Wysiadanie i wsiadanie

Wysiadanie i wsiadanie

Dodano:   /  Zmieniono: 
"Zatrzymajcie świat, chcę wysiąść" - prosił anonimowy autor nowojorskiego graffiti w latach siedemdziesiątych.
Od tamtych czasów nic się nie zmieniło; wysiąść jest coraz trudniej, ba - staje się to niemożliwe. Paradoksalnie łatwiej jest wsiąść do pędzącego świata, niż z niego wysiąść, no chyba że ktoś wybiera się do krainy wiecznych łowów, czyli na łódkę z Charonem. Krótko mówiąc, wysiadanie w biegu - jak ostrzegają napisy przy drzwiach tramwajów i pociągów - grozi śmiercią lub kalectwem.
Cóż, wielu wysiadających w naszym kraju miało szczęście i skończyło się to kalectwem. Oto z łamów gazet, z gmachu parlamentu dobiega nas wołanie pisarzy, polityków, publicystów, felietonistów, a niekiedy przedsiębiorców: "Zatrzymajcie kraj, chcemy wysiąść". Spowolnijmy reformę - wołają zatroskani - zdewaluujmy złotówkę, zatrzymajmy spadek inflacji etc. To najczęściej powtarzane postulaty planistów z SLD i ministra Kropiwnickiego. Ograniczmy wpływ kultury masowej, a więc telewizji, filmu, Internetu, by naród mógł złapać oddech, czytając to, czego dzisiaj nie da się czytać, gdyż autorzy nie rozumieją otaczającego ich świata. Takie wołanie dobiega często z kręgów twórców, którym czas PRL jawi się jako okres niezapomnianej świetności. Teza wyznawana przez część nudziarzy pióra, że za upadek czytelnictwa odpowiedzialna jest telewizja, prasa, a także niezbyt wykształcony odbiorca słowa pisanego, to nic innego jak nowa literacka wersja opowieści o majtkach uniemożliwiających taniec genialnej baletnicy. Za kilka dni wsiądziemy do świata, który był marzeniem wielu pokoleń Polaków, który jeszcze w 1992 r. wydawał się nierealnym marzeniem. Mówi o tym w "Rozmowie wprost" ("Nowa era") wielki Polak, który odegrał ogromną rolę w zbliżaniu Polski do tego świata - Jan Nowak-Jeziorański. To między innymi dzięki jego ogromnemu zaangażowaniu stajemy się członkami NATO. Trudno opanować wzruszenie, czytając, że spełniło się jego życiowe marzenie: "Chwila, kiedy z galerii Senatu Stanów Zjednoczonych przysłuchiwałem się debacie ratyfikacyjnej i gdy usłyszałem wynik głosowania, była szczytowym punktem całego mojego długiego życia (...). Doczekałem się Polski nie tylko wolnej, ale i bezpiecznej". "Warto marzyć, bo marzenia się niekiedy spełniają" - skomentował przyjęcie Polski do NATO premier Jerzy Buzek. Po raz kolejny okazało się, że strasznym kalectwem jest strach przed marzeniami. O tych, którzy nie bali się marzyć, którzy niezłomnie walczyli o obecność Polski w strukturach Paktu Północnoatlantyckiego, pisze na naszych łamach Jerzy Surdykowski ("Lodołamacze"). Tekstem tym dziękujemy tym wszystkim, dzięki którym Polska będzie się mogła bezpiecznie rozwijać, dziękujemy i Tobie, Jerzy, pierwszemu konsulowi III RP w Nowym Jorku, jednemu z tych nielicznych, którzy zrobili tak wiele dla tak wielu.
Wejście do NATO to kolejna ogromna zmiana, nie tylko w wojsku. Konsekwencje przystąpienia do paktu odczujemy wszyscy, będą to istotne zmiany w naszym życiu politycznym, społecznym, a także kulturalnym. Piszą o tym autorzy tekstu "Czas NATO". Wsiedliśmy do świata przyszłości, by już nigdy jako naród nie znaleźć się na tamtym świecie.
Więcej możesz przeczytać w 11/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0