niepieniężne. Myślę, że w polskich warunkach rozsądna suma to ok. 100 tys. zł miesięcznie. Nie każdy menedżer ma jednak szansę zostać liderem. To wynika nie tylko z wykształcenia i doświadczenia zawodowego, lecz przede wszystkim z osobistych predyspozycji.
- Nie obawia się pan, że wymieniając taką kwotę, wzbudzi pan zawiść, choćby wśród pracowników swojej firmy?
- Pieniądze, o których mówię, nie dotyczą konkretnych osób i przedsiębiorstw. Z ubolewaniem stwierdzam, że nie dotyczą one również mojej osoby. Ludzie zatrudnieni w prosperujących firmach już zaczynają rozumieć, że ich zarobki zależą od sprawnego zarządzania, czyli od dobrego menedżera. Bardzo szybko jednak orientują się, gdy wysokie wynagrodzenie szefa firmy nie przynosi adekwatnych wyników przedsiębiorstwu. W Polsce kończy się już czas menedżerów hochsztaplerów.
- Ilu pracujących w naszym kraju menedżerów uważa, że są godziwie wynagradzani?
- Na ogół nie narzekają na to zagraniczni fachowcy zatrudnieni w Polsce przez swoje firmy. Oni są wynagradzani według reguł przyjętych w ich krajach. Polscy menedżerowie na ogół otrzymują niższe apanaże, nawet gdy mają takie same kwalifikacje jak ich zagraniczni koledzy. Dotyczy to przede wszystkim menedżerów z niższych szczebli zarządzania. Znam jednak wypadki, gdy Polacy na tym stanowisku otrzymują wyższe pensje niż obcokrajowcy.
- Co pan sądzi o kwalifikacjach polskich menedżerów?
- Na początku lat dziewięćdziesiątych nie mieliśmy ich zbyt wielu. Większość pracujących wówczas dyrektorów wychowywała się i kształciła w innych realiach gospodarczych. Dość szybko jednak potrafiliśmy się przystosowywać do nowych warunków. Część ówczesnych menedżerów ze średniego, a nawet starszego pokolenia potrafiła zrozumieć i przyjąć nowe reguły ekonomiczne. Dołączyli do nich ludzie młodego pokolenia. Dziś mamy dość liczną grupę dobrych menedżerów.
- Nie obawia się pan, że młodzi zaczną wkrótce wypierać obecnych czterdziesto- i pięćdziesięciolatków?
- Oni już to robią. Ale kwalifikacji niezbędnych do kierowania wielkimi spółkami nabywa się przez lata. Na Zachodzie, nim ktokolwiek zostanie głównym menedżerem, musi przejść przez niemal wszystkie szczeble w firmie. W Polsce nadal grono osób zdolnych do zarządzania dużymi korporacjami jest ograniczone. Zwalniani z jakichś powodów menedżerowie szybko znajdują inną, nie gorzej płatną pracę.
- Jak menedżerowie chronią się przed kaprysami pracodawców?
- Najlepszym rozwiązaniem jest kontrakt. Menedżer musi się zabezpieczyć przed tym, że ktoś mógłby wykorzystać jego wiedzę, umiejętności, a także najlepsze lata życia i potem porzucić bez większego powodu. Kontrakt pozwala również ucywilizować stosunki pomiędzy obiema stronami; wiedzą one wówczas, że są sobie wzajemnie potrzebne i jadą na tym samym wózku.

Więcej możesz przeczytać w 5/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0