Wyspy niezgody

Wyspy niezgody

Dodano: 
Czy Rosja i Japonia podpiszą wkrótce traktat pokojowy?
Spotkanie Borysa Jelcyna z premierem Japonii Ryutaru Hashimoto w listopadzie 1997 r. w Krasnojarsku uznano za wydarzenie nieomal historyczne. Zapowiedziano wówczas, że traktat pokojowy między oboma państwami zostanie zawarty do 2000 r. Podstawą negocjacji miała być deklaracja tokijska - porozumienie podpisane podczas wizyty Borysa Jelcyna w Tokio w 1993 r. Przewidywało ono "przeprowadzenie poważnych rozmów na temat przynależności wysp Etorofu, Kunaszyr, Szikotan i Habomai". Podkreślano, że dzięki rozwiązaniu tego problemu będzie można ostatecznie uregulować stosunki rosyjsko-japońskie i podpisać traktat pokojowy. Od tamtego czasu rozmowy nie posunęły się jednak ani o krok, gdyż Jelcyn nieopatrznie obiecał więcej, niż Rosja może zrobić.
Rosja i Japonia formalnie stan wojny zakończyły dopiero w październiku 1956 r. i wówczas nawiązały stosunki dyplomatyczne na podstawie tzw. formuły Adenauera, co sprowadzało się do podpisania deklaracji o zakończeniu wojny i zapowiedzi zawarcia traktatu pokojowego w przyszłości. Od tamtej pory minęły 43 lata, a oba rządy - mimo wielokrotnie podejmowanych rozmów - nie były w stanie tej zapowiedzi zrealizować.
Od 20 lutego do 23 lutego tego roku odbywało się w Tokio kolejne spotkanie japońsko-rosyjskie. Ale i ono nie wniosło niczego nowego do stosunków między obu państwami. Jak bumerang wraca bowiem problem Terytoriów Północnych. Tą nazwą określa się od 1955 r. grupę czterech wysp z południowej części łańcucha Wysp Kurylskich, na których do sierpnia 1945 r. mieszkało 16,5 tys. Japończyków, głównie rybaków, myśliwych i rolników. Wyspy nie mają większego znaczenia gospodarczego, są za to bombą polityczną wybuchającą, ilekroć któraś ze stron zaczyna mówić o zawarciu traktatu pokojowego.
15 sierpnia 1945 r. Japonia przyjęła postanowienia deklaracji poczdamskiej, co oznaczało bezwarunkową kapitulację i zaprzestanie działań wojennych. 15 sierpnia wojska radzieckie prowadziły działania zbrojne przeciwko Japonii w Mandżurii, Korei i na Sachalinie. Za udzielenie pomocy Amerykanom w wojnie z Japonią ZSRR miał otrzymać m.in. Wyspy Kurylskie. Do 28 sierpnia zajęto wszystkie wyspy z północnego łańcucha, dochodząc do wyspy Urup. I na tym by pewnie poprzestano, bo była to granica rosyjsko-japońska z 1855 r. Kiedy jednak dowództwo radzieckie zorientowało się, że na wyspie Etorofu nie ma wojsk amerykańskich, oddziały radzieckie przybyłe z Sachalinu wyparły japońskie załogi z południowego łańcucha Wysp Kurylskich, tj. Etorofu, Kunaszyru, Szikotanu i grupy wysp Habomai, które określane terminem Terytoria Północne, do dziś stanowią przedmiot sporu między obu państwami. Japonia przez wiele lat uzależniała zawarcie traktatu od zwrotu tych wysp. Argumentowała, że wyspy Habomai i Szikotan nie należą do łańcucha kurylskiego, lecz są przedłużeniem wyspy Hokkaido, a Kunaszyr i Etorofu zawsze wchodziły w skład imperium japońskiego.
