Serbska ruletka

Serbska ruletka

Czy wojska NATO wylądują w Kosowie?
"Nie zaprzestaniemy nalotów dopóty, dopóki Slobodan Milo?sević nie powstrzyma czystek etnicznych w Kosowie" - stwierdził sekretarz generalny NATO Javier Solana. Nasilający się terror wobec kosowskich Albańczyków i exodus ludności cywilnej sprawiają, że świat zaczyna się zastanawiać, czy natowskie samoloty położą kres ludzkiej tragedii na Bałkanach, czy też wręcz ją nasilą. Brytyjski tygodnik "Economist" zamieścił na okładce zdjęcie rozpaczającej kobiety i podpisał: "Ofiara Serbii czy NATO?". Według źródeł ONZ, od początku operacji sił NATO z Kosowa uciekło już przed serbskimi prześladowaniami ponad 160 tys. Albańczyków. Solana powiedział, że zakończenie bombardowań jugosłowiańskich celów wojskowych to "raczej kwestia tygodni niż dni". Tymczasem serbscy dowódcy ogłosili, że do dokończenia dzieła "wyczyszczenia Kosowa z Albańczyków" potrzeba im jeszcze pięciu-siedmiu dni. Prawdopodobnie dopiero wtedy cyniczny gracz Slobo będzie mógł zgłosić gotowość do "zawarcia kompromisu".
W tej sytuacji coraz częściej słychać głosy, że lądowanie wojsk sojuszu może się okazać nieuniknione, jeśli wojna przeciwko Jugosławii ma się zakończyć ich sukcesem. Zapytany o taką możliwość dowódca sił NATO w Europie gen. Wesley Clark nie odpowiedział wprost, czy taka możliwość jest rozważana. "To nie jest pytanie do wojskowych, tylko do rzą- dów dziewiętnastu państw
NATO" - odparł generał. Zarazem - czego nie można nie zauważać - jest to również dramatyczne pytanie pod adresem opinii publicznej państw NATO i trudno w tym wypadku spodziewać się pozytywnej odpowiedzi. Takiemu scenariuszowi na razie zdecydowanie sprzeciwia się prezydent USA Bill Clinton, a wiadomo, że jego zdanie jest w tej kwestii najważniejsze.
Dowódcy NATO przyznają, że chcieliby uniknąć operacji lądowej. Taka akcja musiałaby pociągnąć za sobą tysiące ofiar i byłaby bardzo ryzykowna ze względu na górzyste ukształtowanie Kosowa i zaminowanie nielicznych dróg prowadzących do prowincji. W operacji musiałoby wziąć udział co najmniej 200 tys. żołnierzy, co znacznie zwiększyłoby jej koszty. Przejście do fazy lądowej zwiększyłoby zapewne naciski
NATO, by do operacji przyłączyli się żołnierze wszystkich państw członkowskich sojuszu, w tym Polski, Czech i Węgier. Przystępując do paktu Polska zapowiedziała, że jest gotowa oddać pod jego dowództwo część swoich wojsk lądowych.
Konflikt na Bałkanach mógłby się całkowicie wymknąć spod kontroli, gdyby działania zbrojne rozszerzyły się na Czarnogórę. Od początku wojny w Kosowie władze czarnogórskie starały się zachować maksymalny dystans wobec tego, co dzieje się w serbskiej prowincji. Teraz może to być trudniejsze. Milo?sević zdymisjonował gen. Radosava Martinovicia, dowódcę II Armii Jugosłowiańskiej stacjonującej w Czarnogórze. Na jego miejsce mianował gen. Milorada Obradovicia, pełniącego obecnie funkcję zastępcy szefa sztabu armii federalnej. Zmiana generałów może pogorszyć stosunki Belgradu z rządem Czarnogóry. Możliwe, że przywódca Serbów dąży do usunięcia reformatorskiego rządu Milo Djukanovicia i narzucenia probelgradzkiego reżimu. O takiej możliwości mówił szef brytyjskiej dyplomacji Robin Cook, który jednocześnie ostrzegł Milo?sevicia przed "stwarzaniem nowych problemów w Czarnogórze".
Konsternację wywołało spotkanie lidera kosowskich Albańczyków Ibrahima Rugovy z prezydentem Milo?seviciem. Zdjęcia obu polityków wymieniających uściski dłoni obiegły cały świat. Zadeklarowali oni gotowość poszukiwania politycznego uregulowania konfliktu i byli zgodni, iż "problemy mogą być rozwiązane pomyślnie tylko dzięki środkom politycznym". Albańczycy kwestionują jednak mandat swojego przywódcy, ponieważ znajduje się on w rękach Serbów i najprawdopodobniej działał pod przymusem. Także Javier Solana uważa, że Rugova jest skrępowany w swoich poczynaniach, gdyż znajduje się pod kontrolą władz serbskich. Zaskoczeni ministrowie spraw zagranicznych Niemiec, Francji, USA i Włoch zaprosili Ibrahima Rugovę do bezzwłocznego złożenia wizyty w Bonn lub w Brukseli, by osobiście wyjaśnił, jak wyobraża sobie polityczne rozwiązanie konfliktu kosowskiego.
Tymczasem nie ustają zabiegi dyplomatyczne, aby przynajmniej częściowo wstrzymać czystkę etniczną i pomóc uchodźcom z Kosowa. Do Belgradu przybył sekretarz ds. stosunków z państwami arcybiskup Jean-Louis Tauran, który przekazał Milo?seviciowi posłanie od papieża Jana Pawła II. Według źródeł watykańskich, papież miał przekonywać prezydenta Jugosławii do otwarcia drogi do pokoju. Gestem dobrej woli ze strony NATO miałoby być natomiast wstrzymanie nalotów w okresie katolickiej Wielkanocy i prawosławnej Paschy. NATO oświadczyło jednak, że nie zawiesi nalotów, gdyż Serbowie uzyskaliby swobodę przeprowadzenia dalszych czystek etnicznych.
Trudne do przewidzenia są następne kroki Rosji. Minister spraw zagranicznych Igor Iwanow powiedział, że przygotowania NATO do kolejnej fazy operacji wojennej stawiają przed rosyjskimi siłami zbrojnymi nowe zadania, również o charakterze wywiadowczym. Aby się do nich przygotować, Rosja wysłała w rejon Adriatyku pierwszy zwiadowczy okręt wojenny. Wczoraj Moskwa otrzymała od Turcji zgodę na przepłynięcie okrętu przez cieśninę Bosfor. "NATO jest zaniepokojone wypłynięciem okrętów rosyjskich na Morze Śródziemne i szuka u władz w Moskwie wytłumaczenia tego manewru" - mówił gen. Wesley Clark.
Więcej możesz przeczytać w 15/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 15/1999 (854)

  • Playback 11 kwi 1999 Wicemarszałek Sejmu Marek Borowski (SLD) i rzecznik SLD Andrzej Urbańczyk 13