Lokalni patrioci

Lokalni patrioci

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nasi w Hollywood
Oscar przyznany w tym roku Januszowi Kamińskiemu spowodował, że Polacy zaczęli zliczać nasze filmowe osiągnięcia nagrodzone w Stanach Zjednoczonych. Lokalny patriotyzm przyczynił się jednak do tego, że wśród dokonań narodowych wymieniane bywają również sukcesy twórców polskiego pochodzenia, którzy nie mają nic wspólnego z naszym kinem.

Polacy - obok Włochów i Angli- ków - wysoko cenieni są przede wszystkim jako autorzy zdjęć. Do czołówki "szkoły polskich operatorów" zalicza się w Stanach Zjednoczonych przede wszystkim Adama Holendra, Zbigniewa Rybczyńskiego, Andrzeja Bartkowiaka, Andrzeja Sekułę, Janusza Kamińskiego, Jerzego Zielińskiego, Piotra Sobocińskiego i Dariusza Wolskiego. Piotra Sobocińskiego sytuuje się wręcz w pierwszej dziesiątce najlepszych operatorów na świecie. Liczne sukcesy polskich operatorów sprawiły, że często zapraszani są do stałej współpracy z amerykańskimi reżyserami. Najpopularniejszy w ostatnim czasie filmowy duet stworzyli Steven Spielberg i Janusz Kamiński ("Lista Schindlera" i "Szeregowiec Ryan"). Ulubionym operatorem Quentina Tarantino jest z kolei Andrzej Sekuła, autor zdjęć do "Wściekłych psów" i "Pulp Fiction". Stałą i w dodatku polską ekipę dobiera też najczęściej Agnieszka Holland. Do współpracy przy "Placu Waszyngtona" zaprosiła Jerzego Zielińskiego (zdjęcia), a także Allana Starskiego (scenografia), Annę Biedrzycką-Sheppard (kostiumy) oraz Jana A. P. Kaczmarka (muzyka).
Z amerykańskimi producentami chętnie współpracują zagraniczni scenografowie, kierujący się w stronę kina epickiego, kreatywnego i bogatego, a najlepsze warunki pracy i szerokie możliwości dają im właśnie hollywoodzkie superprodukcje. Allan Starski powtarzał w wielu wywiadach, że Amerykę wybrał nie dla pieniędzy, ale po to, by móc robić dobre filmy amerykańskie. Dla Starskiego i Ewy Braun wstępem do Oscara z 1994 r. było wcześniejsze uhonorowanie scenografii do "Listy Schindlera" nagrodą Los Angeles Film Critics Association, przyznawaną przez krytyków amerykańskich mediów. Braun ze Starskim przygotowali również scenografię do filmu "Europa, Europa" Agnieszki Holland.
O ile dokonania operatorów czy scenografów mogą pozostać nie zauważone (jeżeli nie zostaną uhonorowane prestiżowymi nagrodami przez specjalistów z branży), o tyle nasza publiczność świetnie pamięta nazwiska polskich aktorów, zwłaszcza jeśli ich twarze może oglądać często, w sprowadzanych do Polski serialach. Beatę Poźniak kinomani pamiętają z filmu "JFK" Olivera Stone?a, a telewidzowie oglądali ją między innymi w serialach "Melrose Place" i "Jag - Wojskowe Biuro Śledcze". W polskich wypożyczalniach filmów wideo dostępnych jest kilkanaście tytułów amerykańskich, w których wystąpiła Joanna Pacuła, m.in. "Park Gorkiego" w reżyserii Michaela Apteda, "Słodkie kłamstwa" Nathalie Delon czy "Punkt krytyczny" Petera Markle?a.
Polskim twórcom nie przyznano jeszcze Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, mimo że w tej kategorii nominowano kilka krajowych produkcji. Polacy najlepiej się bowiem sprawdzają w wąskich specjalnościach. W 1995 r. film "Trzy kolory - Czerwony" w pierwszej turze głosowania nie został zakwalifikowany do oscarowego konkursu. Dopiero dzięki wstawiennictwu Francisa F. Coppoli, Roberta Altmana, Glenn Close, Roberta de Niro, Olivera Stone?a i innych hollywoodzkich gwiazd Akademia Filmowa zmieniła swą decyzję. Film nominowano jednak w detalach - proponowano go wyróżnić w następujących kategoriach: oryginalny scenariusz (Krzysztof Kieślowski i Krzysztof Piesiewicz), reżyseria (Krzysztof Kieślowski) i zdjęcia (Piotr Sobociński). Mimo że "Czerwony" nie zdobył nagrody, Akademia Filmowa zapamiętała polskiego reżysera. Kiedy w 1998 r. tradycyjnie podczas uroczystości rozdania Oscarów Hollywood oddał hołd zmarłym niedawno artystom, wspominano między innymi Marcello Mastroianiego i właśnie Krzysztofa Kieślowskiego. Po śmierci naszego twórcy jedynym reżyserem, który po opuszczeniu Polski znalazł swoje miejsce na Zachodzie, okazała się Agnieszka Holland. Do Oscara nominowano dwa jej filmy - "Gorzkie żniwa" i "Europa, Europa". Holland należy do nielicznego grona twórców, którzy potrafią połączyć artyzm z popularnymi gustami - jej "Tajemniczy ogród" przyniósł wytwórni i dystrybutorowi 100 mln dolarów wpływów.
