Trzeźwe spojrzenie

Trzeźwe spojrzenie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Od początku roku 1999 w niektórych Polmosach spadek sprzedaży przekroczył 50 proc.
Podobnie jest w znacznej części browarów. Winą obarcza się państwo, które w tym roku znów podniosło wartość akcyzy alkoholowej oraz opóźnia proces prywatyzacji przemysłu spirytusowego. Od września najprawdopodobniej ponownie wzrośnie akcyza na sprzedawane w Polsce alkohole. Czy browary i zakłady spirytusowe przetrwają ten trudny okres?
Rzeczywiste spożycie alkoholu utrzymuje się na nie zmienionym poziomie. Do Polski przemyca się w cysternach i tirach rocznie ok. 30 mln litrów czystego spirytusu, który jest nielegalnie przerabiany na wódkę; odpowiada to produkcji pięciu średnich Polmosów - szacują eksperci jednego z instytutów zajmujących się badaniem zjawisk gospodarczych. W torbach, plecakach i bagażnikach samochodów drobnych przemytników na nasz rynek trafia ok. 20 mln litrów wódki, koniaków, whisky, brandy i innych alkoholi. Nikt nie jest w stanie ocenić rozmiarów przemytu piwa z Czech, Słowacji i Niemiec.
Oprócz przemytu również nielegalna produkcja alkoholu zaciemnia obraz oficjalnego spożycia wódki. "Domowa" produkcja na skalę przemysłową jest nadal bardzo intratnym zajęciem. Za litr rektyfikowanego spirytusu trzeba zapłacić w sklepie prawie 70 zł, zaś jego wyprodukowanie kosztuje niewiele ponad dwa złote. Różnica w cenie wynika przede wszystkim z opodatkowania. W wypadku nielegalnej produkcji pieniądze należne fiskusowi pozostają w kieszeniach przestępców. Ocenia się, że ich dochody mogą wynosić 2 mld zł rocznie.
Co kilkadziesiąt dni policja z triumfem informuje o zatrzymaniu kolejnego tira wypełnionego nielegalnym spirytusem lub o zlikwidowaniu nielegalnej rozlewni. Ujawniony przemyt bądź nielegalna produkcja to jedynie wierzchołek góry lodowej. W miejsce każdej zlikwidowanej rozlewni powstają następne. W najbardziej obecnie opłacalną (obok produkcji i dystrybucji narkotyków) nielegalną działalność zaangażowały się niemal wszystkie liczące się polskie grupy przestępcze. Ich rozlewnie wyposażone są w bardzo nowoczesne, kupowane za granicą linie. W niektórych z nich napełnia się ok. 6 tys. butelek wódki na godzinę. Podrabiane są przede wszystkim najpopularniejsze marki. Niedawno była to na przykład wódka "Premium" z Poznania. Teraz - jak twierdzą nasi informatorzy - najczęściej fałszuje się wódki "Absolwent" z Białegostoku i "Bols" z Obornik. - Nielegalni wytwórcy dostarczają alkohol o bardzo złej jakości, co psuje renomę uznanych marek - mówi Henryk Tomasik, dyrektor Przedsiębiorstwa Przemysłu Spirytusowego w Warszawie.
Nielegalny spirytus trafia do nas z zachodu i wschodu Europy. Zastanawia w tym wszystkim bierność służb celnych i granicznych. Większość nielegalnie wyprodukowanej wódki sprzedaje się w sklepach monopolowych. Urzędnicy skarbowi zwykle dość skrupulatnie kontrolują obrót alkoholem. W wypadku nielegalnych wyrobów spirytusowych skuteczność ich działań jest jednak wyjątkowo niską. Mówi się o tym, że coraz częściej z obawy przed zemstą gangów przymykają oczy na nieprawidłowości.
Nielegalna produkcja i przemyt to wszak nie wszystkie przyczyny kłopotów polskiego sektora spirytusowego. Producenci i sprzedawcy narzekają na nadmiernie restrykcyjną politykę fiskalną, która powoduje, że alkohol w Polsce należy do najdroższych w Europie. Tańszą wódkę mają nie tylko wszystkie kraje Europy Środkowej i Wschodniej, ale nawet Niemcy. Obrót alkoholem dostarcza ok. 6 proc. dochodów budżetu z tytułu akcyzy. Ministerstwu Finansów wydaje się, że podnoszenie akcyzy na wyroby spirytusowe jest równoznaczne ze zwiększaniem wpływów. Tymczasem po styczniowej podwyżce akcyzy o 5 proc. sprzedaż niektórych Polmosów zmalała o ponad 50 proc.
W Polsce działa 25 państwowych zakładów spirytusowych. Cztery spośród nich (Polmosy w Łodzi, Sieradzu, Żyrardowie i Koneser Warszawa) mają już zarządy komisaryczne. Jedynym sukcesem państwa w trwających niemal dziesięć lat dyskusjach o konieczności restrukturyzacji branży spirytusowej jest komercjalizacja 19 przedsiębiorstw. Ich właścicielem nadal jednak jest państwo. Nic nie zapowiada szybkiej zmiany sytuacji, gdyż pierwsze decyzje o sposobie prywatyzacji poszczególnych zakładów zapadną nie wcześniej niż w pierwszym kwartale 2000 r. Dla większości fabryk będzie to zapewne za późno, ponieważ w ciągu kilkunastu miesięcy może zbankrutować połowa Polmosów.
