Know-how

Know-how

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czereśnie zamiast aspiryny.
Czereśnie mogą przynosić większą ulgę w bólu niż aspiryna. Mieszkańcy stanu Michigan, znanego z dużych zbiorów i wysokiego spożycia tych owoców, twierdzą, że czereśnie uśmierzają bóle wywołane ostrym dnawym zapaleniem stawów. Naukowcy z tamtejszego uniwersytetu stwierdzili, że efekt przeciwbólowy dają znajdujące się w czereśniach czerwonawe substancje chemiczne - antocyjaniny. Przeprowadzili oni testy sprawdzające, czy związki te - podobnie jak aspiryna czy ibuprofen - osłabiają działanie enzymów wywołujących ból. Zbadano też ich możliwości blokowania szkodliwego działania wolnych rodników. Okazało się, że dwadzieścia czereśni zawiera 12-25 mg antocyjaniny, która dziesięć razy silniej blokuje zapalne działanie enzymów niż aspiryna. Zjedzenie około dwudziestu czereśni dziennie odpowiada jednej lub dwóm aspirynom. Naukowcy mają nadzieję, że uda im się wyprodukować z czereśni tabletki zawierające antocyjaninę.

Niebezpieczna dawka.
Sądzono, że ß-karoten (prowitamina A), żółty barwnik niektórych owoców i roślin, zapobiega nowotworom. Kiedy jednak palacze zaczęli przyjmować zwiększone jego dawki, okazało się, że częściej zapadają na raka płuc. Naukowcy z Bostonu wykazali, że nadmierna ilość tego barwnika w połączeniu z dymem papierosowym może być przyczyną nowotworu płuc. Przeprowadzono eksperyment na fretkach, u których metaboliza ß-karotenu przebiega podobnie jak u ludzi. Podawano im dziesięć razy więcej prowitaminy A niż w normalnej diecie. Oprócz tego fretki wdychały dziennie dym z trzydziestu papierosów. Po pół roku w ich płucach stwierdzono wysoki poziom białka AP-1, które jest bardzo aktywne w guzach. Fretki "niepalące" i "palące", które nie dostawały większych dawek ß-karotenu, miały normalne stężenie białka AP-1. U palaczy zwykle stwierdza się wysoki poziom wolnych rodników, które utleniają prowitami- nę A w substancję stymulującą wytwarzanie AP-1. Wstępne wyniki wskazują, że normalny poziom ß-karotenu jest bezpieczny nawet dla palaczy.

Obraz raka.
Dzięki nowemu urządzeniu do trójwymiarowego obrazowania można będzie odnaleźć tkanki rakowe bez przeprowadzania bolesnych biopsji. Aparat na podstawie odbieranych fal ultradźwiękowych wykrywa wahania przewodnictwa elektrycznego między tkankami zdrowymi i chorymi. Technika ta, zwana Hall Effect Imaging (HEI), opiera się na zmianie właściwości elektrycznych tkanek zaatakowanych przez nowotwór. Istnienie tego zjawiska potwierdziły między innymi badania raka piersi. Przez wystawione na działanie silnego pola magnetycznego ciało przechodzi impuls elektryczny.
Naładowane cząstki w tkankach wpadają w wibracje. Przy odpowiednio wysokiej częstotliwości impulsu drgania można wykryć za pomocą czujników ultradźwiękowych. Trójwymiarowy obraz tkanek uzyskuje się poprzez monitorowanie intensywności wibracji i różnicy fazowej między dwoma impulsami. HEI ma zasadniczą przewagę nad innymi metodami wykrywania raka, na przykład nad mammografią - umożliwia wykluczenie pomyłek w diagnostyce raka, co obecnie możliwe jest jedynie dzięki biopsji.

Jaka plomba?
Od lat uważano, że plomby z amalgamatu mogą być źródłem zaburzeń neurologicznych, począwszy od upośledzeń rozwoju umysłowego, na chorobie Alzheimera kończąc. Najnowsze badania przeprowadzone przez niemieckich naukowców wskazują, że ludzie skarżący się na uboczne działanie plomb amalgamatowych prawdopodobnie cierpią z innych przyczyn. Amalgamat zawiera rtęć, srebro i inne metale. Przeciwnicy tych wypełnień twierdzą, że toksyczna rtęć przenika do organizmu człowieka. Nawet jej niewielka ilość może mieć negatywny wpływ na system nerwowy. Dzieci matek, w których krwi stwierdzono w czasie ciąży niewielką zawartość rtęci, miały problemy z uczeniem się, pamięcią i uwagą. Psychologowie z Mannheim przebadali czterdziestu pacjentów, którzy skarżyli się na bóle głowy, niepokój i trudności z koncentracją, wiążąc te problemy ze szkodliwym działaniem plomb amalgamatowych. Zbadano również 40 osób mających podobną liczbę plomb amalgamatowych, ale nie odczuwających żadnych dolegliwości. Stwierdzono, że stężenie rtęci w ślinie, krwi i moczu jest bardzo niskie i nie różni się znacznie w obu grupach. Po dokładnych konsultacjach okazało się, że ci, którzy skarżyli się na szkodliwość amalgamatu, już wcześniej mieli problemy, takie jak niestabilność emocjonalna, symptomy depresji i nieco obsesyjny stosunek do własnego zdrowia i ciała. Naukowcy sądzą, że gdyby nigdy nie słyszeli oni o szkodliwości amalgamatu, znaleźliby innego winowajcę swych dolegliwości. Przeświadczenie o zagrożeniu, jakie stwarza owo wypełnienie, jest jednak dość powszechne: we Frankfurcie ok. 230 spośród tysiąca badanych uważa, że amalgamat jest niebezpieczny. Rzeczywiście, nie jest on całkowicie nieszkodliwy, ale inne wypełnienia też nie są doskonałe.
Więcej możesz przeczytać w 9/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0