Magnat

Magnat

Dodano:   /  Zmieniono: 
Grigorija Rasputina zasztyletowali monarchiści w 1916 r.
Borys Abramowicz Bieriezowski miał zginąć w grudniu 1997 r. Nie wiadomo, w jaki sposób. Polecenie zabójstwa wydał jakoby jeden z wysokich funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Rasputin jako uzdrowiciel i jasnowidz cieszył się nieograniczonym wpływem na cara, jego żonę i najbliższych dworzan. Dla Bieriezowskiego, matematyka z tytułem doktora, nie ma rzeczy nadprzyrodzonych. On umie zarabiać pieniądze i wykorzystywać ich siłę w polityce. To właśnie o nim mówi się, że jest współczesnym Rasputinem, kremlowską szarą eminencją, animatorem politycznych intryg. Według przeciwników, jest geniuszem zła.

Bieriezowski już dwukrotnie otarł się o śmierć. Wiosną 1994 r. z klamki u drzwi jego moskiewskiego mieszkania saperzy zdjęli odbezpieczony granat. 7 lipca tego samego roku silny ładunek wybuchowy zniszczył mercedesa, którym biznesmen wyjeżdżał spod siedziby swojej firmy Logo WAZ. Na miejscu zginął kierowca, ciężko ranny został ochroniarz. Bieriezowski uszedł cało, z kilkoma zadrapaniami. Za pomoc w odnalezieniu sprawców zamachu wyznaczono astronomiczną wówczas sumę 2 mld rubli (około pół miliona dolarów). Bez rezultatu. W 1997 r. amerykańskie czasopismo "Forbes" uznało Bieriezowskiego za najbogatszego człowieka Rosji. Jego kapitał oceniono na 3 mld USD.
Bieriezowski zawsze był blisko władzy. Do otoczenia Jelcyna miał się dostać dzięki ulubionej córce prezydenta, Tatianie Diaczenko. Jak ujawnia w swojej książce były szef ochrony prezydenta gen. Aleksander Korżakow, Bieriezowski przed laty podarował Tatianie najpierw ładę niwę, potem amerykańską limuzynę, wreszcie platynowy zegarek wart 35 tys. dolarów. Magnat bywał też częstym gościem w kremlowskim biurze samego Korżakowa. "Kiedyś otwarcie proponował mi zgładzenie swojego konkurenta, bankiera Aleksandra Gusinskiego, oraz kilku innych znanych biznesmenów i polityków" - pisze generał. Swój wkład do wizerunku Bieriezowskiego - bezwzględnego cynika - wniósł w swoim czasie gen. Aleksander Lebiedź. Kiedy ówczesny sekretarz Rady Bezpieczeństwa doprowadził do zakończenia wojny w Czeczenii, bankier miał mu powiedzieć: "Jaka szkoda, zepsuł pan taki wspaniały biznes". Tajemnicą poliszynela jest to, że na wojnie w Czeczenii niektórzy rosyjscy politycy i biznesmeni, często wraz z czeczeńskimi dowódcami, zbili potężne majątki.
Bieriezowskiego uważa się za jednego z najpotężniejszych rosyjskich oligarchów. Swoje imperium zaczął budować w 1989 r., kiedy w wieku 43 lat zrezygnował z kariery naukowej w Akademii Nauk i założył swoją pierwszą firmę zajmującą się reeksportem samochodów marki Łada. Dziś należą do niego między innymi dwa holdingi finansowo-kapitałowe Obiedininnyj Bank i Logo WAZ oraz koncern naftowy Sibnieft. Ma także swoje imperium prasowe z tygodnikiem "Ogoniok", "Niezawisimają Gazetą" i udziały w telewizji ORT, cieszącej się największą popularnością w Rosji i WNP. Zdaniem zachodnich ekspertów, wpływy Bieriezowskiego ustępują tylko potędze Rema Wiachiriewa, szefa Gazpromu. Magnat znany jest ze swoich politycznych ambicji, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że o najwyższym stanowisku w państwie nie może nawet marzyć. Chociażby ze względu na swoje pochodzenie. Kiedy mianowano go na zastępcę kolejnego sekretarza Rady Bezpieczeństwa - Iwana Rybkina - wypominano mu jeszcze, że ma dwa obywatelstwa: rosyjskie i izraelskie. Z tego drugiego dla politycznej kariery szybko zrezygnował.


Politycy, którzy próbowali walczyć z Bieriezowskim, zawsze odkrywali, że nie można go pokonać

