Viagra polityczna

Viagra polityczna

Dodano:   /  Zmieniono: 
Notowania rządu spadają, bo czas jest pieniądzem polityki i brak decyzji jest też decyzją
Skini wchodzą do obozu Auschwitz-Birkenau i nie przegania ich straż porządkowa ani policja. Lepper radzi wszystkim politykom polskim, aby szkolili się na Goebbelsie i pluje w twarz władzy państwowej. Mój klubowy kolega Rokita życzy swojemu koledze Walendziakowi zwycięstwa w walce z inercją rządu, którego ten ostatni jest członkiem. Straż Graniczna, nie mając środków na ulokowanie 20 żołnierzy na zagrożonym przemytem odcinku granicy w Puńsku, w trybie awaryjnym adaptuje na strażnicę część miejscowego ośrodka zdrowia.
Wszystkie te odległe od siebie przykłady łączą dwie cechy: brak poczucia odpowiedzialności i wyczucia potencjalnych konfliktów, które się uruchamia, uciekając przed konfrontacją z niemiłymi prawdami. Gdyby w porę pogoniono skinów, nie byłoby potem kłopotu ze Świtoniem i nie trzeba by angażować Kościoła tam, gdzie wystarczy sprawne państwo. Gdyby wsadzono Leppera i jednocześnie uruchomiono awaryjne fundusze, rozpoczynając rozmowy z protestującymi, nie nobilitowano by watażki na lidera. Gdyby reformy były medialnie i socjotechnicznie przygotowane przez szefa kancelarii premiera, rząd nie byłby paraliżowany przez każdy atak prasowy czy protest społeczny. Gdyby twardo powiedziano, że zagrożenie przestępczością na wschodnich granicach wymaga szybkiego działania i jednocześnie podkreślono, że lokalizacja strażnicy w ośrodku zdrowia w Puńsku jest tylko tymczasowa, racje i emocje dałyby się pogodzić.
Wszystkie powyższe przykłady, które celowo upraszczam, można by potraktować jako błędy na słusznej drodze reform, gdyby nie jeden niebezpieczny odruch rządu. Za każdym razem okazuje się, że w podjęciu decyzji przeszkadza brak rozwiązań ustawodawczych albo środków budżetowych (które notabene na ogół poniewczasie się znajdują ku uciesze opozycji). I jeśli notowania naszego rządu spadają, to właśnie dlatego, że czas jest pieniądzem polityki i brak decyzji jest też decyzją. Na ogół gorszą niż ta, którą podejmujemy z niepełną wiedzą o sytuacji i nie najlepszym oprzyrządowaniem prawnym.
Wszyscy się zgadzają, że premier musi sporządzić bilans dokonań i niedokonań swoich ministrów oraz zreorganizować pracę gabinetu, aby cztery wielkie reformy, które zapoczątkował, wdrożyć w życie. Otóż nie wymaga to żadnych kolejnych ustaw, a wyłącznie - zdecydowania. Tak jak rozwiązanie problemu żwirowiska w Brzezince nie wymaga ustawy o pamięci narodowej. Tym moim kolegom, którzy wzięli się za rządzenie, powtarzam uparcie: nie ma legislacyjnej viagry na impotencję egzekutywy.
Więcej możesz przeczytać w 10/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0