Wiosna radosna

Wiosna radosna

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ponad połowa Polaków z nastaniem wiosny odczuwa poprawę nastroju i przypływ sympatii dla bliźnich i otoczenia
Na nadejście tej pory roku, która wywołuje chęć do zmian i kojarzy się z miłością, nie reaguje tylko co ósmy Polak. Na co drugiego z nas wiosna działa jak zastrzyk energii i sił witalnych - wynika z najnowszych badań CBOS.

Prof. Roch Sulima, antropolog kultury z Uniwersytetu Warszawskiego: - W kulturach agrarnych z nadejściem wiosny rozpoczynał się nowy cykl roczny. Towarzyszyły temu rytuały oczyszczenia, magia "początku": obmiatanie i bielenie domostw, palenie resztek słomy, wyrzucanie starych naczyń, a także obmywanie się. Nadejściu wiosny towarzyszyła też rytualna wrzawa, czyli hałas odstraszający złe moce czy resztki zimy, a także życiodajny śmiech. Nie był to pusty śmiech, ale wesołość przemieniona, odradzająca i pobudzająca do życia zamarłą w czasie zimy naturę.
Dziś już chyba tylko u starszych Polaków odzywa się podświadomy nakaz robienia tradycyjnych porządków wiosennych. Pozostało w nich coś z obrzędów towarzyszących uśmiercaniu zimy, witaniu wiosny etc. W językach słowiańskich wiosna kojarzy się z wesołością i młodością. Dziś bardzo odległe pogłosy owych rytuałów nakazują zmienić fryzurę, makijaż, odświeżyć garderobę, posprzątać w ogrodzie. Tej pory roku nie zwiastują już bociany, ale wielkie przeceny i nowe kolekcje. Narzuca się rytm rynku zamiast rytmu przyrody.
Prof. Zbigniew Lew Starowicz, seksuolog: - Pojawia się słońce, rozkwita cała przyroda, a my jesteśmy jej częścią. Po jesienno-zimowych miesiącach zrzucamy ciężkie płaszcze, palta i zaczynamy się rozglądać za nowym partnerem. Nie znaczy to jednak, że obydwie płcie przeżywają na wiosnę szczyt swoich seksualnych możliwości. Aktywność męska rzeczywiście regulowana jest porami roku, ale właśnie na wiosnę mężczyźni są najbardziej osłabieni. Po zimie brak im witamin i kondycji. Energii nabierają podczas lata, a szczyt seksualnych możliwości osiągają dopiero jesienią, kiedy organizm wzmocniony jest słońcem, ruchem, warzywami i owocami. W kobietach wiosna budzi nadzieję. Te, które marzą o wielkiej miłości, na ogół na wiosnę ją przeżywają.
Andrzej Marecki z Centrum Astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu: - Położenie Słońca zmienia się w ciągu roku na niebie: im bliżej wiosny, tym jest wyżej, a kąt padania promieni słonecznych zwiększa się i do Ziemi dociera więcej energii. Robi się cieplej, jaśniej. Jesteśmy bardziej naładowani energią, optymistyczniej nastawieni do życia. Dotyczy to nie tylko dnia, ale i nocy. Księżyc wiosenny idzie bowiem po niebie prawie takim torem jak Słońce latem.
Jolanta Zawilska, chronobiolog z Zakładu Amin Biogennych PAN w Łodzi: - Poza zegarem biologicznym w całym tym wiosennym zamieszaniu dużą rolę odgrywa ośrodkowy układ nerwowy i endokrynny. Produkcja melatoniny jest precyzyjnie regulowana przez zegar biologiczny, zaś cyklicznie wytwarzana w nocy melatonina informuje zegar o prawidłowym zsynchronizowaniu jego pracy z ruchem rotacyjnym Ziemi wokół własnej osi. Sekwencja zima-wiosna-lato pociąga za sobą wydłużanie dnia i odpowiednio skracanie dobowego czasu produkcji hormonu. A taki przebieg procesów może się manifestować chęcią do życia i interakcji z innymi ludźmi oraz intensywnością reakcji na bodźce docierające do organizmu.
Ksiądz biskup Tadeusz Pieronek: - Zarówno w przyrodzie, jak i w wymiarze religijnym wiosna to powstanie do nowego życia. Dla Kościoła to czas największego święta - Zmartwychwstania Pańskiego - czas nadziei. W przyrodzie wszystko rozkwita. Życie duchowe jest analogią do natury - toczy się w rytmie rzeczy, które mają dotyk, smak, ciepłotę. Świat w zimie wydaje się pogrążony w śmierci. Gdy pojawia się coś, co jest światłem, ciepłem, a więc odpowiednikiem miłości, rodzi się chęć do życia. Dla chrześcijan to jasny znak: wierzymy, że człowiek przechodzi rodzaj pielgrzymki i obumiera. W miarę upływu lat obumarłych komórek jest coraz więcej. Następuje dramat. Można się dziwić, skąd ludzie w podeszłym wieku, mający świadomość pogłębiającej się nieudolności, ciągle chcą coś w życiu osiągnąć. Takie zachowanie ma sens tylko wtedy, gdy będzie można się gdzieś przenieść, realizować w tym, co przyjdzie po życiu. Mój odbiór świata nie zmienia się z nadejściem wiosny. Podziwiam tę porę roku, ale równie piękne jest dla mnie lato czy świat zasypany puszystym śniegiem. Interesuje mnie zmiana w każdym okresie. Nie przypadkiem wyliczanie pór roku zaczynamy właśnie od wiosny. To logiczne: coś powstaje, dojrzewa, owocuje i obumiera. Pory roku to obraz powstającego i obumierającego życia.

JK&MJ
Więcej możesz przeczytać w 12/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0