Jordański klucz

Jordański klucz

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy śmierć króla Husajna zahamuje proces pokojowy?
Zgon jordańskiego władcy po siedmioletnich zmaganiach z rakiem może (ale nie musi) wytworzyć próżnię na kruchej arenie politycznej Bliskiego Wschodu. 63-letni haszymidzki monarcha cieszył się bowiem powszechnym mirem w tamtej części globu i nawet w Izraelu nazywany był "naszym królem". Śmierć króla Husajna wywołała wstrząs w kluczowych dla bliskowschodniej stabilizacji krajach arabskich i nasiliła spekulacje na temat dalszego biegu wypadków w Ammanie.

"Jordania nigdy nie była ťpaństwem jednego człowiekaŤ, a bliskowschodni proces pokojowy jest zgodny z naszą racją stanu i żywotnymi interesami strategicznymi" - w taki sposób Marwan Muashar, ambasador Jordanii w Waszyngtonie, starał się uspokoić zdenerwowanych dziennikarzy izraelskich kilka godzin po śmierci króla Husajna. Niemal równocześnie w parlamencie jordańskim odbywało się zaprzysiężenie księcia Abdullaha, najstarszego syna Husajna, na jordańskiego monarchę.
"Przysięgam bronić konstytucji i królestwa Jordanii" - powiedział 37-letni Abdullah, trzymając rękę na Koranie. I on sam, i większość zebranych miała na sobie tradycyjne kefije, owinięte wokół szyi (w kraju elitę władzy stanowią Beduini, choć 60 proc. ludności to Palestyńczycy). Cały czas Abdullahowi towarzyszył książę Hassan, który przez 35 lat nosił oficjalnie tytuł następcy tronu.
Niedługo przed śmiercią Husajn pozbawił go tego przywileju, cedując koronę na najstarszego potomka. Decyzja była dość zaskakująca. Mający za sobą bogatą karierę wojskową Abdullah nie ma zbyt dużego doświadczenia politycznego i dyplomatycznego. Dzisiejszy monarcha kształcił się w brytyjskiej Akademii Militarnej Sandhurst i na Uniwersytecie Georgetown (USA). Do perfekcji opanował więc język angielski, ale za to ma kłopoty z literacką wersją języka arabskiego (fusha). Natomiast Hassan od lat zajmował się bieżącymi sprawami państwa. Zastępował nawet króla w tak trudnych kwestiach jak rokowania z Izraelem.
Prawdopodobnym powodem decyzji Husajna było przedwczesne przejmowanie faktycznej władzy przez Hassana w momencie, gdy schorowany monarcha leczył się w amerykańskiej klinice Mayo. Hassan zaczął nawet wymieniać część urzędników państwowych. Starał się również umieścić swych ludzi na czołowych stanowiskach w armii, której naczelnym dowódcą jest panujący król.
Wiele zależeć będzie od tego, czy Abdullah i Hassan zdołają ułożyć stosunki między sobą - uważają izraelscy eksperci, mając na myśli możliwe rozdźwięki w rodzinie królewskiej. W wypadku tak małego, w dodatku zróżnicowanego ludnościowo państwa tego rodzaju rywalizacja mogłaby być niebezpieczna. Także dla sytuacji w całym regionie.
Nie przypadkiem też Abdullah tuż po zaprzysiężeniu mianował następcą tronu swojego przyrodniego brata Hamsę. Tytuł ten nie jest w Jordanii jedynie ceremonialny. Ma na celu podkreślenie ciągłości władzy w razie ewentualnego, gwałtownego zejścia rządzącego monarchy.
- Król Husajn dawno już przestał być jedynie partnerem w procesie pokojowym na Bliskim Wschodzie. Stał się podporą tego procesu, a jego odejście osłabić może poważnie obóz pokojowy w tym rejonie świata - ocenia Josi Bejlin, wiceminister spraw zagranicznych w rządach Icchaka Rabina i Szimona Peresa. Wiele razy prowadził on z Husajnem tajne rozmowy.
W Izraelu mówi się też o możliwości infiltracji lub nawet jawnej ingerencji zbrojnej ze strony Iraku lub Syrii. Oba te kraje mogą bowiem wysunąć roszczenia terytorialne wobec Jordanii. Warto przypomnieć, że w 1974 r. syryjska 5. Brygada Pancerna wysłana została do północnej Jordanii. Zapewne nie zostałaby stamtąd wycofana, gdyby Izrael - przy pełnej aprobacie Waszyngtonu - nie postawił wówczas swoich wojsk w stan najwyższej gotowości bojowej. I teraz - według nieoficjalnych informacji - Jordania będzie mogła liczyć na aktywną pomoc państwa żydowskiego w razie jakichkolwiek problemów natury militarnej czy ekonomicznej. Król Husajn długo przed podpisaniem układu pokojowego z Izraelem w październiku 1994 r. odbywał sekretne spotkania z przywódcami izraelskimi. Nieoficjalnie wiadomo, że ostrzegł nawet Goldę Meir przed planowanym przez Egipt i Syrię atakiem na Izrael w 1973 r. Izraelczycy nie potraktowali jednak wtedy poważnie tych ostrzeżeń. Swoje lekceważenie opłacili dotkliwymi stratami w ludziach w tzw. wojnie Sądnego Dnia.
Husajn ma na swoim koncie trzy poważne osiągnięcia: w latach 50. i 60. poradził sobie z tzw. panarabskimi tendencjami wchłonięcia Jordanii; w 1970 r. udaremnił próbę przejęcia kontroli nad królestwem przez Palestyńczyków, a w latach 70. i 80. skutecznie blokował ekspansję fundamentalizmu islamskiego.
- Należy się spodziewać, że także Abdullah stanie w obliczu prób rebelii muzułmańskiej i palestyńskiej - ocenia prof. Szimon Szamir, były ambasador Izraela w Ammanie.
Na razie trudno przewidzieć, czy Autonomia Palestyńska nie zechce wykorzystać śmierci Husajna, aby rozszerzyć swoje wpływy na Jordanię. Ostrzeżeniem dla Palestyńczyków jest z pewnością fakt, że Abdullah to nie zwykły sztabowiec, lecz doskonale wyszkolony oficer liniowy. Dowodził komandosami i był zwierzchnikiem tajnych służb. Trzeba jednak pamiętać, iż jordańscy Palestyńczycy tworzą klasę średnią i stanowiąc podstawę sektora prywatnego, nie chcieliby zapewne ryzykować utraty swej znaczącej pozycji.
- Jestem przekonany, że Jordania traktować będzie nadal Izrael jako partnera strategicznego w dobie pokoju i wojny - uważa Dani Jatom, były szef izraelskiego Mosadu. Przypomina się, że to właśnie Husajn bin Talal w 1994 r. podpisał historyczne porozumienie z Izraelem, kładące kres trwającemu 46 lat stanowi wojny. W ubiegłym roku pośredniczył w zawarciu izraelsko-palestyńskiego układu pokojowego w Wye Plantation. Aby móc mediować, opuścił klinikę, gdzie walczył ze śmiertelną chorobą. Dziś obserwatorzy w Jerozolimie i Tel Awiwie obawiają się, że brak tego umiarkowanego przywódcy może ułatwić jastrzębiom zwycięstwo w majowych wyborach powszechnych w Izraelu. A to nie byłby dobry znak dla pokoju na Bliskim Wschodzie.

Więcej możesz przeczytać w 7/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0