Rozgrzeszenie

Rozgrzeszenie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ustawa abolicyjna może być zaproszeniem dla obcych służb specjalnych do gry wywiadowczej w naszym kraju
- Pomysł ustawy abolicyjnej dla szpiegów uważam za niemoralny. Ustawa jest niesprawiedliwa, ponieważ szpiegostwo jest najcięższym przestępstwem - zdradą państwa i narodu. Powinno więc być osądzone. Gdyby jednak zachodziły nadzwyczajne okoliczności nakazujące puścić tę zbrodnię w niepamięć, można to przeprowadzić na gruncie istniejącego prawa.

Sprzeciw budzi różnicowanie współpracy z polskimi i obcymi służbami specjalnymi. Osoby współpracujące z polskim wywiadem i kontrwywiadem są napiętnowane i pozbawiane niektórych stanowisk publicznych, zaś ci, którzy dopuścili się zdrady, mogą liczyć - z mocy prawa - na przebaczenie, nietykalność oraz dyskrecję. Nic nie stoi też na przeszkodzie, by osoby te korzystały z pełni praw do zajmowania stanowisk publicznych.
Autorzy ustawy oczekują, że sam akt abolicyjny sparaliżuje pracę obcych wywiadów w naszym kraju. Łatwo można sobie wyobrazić skutek przeciwny: ustawa może być zaproszeniem dla obcych służb do gry wywiadowczej w Polsce. Sugeruje się przy tym społeczeństwu, że polskie służby specjalne są mało skuteczne, nieprofesjonalne, nie dają sobie rady z obcymi wywiadami. Autorzy mówią z patosem o potrzebie ochrony niepodległego bytu państwa polskiego, a tymczasem rząd nie przedstawił niebezpieczeństw zagrażających polskiej niepodległości, powodów poczynienia nadzwyczajnych kroków. A tylko nadzwyczajna sytuacja uzasadniałaby abolicję. Nic nadzwyczajnego się jednak nie dzieje: jesteśmy normalnym krajem, który ma przyjaciół, ale jest także terenem działań służb mających inne interesy.
Rozwiązania nadzwyczajne są stosowane w krajach, w których zasady demokracji nie są w pełni respektowane. Tymczasem przez ostatnich dziesięć lat Polska udowodniła - mimo kryzysów - że demokratyczne zasady są u nas przestrzegane. Należymy do NATO i nie trzeba kreować wroga w postaci kryjących się gdzieś szpiegów. Nie jesteśmy też państwem frontowym i nikt w NATO tego od nas nie oczekuje. Rząd nie powinien więc wywoływać w Polsce psychozy szpiegostwa. Wprawdzie sam w 1997 r. przestrzegałem przed nasilaniem się działań obcych służb w Polsce, ale byliśmy wówczas w przededniu przyjęcia do NATO i służby te rzeczywiście działały i to bezczelnie. Moja wypowiedź odniosła jednak pożądany skutek. Jej kontynuacją była rozmowa z zastępcą szefa wywiadu Rosji - wyjaśniono wówczas sporne sprawy. Interesującym aspektem tej sprawy jest to, że promotorem pomysłu abolicji dla szpiegów są służby specjalne. One zaś powinny być instrumentem państwa, a nie instancją kreującą jego politykę. Chciałbym też wierzyć, że ustawa nie jest wymierzona w konkretne siły polityczne w Polsce. Dostrzegam w niej jednak pewien niebezpieczny mechanizm - ewentualnego politycznego szantażu ze strony służb specjalnych. Można sobie wyobrazić, że darowana będzie kara jednej osobie, jeśli będzie ona obciążać kogoś innego.
Więcej możesz przeczytać w 8/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0