Najbardziej zajadli wrogowie przedstawiają go jako politycznego Mefistofelesa. On sam nie próbuje korygować tego obrazu. Ma jasny cel. Kieruje nim żądza sławy, władzy i prowadzenia gry, w której on narzuca reguły. Bo Bieriezowski to przede wszystkim człowiek o błyskotliwym umyśle. "Lubi władzę, jego namiętność to pasjonujące, choć niebezpieczne życie z intrygami, zabójstwami na zlecenie, zabawą w kotka i myszkę ze służbami specjalnymi. Podoba mu się własna umiejętność lekkiego przeskakiwania z intelektualnych dyskusji na forum w Davos na kontakty z przywódcami świata przestępczego i dowódcami czeczeńskich band". Przed poważnymi spotkaniami lubi medytować. W swoim matematycznym umyśle buduje skomplikowane i skuteczne schematy biznesowych operacji i politycznych rozgrywek.
Dba o logistyczne zaplecze. Na własny użytek stworzył imperium wzorowane na strukturach państwowych i mafijnych jednocześnie, do dyspozycji ma nieograniczone kapitały. Jeśli nie wystarczają mu własne fundusze, może zaangażować cudze kapitały z Rosji i z zagranicy. Rozległe powiązania w strukturach rządowych i parlamentarnych dają mu wiedzę niezbędną do przewidywania wydarzeń. "Ma doskonałe źródła informacji. O każdej ważniejszej decyzji podejmowanej na szczycie dowiaduje się dzień, dwa dni wcześniej" - mówi o nim były premier Siergiej Kirijenko. Jeśli nie może się czegoś dowiedzieć zwykłymi kanałami, uruchamia swój prywatny wywiad. Jego firma ochroniarska Atoll podsłuchiwała telefoniczne rozmowy najwyżej postawionych osobistości w państwie z rodziną prezydenta na czele. Własny ośrodek analityczny Bieriezowskiego przetwarza zdobyte informacje na prognozy i propozycje konkretnych posunięć. Stalowe ramię magnata to jego służba bezpieczeństwa. Skutecznie ochrania szefa i dokonuje porachunków z jego wrogami.
Rasputina końca XX w. zrodziła potrzeba. Na początku kapitalistycznych przemian ostatnich lat władza wywodząca się w prostej linii z dawnej radzieckiej nomenklatury umiała się utrzymać u steru państwa. Nie wiedziała jednak, jak przekuć państwowe fabryki, kopalnie i kołchozy na własne wille, jachty, mieszkania w Paryżu oraz konta w szwajcarskich bankach. W radzieckich szkołach nie uczono, jak obracać akcjami. Do finansowo-prawnych łamigłówek potrzebny był doradca. Bieriezowski nauczył się tego szybko i zaofiarował swoje usługi. Przy okazji sam zarobił krocie. Współczesny Rasputin generuje polityczne technologie i dba o to, by władzą zajmowali się właściwi ludzie. To właśnie on obok Anatolija Czubajsa był jednym z autorów wyborczego sukcesu Jelcyna w 1996 r.
"Mam w życiu jeden cel, zresztą w znacznym stopniu już osiągnięty. Chciałem zaspokoić swoje materialne potrzeby i udało mi się to. Druga część zadania polega na obronie własnego dobrobytu. W 1996 r. ten problem został częściowo rozwiązany. Ale pewne niebezpieczeństwo jeszcze istnieje i dlatego muszę zadbać o to, komu zostanie przekazana władza". Jednym z faworytów Bieriezowskiego w wyborach 2000 r. jest pogodzony z magnatem gen. Lebiedź. Borys Abramowicz dba o stałe rozszerzanie swoich wpływów i zdobywanie kolejnych możliwości zarabiania pieniędzy. Przed kilkoma miesiącami niespodziewanie został sekretarzem wykonawczym Wspólnoty Niepodległych Państw. W jaki sposób skłonił przywódców krajów WNP do tego mianowania? Wszystko jest proste - uważają moskiewscy analitycy. Do 2000 r. prawie we wszystkich państwach wspólnoty mają się odbyć prezydenckie wybory. W tej sytuacji poparcie telewizyjnego kanału ORT, odbieranego praktycznie na całym terytorium byłego ZSRR, stało się nad wyraz korzystną propozycją.
Kłopoty Bieriezowskiego rozpoczęły się wraz z objęciem przez Jewgienija Primakowa urzędu premiera. Magnatowi nie spodobało się, że w nowym gabinecie znaleźli się komuniści. Zależne od niego media przypuściły ostry atak na premiera i jego politykę, zwłaszcza gospodarczą. Primakow nie skrywał rozdrażnienia. W siedzibach firm należących do Bieriezowskiego pojawili się prokuratorzy. To właśnie przy tej okazji wyszło na jaw, że Atoll szpieguje czołowych polityków i najbliższych współpracowników prezydenta. Kontrola operacji finansowych Aerofłotu ujawniła opracowany przez Bieriezowskiego system wyprowadzania za granicę zysków kompanii na konta firm należących do bankiera i jego ludzi. Wszechwładny Rasputin zacząć tracić politycznych opiekunów. Tatiana Diaczenko, córka i oficjalny doradca Jelcyna, najwyraźniej miała już dosyć głośnych publikacji łączących ją z Bieriezowskim. Primakow okazał się przeciwnikiem godnym BAB-a (powszechnie stosowany skrót od inicjałów Borys Abramowicz Bieriezowski).
Borys Jelcyn odwołał Bieriezowskiego ze stanowiska sekretarza wykonawczego WNP. Polityczna Moskwa ogłosiła zmierzch magnata. Bieriezowski ma kłopoty, ale nikt nie wątpi, że znów wypłynie. O jego skuteczności zarówno w polityce, jak i biznesie krążą legendy. Politycy, którzy próbowali z nim walczyć, zawsze zdawali sobie sprawę, że nie można go pokonać. Skąd wziął się przydomek Rasputin, nadany mu przez byłego wicepremiera Borysa Niemcowa? Bieriezowski ma wszelkie cechy politycznego geniusza i - jak mówią niektórzy, choć wiedzą, że to niemożliwe - powinien zostać prezydentem. Wtedy cała jego siła służyłaby państwu. Teraz częściej sieje destrukcje.

Więcej możesz przeczytać w 12/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0