Wyspy Kurylskie to łańcuch 32 wulkanicznych wysp. W XVIII w. interesowali się nimi zarówno Rosjanie, jak i Japończycy; jedni wchodzili tam z północy, drudzy z południa. Podobna sytuacja była na Sachalinie. Przejęcie tej wyspy pozwalało Rosji kontrolować ujście Amuru i Ussuri. W 1855 r. zawarto w Szimoda umowę o handlu, żegludze i delimitacji granic, zatwierdzającą istniejący stan rzeczy. Granica przebiegała między wyspami Etorofu i Urup. Sachalin pozostał we wspólnym władaniu obu państw. Ta sytuacja rodziła wiele konfliktów, a każda ze stron dążyła do zachowania wyłącznych wpływów na Sachalinie. Dla Japończyków Sachalin okazał się jednak nieprzyjazny, japońscy osadnicy nie wytrzymywali srogich warunków klimatycznych i dlatego w 1875 r. zawarto z Rosjanami układ o wymianie Sachalinu na Wyspy Kurylskie. Wówczas 18 wysp łańcucha północnego stało się częścią cesarstwa japońskiego, skutecznie blokując wyjście rosyjskiej Floty Pacyfiku na ocean. Aż do 18 sierpnia 1945 r.
Mimo napiętej sytuacji w latach 1972-1978, Związek Radziecki próbował się porozumieć z Japonią w kwestii spornego terytorium. Uzgodniono, że w komunikacie końcowym ze spotkania Breżniew-Tanaka (październik 1973 r.) pojawi się stwierdzenie, iż uregulowane zostaną "nie rozwiązane problemy z czasów II wojny światowej", przy czym termin "nie rozwiązane problemy" Japonia rozumiała jako "problem terytorialny". Umieszczenie jednak w japońsko-chińskim traktacie pokojowym klauzuli antyhegemonistycznej spowodowało, że od 1977 r. ZSRR wyrażał opinię, że między obu krajami problem terytorialny nie istnieje.
Wycofanie wojsk radzieckich z Afganistanu w 1988 r. i kierunek "nowego myślenia" w polityce zagranicznej Moskwy zaowocowały zmianą radzieckiego podejścia do problemu terytorialnego. Jeszcze na początku 1990 r. prezydent Gorbaczow nie chciał dyskutować na ten temat, twierdząc, że "takiego problemu nie ma", ale już w czerwcu 1990 r. w trakcie spotkania z prezydentem Bushem zastanawiał się głośno, jakiej ekonomicznej pomocy mógłby oczekiwać od Japonii, gdyby Związek Radziecki wyraził gotowość zwrotu Terytoriów Północnych. Istnienie sporu terytorialnego potwierdził w czasie wizyty w Japonii w kwietniu 1991 r. Spowodowało to przełom w stosunkach między obu krajami i dało Japończykom nadzieję na ponowną dyskusję nad tym problemem.
Podobne stanowisko zajął prezydent Jelcyn. Planując w 1992 r. wizytę w Tokio, był gotów zakomunikować, że jest możliwość rozwiązania "problemu terytorialnego", tzn. zwrotu Japonii wysp Habomai i Szikotan po podpisaniu traktatu pokojowego. Wywołało to protesty rosyjskiego parlamentu. Utworzono grupę deputowanych ds. terytoriów spornych. Protestowali też wojskowi walczący o te tereny, a także ci, którzy tam mieszkali. Powstały "komitety obrony". Ich członkowie zapowiadali, że podejmą walkę z Japończykami, gdyby ci spróbowali przejąć te terytoria. Niezwykle głośno protestował gubernator Sachalinu Walentin Fiedorow. Nazwał on polityków z Moskwy "sprzedawczykami rosyjskiej ziemi" i zapowiedział, że oskarży Jelcyna przed trybunałem konstytucyjnym, jeśli ten odda wyspy Japonii. Prezydent Jelcyn odwołał zaplanowaną wówczas wizytę pod pretekstem grypy. Doszło do niej dopiero w październiku 1993 r. Podpisano wtedy wspomnianą na wstępie deklarację tokijską, przewidującą podjęcie rozmów nad "przynależnością" południowych Kurylów co zostało potwierdzone w listopadzie 1998 r. w czasie spotkania Jelcyna z premierem Japonii Keizo Obuchi. W komunikacie końcowym potwierdzono konieczność dyskusji nad problemem "przynależności" południowych Kurylów, a samych wysp nie nazywa się "terytorium Federacji Rosyjskiej". W Moskwie poza Jelcynem nikt jednak zdaje się tak nie myśleć. Większość polityków wyznaje zasadę terytorialnej całości Rosji, a ta wyklucza dyskusję nad przynależnością południowych Kurylów.
