Złoty przedmiot pożądania

Złoty przedmiot pożądania

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy wzrost wartości polskiej waluty będzie korzystny dla gospodarki?
Złoty w całości odrobił straty spowodowane kryzysem rosyjskim i zamieszaniem na światowych rynkach finansowych. Po wrześniowym wzroście kursu dolar na początku listopada kosztował 3,42 zł. Umacnianiu naszego pieniądza nie zapobiegło niedawne obniżenie stóp procentowych NBP ani rozszerzenie pasma wahań kursu rynkowego. Dlaczego złoty znów zyskuje na wartości? Co tendencja ta oznacza dla eksporterów, ze zrozumiałych względów zainteresowanych niskim jego kursem?

Wzrost wartości złotego jest przede wszystkim efektem powrotu zagranicznych inwestorów portfelowych na nasz rynek papierów wartościowych - uważają eksperci departamentu skarbu banku ING Barings. Od początku listopada inwestorzy ci zaczęli sprzedawać na dużą skalę dolary i kupować złotówki, a za nie nasze bony skarbowe i obligacje. Mimo niedawnego obniżenia stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, nadal nabywają nasze papiery wartościowe, bo wiedzą, że i tak na nich zarobią. W ten sposób złoty, zamiast słabnąć, ciągle się umacnia. Znaczną rolę w kreowaniu tej tendencji odgrywają także polskie banki, które z tych samych powodów kupują papiery wartościowe. Wzrost kursu naszej waluty jest również efektem poprawy koniunktury w całym regionie.
Pojawienie się w sierpniu niespodziewanej, pierwszej od dwóch lat, nadwyżki w naszym bilansie płatniczym (w wysokości 242 mln USD) miało - zdaniem ekspertów - charakter incydentalny, zaś jej główną przyczyną był napływ dolarów na rachunki walutowe w polskich bankach. Analitycy ING Barings przypuszczają, że ok. 800 mln USD może pochodzić od obywateli Rosji, którzy przeczuwając krach finansowy we własnym kraju, postanowili lokować dolary w stosunkowo nieodległym i bezpiecznym miejscu, czyli w polskich bankach.
Po zaskakująco dobrych wynikach sierpnia we wrześniu deficyt bilansu płatniczego osiągnął rekordową sumę 1,295 mld USD. Zanotowano także największy w historii deficyt w handlu zagranicznym - 1,533 mld USD. Zdaniem ekonomistów, nie jest to jednak początek załamania, lecz splot kilku okoliczności. We wrześniu przypadł bowiem okres spłaty odsetek od długu zagranicznego wobec rządów zrzeszonych w Klubie Paryskim (ok. 300 mln USD). W tym samym miesiącu importerzy realizowali zaległe płatności z sierpnia. W sierpniu złoty był tańszy, więc eksporterzy przyspieszyli płatności, a importerzy je wstrzymali. W następnym miesiącu polska waluta wzmocniła się, spadł zatem eksport, a wzrósł import.
- Nie lekceważymy wpływu kursu złotówki na rentowność naszych przedsięwzięć. Dzięki ciągłemu monitoringowi potrafimy jednak minimalizować jego negatywne oddziaływanie - mówi Leszek Walczyk, dyrektor finansowy Exbudu SA.
- Za granicą większość usług spółki świadczą nasze samodzielne przedstawicielstwa. Rozliczenie kosztów i dochodów odbywa się w tej samej walucie, a więc zmiany kursu nie mają większego znaczenia.
- Aprecjacja złotówki jest dla nas szczególnie szkodliwa w warunkach wzrostu kosztów. Działamy w rzeczywistości rynkowej i nie na wszystko możemy mieć wpływ - ocenia Elżbieta Gracka, wicepre- zes zarządu Wólczanki SA (55 proc. przychodów tej firmy pochodzi z eksportu).
- Mniej przejmujemy się jednak chwilowymi wahaniami, bardziej interesuje nas długofalowa tendencja.
