Tragiczna awangarda

Tragiczna awangarda

Dodano:   /  Zmieniono: 
Retrospektywa dzieł Katarzyny Kobro w Zachęcie


Nad Katarzyną Kobro, jedną z najwybitniejszych rzeźbiarek XX wieku, ciążyło fatum: była Rosjanką z pochodzenia (urodziła się w Moskwie, ojciec był Niemcem, matka - Rosjanką), a Polką z wyboru. Wyszła za mąż za charyzmatycznego artystę; żyła w biedzie i zapomnieniu.
Pierwsza w Warszawie monograficzna wystawa Kobro w jednej sali Zachęty prezentuje niemal wszystkie zachowane dzieła artystki (w tym część w formie rekonstrukcji dokonanych na podstawie fotografii) oraz pamiątki po niej. Wcześniej zaprezentowano ją w Muzeum Sztuki w Łodzi (dwa lata temu z okazji setnej rocznicy urodzin rzeźbiarki) oraz w Rzymie, Leeds i Pradze. Twórczość Kobro odzyskuje światowe znaczenie od lat 70., kiedy kolekcję awangardowych dzieł polskich okresu międzywojennego z łódzkiego muzeum zaprezentowano - odnosząc wielki sukces - w różnych muzeach świata. O artystce i jej dramatycznym życiu osobistym nakręcono dwa filmy dokumentalne, poświęcono jej również sztukę teatralną. Pierwsze porewolucyjne lata były dla artystów w Rosji okresem euforii. Młodzi twórcy, zafascynowani postulatami równości społecznej, szukali w sztuce zasad podstawowych - chcieli, by uniwersalizm zapewniała prostota środków. Kobro i jej mąż, malarz Władysław Strzemiłski w Rosji znaleźli się pod wpływem Kazimierza Malewicza, twórcy suprematyzmu (kierunku zakładającego abstrakcyjną grę form geometrycznych). Kobro nazywała swe rzeźby "kompozycjami suprematycznymi", Strzemiński, wychodząc od suprematyzmu, stworzył teorię unizmu w malarstwie (podstawową zasadą kompozycji obrazu jest pozbawiona kontrastów jedność form i kolorów). Sprowadzenie sztuki do form elementarnych było dla awangardzistów zaledwie wstępem do tego, by podporządkować ją życiu, zastosować w projektach dzieł architektonicznych i przedmiotów użytkowych. Artysta miał odgrywać rolę inżyniera. Na wyobraźnię konstruktywistów silnie działała idea cywilizacji podporządkowanej maszynie - także w społeczeństwie chcieli widzieć sprawnie funkcjonującą maszynę. Te poglądy i estetyka święciły triumfy również w poezji i muzyce - w takich utworach, jak "Stalowy skok" Sergiusza Prokofiewa czy "Odlewnia stali" Aleksandra Mosołowa. Największą tragedią rosyjskich awangardzistów było to, że wyznawana przez nich ideologia zwróciła się przeciw nim. Okazało się, że pod ideą komunizmu, który pojmowali jako szlachetną równość, krył się totalitaryzm. Konstruktywizm tępiono jako "formalizm", a wyśmiewane przez awangardzistów mieszczańskie ideały estetyczne paradoksalnie stały się atrybutem władzy. Wielu artystów znalazło się w łagrach, niektórym udało się opuścić Rosję. Kobro i Strzemiński podczas pobytu w Polsce (1922-1939) prowadzili intensywną działalność. Byli współzałożycielami grup Blok, Prae- sens i a.r. (artyści rewolucyjni) oraz członkami Abs- traction-Creation i Cercle et Carre. Dzięki tym kontaktom zgromadzili kolekcję dzieł sztuki nowoczesnej, która stała się podstawą zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi. Redagowali pisma awangardowe, zajmowali się działalnością pedagogiczną. W tym czasie Katarzyna Kobro stworzyła abstrakcyjne kompozycje z blachy i drewna. Pierwsza "otwarła" rzeźbę - jej lekkie formy są jakby trójwymiarowym rysunkiem (zachowań się projekt przedszkola wzorowany na jednej z takich kompozycji). Mniej znane są akty kobiece utrzymane w konwencji kubistycznej i futurystycznej - uważano je za mniej odkrywcze. Artystka, tworząc je, odpoczywała od abstrakcji, co nie umniejsza ich piękna. Jeśli uwzględnimy sytuację osobistą Kobro, jej aktywność tym bardziej imponuje. Strzemiński był kaleką i wymagał stałej opieki. Przez wiele lat łączyła ich również bliskość artystyczna. Podczas wojny sytuacja dramatycznie się zmieniła. Gdy w roku 1939 uciekli z córką z Łodzi, rzeźby Kobro znalazły się na wysypisku śmieci. Odzyskali je, gdy wrócili tam dwa lata później. Ale w następnych latach narastała w nich nienawiść. Po wojnie Kobro doznawała przykrości z powodu swego rosyjskiego obywatelstwa, skazano ją na więzienie (później uniewinniono), nie mogła wstąpić do Związku Plastyków (do czego się przyczynił również Strzemiński) i wykonywać zawodu. Jej dzieła powędrowały do magazynów. Artystka zmarła w roku 1951. Jej sztuka zwyciężyła, ale po wielu latach. Patrząc dziś na te pełne eleganckiej prostoty formy, trudno uzmysłowić sobie grozę ich losu.

Więcej możesz przeczytać w 8/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0