Huśtawka w Rambouillet

Huśtawka w Rambouillet

Dodano:   /  Zmieniono: 
Z zaklętego kręgu chorych Bałkanów zdołała się wyrwać Słowenia
"Bezkompromisowe stawianie zasady: wszystko albo nic, jest dowodem martwoty umysłowej"
Stefan Kisielewski


W podparyskim Rambouillet znajduje się "myśliwska" rezydencja francuskich prezydentów, otoczona malowniczym lasem i ogrodzona parkanem. Wciąż odbywa się tam konferencja, a raczej próba konferencji pokojowej, mającej na celu załagodzenie, jeśli nie rozwiązanie, kolejnego konfliktu bałkańskiego - tym razem chodzi o Kosowo. Ciesząca się przez kilkanaście lat autonomią w ramach dawnej Jugosławii, ta w przewadze albańskojęzyczna prowincja stała się przedmiotem dramatycznych zabiegów, zmierzających do zgaszenia palącego się lontu. I - jak u Kisielewskiego - stronom sporu trudno jest wyjść poza zasadę "wszystko albo nic". Kosowska krzyżówka wywodzi się z poprzedniej, zaaplikowanej Europie w Bośni. W konflikt uwikłana jest dodatkowo Albania - państwo najsłabsze bodaj we współczesnej Europie, mające podstawowe trudności z własną państwowością. O Serbii powiedziano już wystarczająco wiele, by nie musieć się powtarzać. Na razie jedyne, co można zrobić w celu uśmierzenia awantury, to rozbrojenie zwaśnionych stron. Tymczasem puzzle coraz bardziej krwawią i choć pozbawione są w zasadzie nacjonalistycznej gorączki znanej w Bośni - wpisują się dokładnie w logikę bałkańskiej rzeźni. Zarówno członkowie Unii Europejskiej, jak i państwa starające się o członkostwo chętnie dziś operują kategorią państwa narodowego i idą ku europejskiej federacji państw narodowych. A jednak rzut oka na mapę oraz elementarna znajomość historii każą zadać sobie co jakiś czas pytanie: "A co z Bałkanami?". Jaki model państwa i Europy dla Serbów, Bośniaków i Albańczyków poszatkowanych przez historię? W dysputach na temat rozszerzenia Unii Europejskiej i europejskiego zjednoczenia dyplomatycznie przemilcza się obszar geograficznie, gospodarczo, wojskowo, a także kulturowo europejski. I trudno się dziwić, bo któż chciałby sprowadzić sobie na głowę taki kram! Z zaklętego kręgu chorych Bałkanów zdołała się wyrwać Słowenia, ale jest ona zbyt małym krajem, by się stać holownikiem, ściągającym rozproszone przez żywioł statki do bezpiecznego portu. Tymczasem huśtawka "wszystko-nic" rozwieszona w Rambouillet nie przestaje się kołysać. W samo tylko niedzielne popołudnie docierały do nas co chwila sprzeczne sygnały. Będzie pokój - będzie wojna. Albright przekonała swych rozmówców - Albright zrezygnowała z dalszych perswazji. Albańczycy wyszli - Serbowie wyszli. Nawet jeśli jakieś porozumienie będzie podpisane - żaden poważny bank nie udzieli mu dalej idących gwarancji. Rozhuśtane nastroje, poczucie bezkarności za bezeceństwa popełniane na oczach świata, obiektywne zapętlenie sytuacji politycznej i wreszcie brak długofalowego pomysłu na przyszłość nie dają jakichkolwiek podstaw do takich gwarancji. Szczęśliwie Polska już w tygodniach liczy czas, jaki dzieli nas od wciągnięcia biało-czerwonej na NATO-wskie maszty. Przyznaję, że miałem w zeszłym tygodniu ściśnięte gardło, gdy przyciskałem zielony guzik "tak" na moim poselskim pulpicie w historycznym momencie udzielania przez Sejm zgody na ratyfikację Paktu Północnoatlantyckiego. Trudno było uniknąć refleksji o tym, co myśleliśmy o NATO dziesięć lat temu, mniej więcej w połowie obrad "okrągłego stołu". Jeszcze rok później - jak słusznie podniósł to w czasie debaty Tadeusz Mazowiecki - publiczne zgłoszenie przez jego rząd intencji wejścia do sojuszu przez sam sojusz byłoby odebrane jako awanturnictwo. Do tego warto dodać smutne, ale jakże prawdziwe wspomnienie Krzysztofa Kozłowskiego, zamieszczone w najnowszym "Tygodniku Powszechnym", że robiliśmy wtedy rewolucję wielką, ale była to rewolucja mniejszości. Bardzo małej mniejszości. Choćby tej mniejszości tak bardzo brakuje na Bałkanach. Dopóki jej nie będzie, dopóty huśtawka w Rambouillet nie przestanie się kołysać. A martwota umysłowa, przed którą przestrzegał Kisielewski, wypełni bałkańskie cmentarze.
Więcej możesz przeczytać w 9/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0