Pojawiło się kilka pomysłów rozwiązania problemu: proponowano ustanowienie kondominium i wspólne zarządzanie spornymi wyspami, tworzenie joint ventures kierowanych przez Rosjan i promujących wspólny eksport i turystykę, przekazanie ONZ nadzoru nad wyspami po wycofaniu z nich wojsk rosyjskich, rozciągnięcie suwerenności japońskiej nad wyspami z jednoczesnym administrowaniem przez Rosjan czy wreszcie wyznaczenie granicy na północ od jednej ze spornych wysp. Mówiono o utworzeniu na wyspach "wolnej strefy ekonomicznej", pojawiła się nawet idea kupna-sprzedaży tych terenów za 20-30 mld USD, mimo że z ekonomicznego punktu widzenia wyspy te nie mają dla Japonii żadnego znaczenia. Biorąc pod uwagę stopień degradacji środowiska, potrzeba dziesiątków lat i ogromnych pieniędzy, by przeprowadzić rekultywację terenu. Poza tym arktyczny klimat zawsze stwarzał władzom Japonii kłopoty z osadnictwem.
Łatwo powiedzieć - do 2000 r. podpiszemy traktat pokojowy z Japonią. Trudno tę zapowiedź zrealizować. Wymaga to woli politycznej ze strony Rosji, a tę ma w zasadzie tylko Borys Jelcyn. Tymczasem walka o zwrot wysp stała się narodową sprawą Japończyków. - Japonia nigdy nie zmieni stanowiska w sprawie Terytoriów Północnych, zawsze będzie o tym Rosji przypominać, nigdy nie zaakceptuje istniejącego stanu rzeczy z powodu odczuć, sprawiedliwości społecznej i dumy narodowej - powiedział dwa lata temu były ambasador Japonii w Warszawie Nagao Hyodo podczas wykładu wygłoszonego w Towarzystwie Azja-Pacyfik.
Japonia zaakceptuje każde rozwiązanie, byle jej flaga załopotała ponownie nad wyspami i nie jest ważne, jak długi będzie okres przejściowy, bo - jak powiedział w roku 1976 minister spraw zagranicznych Kiichi Miyaza- wa - to w interesie Rosji leży znalezienie formuły rozwiązania tego problemu. W tej chwili w Rosji nie ma jednak żadnego silnego autorytetu politycznego, który nie tylko podjąłby decyzję o zwrocie Japonii wysp Etorofu i Kunaszyr, ale jeszcze by ją zrealizował.
Śledząc rozwój rosyjsko- japońskich stosunków politycznych od 1956 r., można działania rosyjskie nazwać dyplomacją ruchów pozornych. Większość propozycji rozwiązania problemu terytorialnego miała charakter koniunkturalny - obietnica za konkretne świadczenia ekonomiczne ze strony Japonii, po czym następowało uwstecznienie stanowiska Rosji. Tak właśnie można potraktować deklarację z 1997 r. wyrażającą chęć zawarcia traktatu pokojowego do 2000 r., a następnie wysunięcie w kwietniu 1998 r. propozycji podpisania układu o przyjaźni, który z góry wykluczał rozwiązanie kwestii terytorialnej.
W ostatnich latach Japonia przyznała Rosji 1,5 mld USD kredytów, oczekując konkretnych postępów w rozwiązaniu "problemu terytorialnego". Nie ma jednak żadnych symptomów, że nastąpi to przed 2000 r. Prasa japońska, powołując się na dobrze poinformowane źródła dyplomatyczne, cytowała ministra spraw zagranicznych Rosji Igora Iwanowa, który miał powiedzieć parę dni temu w Tokio, że podpisanie do 2000 r. układu w sprawie spornych wysp jest prawie niemożliwe, bo "Moskwa nie zrezygnuje ze spornych wysp na rzecz Japonii". Oznacza to, że traktatu pokojowego też nie będzie, gdyż japoński premier Keizo Obuchi oświadczył, że oczekuje "ostatecznego rozwiązania tej kwestii" podczas zapowiedzianej wizyty Jelcyna w Japonii. Biorąc jednak pod uwagę fatalny stan zdrowia prezydenta Rosji, trudno powiedzieć, kiedy to nastąpi.

Więcej możesz przeczytać w 11/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0