Lewy marcowy

Lewy marcowy

Rusza polityczne audiotele. Do wygrania: telewizja
Wprawdzie dopiero pod koniec marca upływa kadencja trzech członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ale już dziś w gremiach politycznych i w samej radzie panuje nerwowa atmosfera. Trudno się dziwić. Będzie to najpoważniejsza zmiana personalna od początku istnienia KRRiTV. Mandaty złożą przewodniczący Bolesław Sulik, sekretarz Andrzej Zarębski (obaj z rekomendacji Unii Wolności wybrani przez Sejm) i Jan Szafraniec (ZChN), mianowany jeszcze przez prezydenta Lecha Wałęsę. Wraz z nominacją nowych członków rady wyłonione zostanie nowe kierownictwo, a znowelizowana ustawa o radiofonii i telewizji wzmocni pozycję przewodniczącego KRRiTV, czyniąc go swoistym "komisarzem" mediów audiowizualnych. Jest więc o co walczyć.

- Nowym przewodniczącym powinien zostać ktoś z dotychczasowego składu rady - uważa Jan Maria Jackowski, przewodniczący sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu (AWS), sugerując wyraźnie kandydaturę Marka Jurka, faworyta AWS na to stanowisko. Nawet jeśli największemu ugrupowaniu parlamentarnemu udałoby się wybrać do rady dwóch swoich przedstawicieli - co raczej nie jest możliwe, gdyż UW, tracąc naraz Sulika i Zarębskiego, będzie chciała przeforsować choćby jednego unitę - to i tak nie zdoła przegłosować swojej kandydatury na fotel przewodniczącego. Sejmowa większość pozostanie w krajowej radzie w mniejszości. Będzie to kusiło z jednej strony unię do kontynuowania ograniczonego sojuszu medialnego z SLD, z drugiej zaś AWS do flirtowania z ludowcami, co nie przyczyni się do wzmocnienia rządzącej koalicji.
Miejsce Jana Szafrańca (AWS-ZChN) zajmie w radzie przedstawiciel prezydenta Kwaśniewskiego. Wymienia się tylko jedną osobę - Karola Jakubowicza, od lat związanego z telewizją publiczną. Jakubowicz był już wiceprezesem Radiokomitetu, szefem rady nadzorczej TVP SA, ekspertem krajowej rady, a dziś kieruje Biurem Analiz i Planowania Strategicznego Telewizji Polskiej.
Wobec politycznego klinczu w KRRiTV kandydatura Jakubowicza jako "bezpartyjnego fachowca", który uchodzi wprawdzie za człowieka sprzyjającego lewicy, ale umie dbać o to, by nikt nie wytknął mu partyjnych powiązań, będzie najbardziej "strawna" dla większości rady. W przeciwnym razie przewodniczącym zostałby najprawdopodobniej Witold Graboś z SLD, obecny wiceprzewodniczący. Poza partyjnym kolegą wsparliby go zapewne obaj członkowie PSL oraz przedstawiciel obecnego prezydenta, Waldemar Dubaniowski. Odrzucając Jakubowicza - "apolitycznego" człowieka Kwaśniewskiego - prawicowi członkowie rady automatycznie przyłożyliby rękę do wyboru wyraziście politycznego człowieka Millera.
Wybór Karola Jakubowicza zagwarantuje mediom publicznym status quo i bezpieczeństwo prezesa zarządu TVP SA Roberta Kwiatkowskiego, prezydenckiego człowieka, dzisiejszego zwierzchnika Jakubowicza. Ochroni też najbardziej delikatną strukturę telewizji publicznej, jaką jest Telewizyjna Agencja Informacyjna, czyli najbardziej wpływowe programy informacyjno-publicystyczne - "Wiadomości", "Panoramę", "Teleexpress" i "W centrum uwagi" - z ich wyraźnymi sympatiami politycznymi. Może też zapewnić przyszłość obecnemu prezesowi rady. W kuluarach mówi się, że Sulik zostanie doradcą prezesa Kwiatkowskiego do spraw reformy TVP SA, co nie wróży chyba wielkiej rewolucji. Dla abonentów mediów publicznych będzie to wszystko oznaczało nihil novi: telewizję z Woronicza taką, do jakiej przez dziesiątki lat przywykli.
W ten nurt wpisuje się zestaw ostatnich decyzji personalnych, związanych z obsadą stanowisk w radach nadzorczych spółek RTV i w biurze rady. Niedawne nagłe odwołanie Jerzego Jagodzińskiego, dyrektora departamentu programowego KRRiTV, wywołało typową różnicę zdań między członkami rady. Marek Jurek uznał, że nie było po temu żadnych podstaw merytorycznych, natomiast Witold Graboś wywodził w "Trybunie", iż Jagodziński nie radził sobie z pracą i kierowaniem zespołem. Tymczasem Jagodziński w grudniu ubiegłego roku dostał wysoką podwyżkę i premię, a spośród szesnastu podległych mu pracowników trzynastu podpisało protest przeciwko jego dymisji.
Departament programowy zajmuje się między innymi monitorowaniem programów radiowych i telewizyjnych. Jego dziełem były analizy, z których wynikało, że podczas kampanii przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi dziennikarze Programu 2 TVP forsowali lewicowe opcje polityczne, zaś audycje radia publicznego faworyzują polityków SLD. Jagodziński został odwołany w trakcie opracowywania wyników dużego przedsięwzięcia: monitoringu programów TAI za styczeń - pierwszy miesiąc wdrażania trudnych reform ustrojowych, które dla mediów publicznych były poważnym wyzwaniem. Gołym okiem telewidza widać było, jak radziła z nim sobie Telewizja Polska.
Okładka tygodnika WPROST: 8/1999
Więcej możesz przeczytać w 8/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0