Kondycja przemysłu spirytusowego jest coraz gorsza. Na razie o najlepsze Polmosy zabiegają niemal wszystkie liczące się koncerny alkoholowe (m.in. Seagram, UDV, Eckers, Alco, Bacardi, Bols). Po zniesieniu ceł, co nastąpi niedługo, będą tym znacznie mniej zainteresowane. Najprawdopodobniej więc profity państwa będą o wiele niższe niż zakładane kilka lat temu. Sytuację pogarsza ciągle nie uregulowana kwestia rozdziału znaków towarowych, należących teraz do wszystkich Polmosów. Im później takie marki, jak "Wyborowa", "Żubrówka", "Luksusowa", "Ekstra Żytnia" i kilka innych, zyskają jednoznacznie określonych właścicieli, tym mniejsze będą szanse skarbu państwa na wysokie dochody z prywatyzacji Polmosów.
Znacznie gorzej niż przed rokiem wiedzie się browarom, także tym największym, które już przeprowadziły wielkie inwestycje i nadal inwestują dziesiątki milionów złotych w reklamę i promocję. W styczniu i lutym tego roku Okocimskie Zakłady Piwowarskie zmniejszyły sprzedaż aż o 33,78 proc., mimo że zaangażowały się w tym okresie w produkcję i promocję najbardziej kasowego polskiego filmu "Ogniem i mieczem". Sprzedaż Elbrewery spadła prawie o 25 proc. Straciły także Browary Królewskie z Warszawy (14,15 proc.) i Bosman ze Szczecina (7,65 proc.). Jeszcze gorsza jest sytuacja małych browarów. Straciły one łącznie 27,68 proc. rynku. Sprzedaż browaru z Kętrzyna spadła aż o 59,25 proc. Wydający ogromne pieniądze na reklamę browar Dojlidy z Białegostoku zmniejszył sprzedaż o 34,35 proc.
Ministerstwo Finansów niemal w ostatniej chwili wycofało się z podwyżki akcyzy prawie o 10 proc. Podniesiono ją na razie tylko o 5 proc. Jeśli do końca sierpnia 1999 r. do budżetu nie wpłynie planowane 120 mln zł z piwnej akcyzy, a biorąc pod uwagę dotychczasowe tendencje jest to mało realne, to we wrześniu czeka nas kolejna podwyżka - o 4,5 proc.
Od 1 lipca 1999 r. cło na piwo importowane z państw Unii Europejskiej zosta- nie obniżone z 30 proc. do 6 proc. W Niemczech piwo jest o kilkadziesiąt procent tańsze niż w Polsce, głównie ze względu na niższe podatki i dotacje do produkcji rolnej. Sześcioprocentowe cło nie będzie więc stanowić praktycznie żadnej przeszkody w sprzedaży wielkich nadwyżek na naszym rynku. Ponadto państwo niemieckie dotuje eksport piwa. Do ekspansji na polski rynek szykują się także browary z Czech, znajdujące się w fazie konsolidacji. - Import piwa może spowodować kryzys wśród krajowych wytwórców - mówi Andrzej Długosz, dyrektor ds. korporacyjnych grupy Żywiec SA.
Duże browary, które zanotowały spadek produkcji, próbują się ratować obniżaniem cen, często poniżej granicy rentowności. Być może w efekcie dojdzie do dalszej konsolidacji producentów piwa. Teraz istnieją na tym rynku dwie duże grupy: Żywiec z EB, Warką i Leżajskiem oraz konsorcjum Lech Browary Wielkopolski i Browary Tyskie Górny Śląsk. Z miesiąca na miesiąc tracą na znaczeniu Okocimskie Zakłady Piwowarskie. Pod względem wielkości sprzedaży powoli doganiają je Browary Warka. Dotychczas nie widać rezultatów zwolnienia w Okocimiu części nieudolnego zarządu przez inwestora strategicznego - duński Carlsberg.
Nieoficjalnie mówi się o toczących się negocjacjach: Carlsberg ma sprzedać swoje udziały któremuś z potentatów lub znacznie wzmocnić swoją pozycję w Okocimiu. W rachubę wchodzi zapewne piwny potentat z RPA - SAB - który poszukuje nowych rynków w Europie Środkowej. Może on kupić Okocim bądź sprzedać Carlsbergowi swoje udziały w grupie Lech-Tychy. Polski rynek niemal w całości należałby wtedy do trzech dużych producentów.

Mirosław Cielemęcki
Współpraca: Paweł Bogdanowicz
Więcej możesz przeczytać w 15/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 15/1999 (854)

  • Playback11 kwi 1999Wicemarszałek Sejmu Marek Borowski (SLD) i rzecznik SLD Andrzej Urbańczyk13