Dzięki współpracy z Kieślowskim międzynarodową sławę zdobył Zbigniew Preisner. Trzykrotnie otrzymywał Nagrodę Amerykańskiej Krytyki Filmowej za najlepszą muzykę filmową - w latach 1991, 1992 i 1994. Amerykanie cenią również kompozycje Wojciecha Kilara. Przyznali mu między innymi w 1984 r. Nagrodę Fundacji im. A. Jurzykowskiego w Nowym Jorku, a w 1993 r. Nagrodę Stowarzyszenia Kompozytorów Amerykańskich za ścieżkę dźwiękową do "Draculi". Wojciech Kilar skomponował muzykę do ponad stu filmów. Współpracował z Romanem Polańskim ("Śmierć i dziewczyna"), Francisem F. Coppolą ("Dracula"), a ostatnio również z Peterem Weirem ("Truman Show").
Dla pracujących w Stanach Zjednoczonych twórców polskiego pochodzenia przyznanie Oscara i innych nagród oznacza lawinę nowych propozycji. Janusz Kamiński, który na początku pobytu w USA zatrudniony był głównie przy niskobudżetowych produkcjach i filmach telewizyjnych, po "Liście Schindlera" nakręcił "Long Tale" z Patrickiem Swayze, a następnie "Little Giants". Współpracę proponowali mu również Roland Joffé i Spike Lee. Piotr Sobociński po nominacji za zdjęcia do filmu "Trzy kolory - Czerwony" już rok później zrealizował zdjęcia do dwóch filmów amerykańskich: "Pokoju Marvina" Jerry?ego Zaksa oraz wielkiego przeboju kinowego - również w Polsce - "Okupu" Rona Howarda z Melem Gibsonem w roli głównej. Pracował też przy "Magic Hour" Roberta Bentona. Zasypywany propozycjami mógł tworzyć w komfortowych warunkach; mówiono mu: "Czegokolwiek zażądasz, wszystko będziesz miał".
Patriotyzm lokalny każe nam skrzętnie odnotowywać sukcesy zarówno Polaków, jak i twórców polskiego pochodzenia, a nawet osób, które uważane są za przedstawicieli wielu kultur. Roman Polański na początku swojej działalności nie zdobył w naszym kraju uznania. Po premierze "Noża w wodzie" (pierwszy polski film nominowany do Oscara) reżysera potępiano za to, że zbytnio jest zapatrzony w obce wzory, a jego filmom brakuje realizmu. Późniejsze filmy Polańskiego sprowadzano do kraju często z kilkunastoletnim opóźnieniem ("Dziecko Rosemary" trafiło do nas szesnaście, a "Nieustraszeni pogromcy wampirów" dwadzieścia lat po amerykańskiej premierze). Falę krytyki stłumił dopiero sukces "Chinatown" (11 nominacji do Oscara), a Polański do dziś wymieniany jest jako jeden z najważniejszych polskich reżyserów.
Narodowe sukcesy Polacy dostrzegają nawet w drobiazgach. Gdy "Panny z Wilka" w 1979 r. przegrały z "Blaszanym bębenkiem" Schlöendorffa w kategorii najlepszego filmu zagranicznego, ważniejsze okazało się, że jedną z głównych ról w filmie odtwarzał Daniel Olbrychski. Natomiast gdy w 1965 r. za najlepszy film zagraniczny uznano czechosłowacki "Sklep przy ulicy głównej", Polacy wskazywali, że główną rolę kobiecą grała w nim Ida Kamińska, wówczas obywatelka polska. Na listę szczególnych dokonań naszych twórców działających w branży filmowej chętnie wpisujemy też nominowany do Oscara film Agnieszki Holland "Europa, Europa". Nie jest to film polski, ale - co było ważniejsze - u nas został zrealizowany.
Mitem okazało się też przekonanie, że Amerykanie chętnie pracują z Polakami właśnie ze względu na ich pochodzenie - dla nich jesteśmy po prostu obcokrajowcami. - Przyjmując ludzi z zewnątrz, Amerykanie nie życzą sobie bynajmniej, by ci goście wnosili jakąś nową wrażliwość, własne gusty czy tematy. Wymagają, aby europejski twórca dopasował się do zasad czy sposobów myślenia, jakie tam obowiązują, a ze swojej strony wniósł tylko nową energię - mówiła Agnieszka Holland w wywiadzie dla "Wprost". - Kiedy oglądamy filmy europejskich reżyserów, którzy osiedli w Stanach Zjednoczonych, widzimy wyraźnie, że oni zupełnie zatracili swój "charakter pisma". Produkują jak inni wytwórcy z Hollywood.
Więcej możesz przeczytać w 15/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 15/1999 (854)

  • Playback 11 kwi 1999 Wicemarszałek Sejmu Marek Borowski (SLD) i rzecznik SLD Andrzej Urbańczyk 13