- Mocny złoty oraz przewidywane na 1999 r. pogorszenie koniunktury gospodarczej w krajach Unii Europejskiej spowodują obniżenie tempa wzrostu wartości eksportu z prawie 14 proc. w 1998 r. do 8 proc. w przyszłym roku - przewiduje Mirosław Gronicki z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Jednocześnie wzmocnienie naszej waluty może się przyczynić do przyspieszenia wzrostu wartości importu z 13,8 proc. do ponad 14 proc. Deficyt bilansu płatniczego, który sięgnąć może w przyszłym roku 8 mld USD (ok. 5 proc. PKB), zrekompensowany będzie jednak napływem inwestycji zagranicznych do Polski i powiększeniem oficjalnych rezerw dewizowych do 33 mld USD.
Poważny wpływ na saldo polskiego handlu zagranicznego będą miały relacje między niemiecką marką a dolarem. Umacnianie się marki może spowodować zwiększenie opłacalności polskiego eksportu do Unii Europejskiej. Również przyszły kurs euro powiązany jest z marką. - Wartość złotego w stosunku do dolara ma większy wpływ na transakcje "surowcowe" - zakupy ropy, zbóż itp. W wypadku produktów wysoko przetworzonych większe znaczenie ma relacja złotego do marki. Tu zaś złoty nie będzie się tak szybko wzmacniał - przewiduje Mirosław Gronicki.
- W ciągu dziewięciu miesięcy tego roku saldo różnic kursowych w obrotach naszej spółki było ujemne i wyniosło około miliona złotych - mówi Bogusław Bamber, członek zarządu Paged SA. - Wynika to między innymi ze wzrostu zaangażowania środków własnych i zaciągania kredytów dewizowych, które - mimo ryzyka kursowego - są znacznie niżej oprocentowane niż złotowe. Oceniamy, że ewentualne koszty kredytów złotowych byłyby wyższe i obniżyłyby zysk spółki. - Dawniej ze sprzedaży za granicą mieliśmy 10 proc. zysku, dziś 1-2 proc. są powodem do radości - dodaje Zbigniew Kędzia, kierownik działu eksportu firmy Zelmer.
- Najważniejszym zadaniem NBP jest teraz niedopuszczenie do nadmiernego wzmocnienia złotego - twierdzi prof. Stanisław Gomułka, doradca ministra finansów. - Jeśli kurs polskiej waluty będzie się nadal umacniał, konieczna będzie dalsza redukcja stóp.
Innego zdania jest prof. Cezary Józefiak, członek Rady Polityki Pieniężnej: - Spadek tempa wzrostu eksportu jest w większym stopniu efektem kryzysu rosyjskiego i spowolnienia wzrostu gospodarczego na Zachodzie niż "siły" złotego. Zwiększenie eksportu wymaga poprawy konkurencyjności polskich przedsiębiorstw, nie zaś manipulacji kursem walutowym. - Minęły czasy, gdy wielkość eksportu regulowało się zmianami kursu walut - dodaje Jacek Marszałek, dyrektor działu sprzedaży Thomson Polkolor.
- Dziś, żeby korzystnie eksportować, trzeba przede wszystkim minimalizować koszty i podwyższać jakość.
Możliwości poprawy konkurencyjności oferty eksporterów są dość ograniczone.
- Przedsiębiorstwa nie mają środków na modernizację, ponieważ kredyt nadal jest drogi - mówi Barbara Durka, dyrektor Instytutu Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego. - Eksporterzy konkurują często pomiędzy sobą głównie ceną wyrobów, nie zaś ich jakością czy nowoczesnością. Instytut obniżył tegoroczną prognozę wartości polskiego eksportu o 300 mln USD (do 27,7 mld USD) i importu o 1,4 mld USD (do 47,1 mld USD). Saldo obrotów zagranicznych zamknie się ujemnym wynikiem 19,4 mld USD. Spadnie również dynamika polskiego eksportu do Rosji z 12 proc. w 1998 r. do ok. 10 proc. w 1999 r.
Zdaniem Jerzego Rutkowskiego, wicedyrektora Departamentu Analiz Ekonomicznych Ministerstwa Gospodarki, polski eksport do Rosji będzie w tym roku mniejszy od zakładanego o 20 proc., czyli mniej więcej o 450 mln USD. W większym stopniu zdecydował o tym jednak rosyjski kryzys finansowy niż wzrost wartości złotego.

Więcej możesz przeczytać w 47/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0