Medice, cura te ipsum

Medice, cura te ipsum

Dodano: 
Gdyby Marian Krzaklewski miał formować nowy rząd, nie powinien pominąć tego, co marzy się czytelnikom "Gazety Polskiej"
Ponieważ AWS trochę nam ostatnio choruje, różni medycy i znachorzy coraz śmielej stawiają diagnozy wraz z propozycjami odpowiedniej terapii. W "Życiu" z 25 stycznia jako lekarz objawił się Piotr Semka, a w "Gazecie Polskiej", która wyszła następnego dnia, można znaleźć ciekawe i zabawne wyniki ankiety na temat rządu marzeń czytelników "GP".

Redaktor Semka ma dla AWS pięć rad na przekroczenie 15 proc. poparcia. Oto one: po pierwsze - być sobą, po drugie - chronić lustrację, po trzecie - uwierzyć w siebie, po czwarte - Krzaklewski na premiera i po piąte - Buzek na prezydenta. Pomińmy pierwsze trzy jako dość banalne i zatrzymajmy się chwilę na dwóch ostatnich.
Marianowi Krzaklewskiemu nasz lekarz zaleca terapię wodno-ruchową: "Tylko funkcja premiera wymusi na liderze AWS szybkie i sprawne podejmowanie decyzji. To jak skok do basenu - zimna woda zmusza do energicznego pływania. Jednocześnie premierostwo Krzaklewskiego będzie doskonałą okazją do głębokiej rekonstrukcji rządu". Zanim jednak Marian Krzaklewski wskoczy do basenu i zacznie energicznie pływać, powinien wskazać Jerzego Buzka jako naturalnego kandydata na prezydenta. "Zwolnionemu od obowiązków rządowych Buzkowi doskonale posłuży zmiana ról" - stwierdza doktor Semka. Gdy więc obecny premier wyjdzie już z basenu, osuszy się i odpocznie, powinien rozpocząć kurację prezydencką, bo "dla Buzka wyzwanie prezydenckie to okazja do rozwinięcia w swojej działalności publicznej tych cech, za które Polacy cenili go najbardziej - owej cichej charyzmy i profesorskiej godności. Buzek ze swoim wykształceniem, uczciwością i niekwestionowaną prostolinijnością stanowić będzie antytezę dla oskarżanego często o krętactwo Kwaśniewskiego".
Gdyby istotnie w najbliższym czasie Marian Krzaklewski miał formować nowy rząd, to nie powinien pominąć tego, co marzy się czytelnikom "Gazety Polskiej". Rząd ten składa się wprawdzie w większości z postaci historycznych, ale można przecież znaleźć ich odpowiedniki wśród żyjących. Według czytelników wspomnianej gazety, najlepszym szefem MSWiA byłby Jeremi Wiśniowiecki, ale są jego godni następcy. Oto gorący komentarz "GP": "To była walka! Jeremi Wiśniowiecki o dwa głosy wyprzedził Antoniego Macierewicza. Jeremi i Kempski bili się o ten sam elektorat, popierający zaostrzenie kar dla przestępców (Wiśniowiecki przebijał Kempskiego jako zwolennik wbijania na pal). Fakt, że głosy się podzieliły, wykorzystał Macierewicz i na rumaku lustracji wysforował się o pół głowy przed rywali. Jednak kilka ostatnich Państwa listów zadecydowało o wyborze Jaremy". Niektórzy współcześni wielcy bez trudu przebijali postacie historyczne. W walce o fotel ministra sprawiedliwości zarówno Jarosław Kaczyński (88 głosów), jak i Jan Olszewski (77 głosów) pokonali samego króla Kazimierza Sprawiedliwego, który musiał się zadowolić zaledwie czterdziestoma sześcioma głosami. Janusz Pałubicki jako Wielki Koordynator wygrał miażdżącą przewagą głosów (131) z Kazimierzem Wielkim (68) i królową Boną (29), z domu bądź co bądź Sforza. Rywalizację o stanowisko ministra skarbu wygrał Adam Glapiński (88), pokonując nie tylko wspomnianego wyżej biednego króla Kazimierza, zwanego Wielkim (72), lecz także księcia Druckiego-Lubeckiego (60).
Całość materiału w "Gazecie Polskiej", do którego lektury usilnie zachęcam, okraszona jest "matejkowskim" obrazem przedstawicieli rządu marzeń. W pierwszym rzędzie od prawej stoją: Józef Piłsudski (premier i szef MON), Janusz Pałubicki (koordynator służb specjalnych), Adam Glapiński (minister skarbu), Mikołaj Kopernik (szef KBN). W drugim rzędzie od prawej: królowa Jadwiga (minister pracy) i rzecznik rządu Piotr Semka - przepraszam - oczywiście Piotr Skarga. W centrum obrazu minister Pałubicki w garniturze i pod krawatem. Na jego lewym ramieniu złożył swą dłoń Józef Piłsudski, podobny do Krzysztofa Jasińskiego, jakby chciał przekazać: "Tak trzymać". Wszyscy powoli dojrzewamy do kuracji wodno-ruchowej, nie wyłączając lekarzy.
Okładka tygodnika WPROST: 6/2000
Więcej możesz przeczytać w 6/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0