Chcieli mi sprzedać "Uważam Rze"

Chcieli mi sprzedać "Uważam Rze"

Gazeta to nie jest plantacja kokosów, gdzie są właściciel i niewolnicy – mówi Paweł Lisicki, wyrzucony redaktor naczelny „Uważam Rze”.
Wprost: Właśnie straciłeś posadę naczelnego w „Uważam Rze”, czyli w tygodniku, który wymyśliłeś i zakładałeś. Jak jest?

Paweł Lisicki: Najbardziej szalone jest to, że dwa dni przed zwolnieniem dostałem od Jana Godłowskiego, najbliższego współpracownika Grzegorza Hajdarowicza, propozycję, bym wraz z dziennikarzami tygodnika odkupił od nich tytuł.

 Serio?

Propozycja była bardzo serio. Odpowiedziałem, że to dobrze, bo jestem zwolennikiem spokojnego załatwiania spraw. Oczywiście dodałem, że potrzebuję czasu, bo nie mam pod ręką kilku czy kilkunastu milionów, i że spróbuję taką sumę zebrać.

Co dalej?

Dwa dni później zostałem zwolniony. Coś się tutaj kompletnie nie zgadza.

Czy „Uważam Rze” było dochodowe?

Jeśli policzymy razem „Uważam Rze” i „Uważam Rze Historia”, to było bardzo dochodowe przedsięwzięcie. Samo „Uważam Rze” zresztą też. Do końca 2012 r. mieliśmy zebrać z reklam 7 mln zł.

To najwyżej jedna trzecia tego, co udaje się sprzedać konkurencyjnym tygodnikom opinii.

Prawda, ale żeby mieć reklamy, trzeba trochę pobyć na rynku. My byliśmy półtora roku. Dynamika wzrostu dochodów z reklam była niesamowita – z kilkuset tysięcy do kilku milionów. Z punktu widzenia biznesu wydawniczego zabijanie „Uważam Rze” było posunięciem całkowicie nieracjonalnym.

Zabijanie? „Uważam Rze” bez ciebie i publicystów, którzy odeszli, traci sens?

Nie ma szansy przetrwać. Tygodnik powstał jako pismo autorskie. W przypadku młodej marki odejście najbardziej znaczących publicystów jest zabójcze. Powtarzam, z punktu widzenia czystego biznesu zachowanie wydawcy było nieracjonalne, chyba że są jakieś inne interesy. Interesy, o których nie wiem, które by to tłumaczyły.

No dobrze, siedzisz w fotelu, myślisz, jak zebrać pieniądze na wykupienie tytułu od Hajdarowicza, i co?

W środę rano dostaję telefon, że na 14 jestem zaproszony na rozmowę do prezesa Hajdarowicza. Przychodzę, czeka na mnie z Godłowskim. Hajdarowicz wygłasza monolog z pretensjami do mnie: publicznie go krytykowałem, a to niedopuszczalne. Nie chcę zamknąć łamów przed Cezarym Gmyzem, nie podjąłem skutecznych działań, by zatrzymać start dwutygodnika „W Sieci”.

Po kolei. Niedawno rozmawialiśmy z Grzegorzem Hajdarowiczem. Mówił, że nie ma problemu z tym, że publicyści „Uważam Rze” go krytykują.

Tak, ale nastąpił nagły zwrot. Zaczął mówić, że czuje się obrażony oraz że jest pracodawcą, więc pracownik ma się go słuchać. Ja wyszedłem z założenia, że po historii z trotylem wydawca dokonał niebywałej ingerencji w życie redakcji. Wyrzucił nie tylko redaktora naczelnego – do czego ma święte prawo – ale także jego zastępcę, szefa działu i dziennikarza. W dodatku oświadczył, że dziennikarze na żądanie wydawcy muszą ujawniać mu informatorów. Ja z tym się nie zgadzam, więc publicznie dałem temu wyraz. Nie było w tym nic obraźliwego.

Tomasz Lis zarzucił twojemu środowisku: krytykujecie Hajdarowicza, a potem na koniec miesiąca grzecznie bierzecie od niego pensję. Nie macie jaj, tylko wydmuszki.

Sposób, w jaki przedstawia to Tomasz Lis, jest absurdalny. Gazeta to nie jest plantacja kokosów, gdzie jest właściciel i niewolnicy. Jak się właścicielowi niewolnik spodoba, to rzuca mu ochłap, a jak niewolnik podniesie głowę, to kopie się go w tyłek. Wydawca dostaje od nas: nasze teksty, nasze nazwiska, pozycję zawodową, gwarancję rzetelności. Dzięki temu sprzedaje pismo, zdobywa reklamodawców. Zarabia na tym i płaci nam za pracę. Na tym polega ten biznes.

Punkt drugi – dlaczego nie chciałeś zamknąć „Uważam Rze” przed Gmyzem? Podobał ci się tekst o trotylu?

W takiej wersji, w jakiej się ukazał, nie podobał mi się. Był źle zredagowany i potwornie podkręcony w stosunku do tego, co się udało Gmyzowi zebrać. A zebrać udało się prostą informację: „Prokuratorzy i biegli wykryli w Smoleńsku na wraku tupolewa ślady materiałów, które mogły być uznane za wybuchowe”. Tak to trzeba było redagować.

Mówisz redaktor, redagowanie…

Za błąd w tym przypadku odpowiadają dużo bardziej redaktorzy dopuszczający tekst do druku niż dziennikarz. Niektórzy dziennikarze śledczy, którzy pracują długo nad sprawą, często się nakręcają. I tu zaczyna się rola redakcji: zadać pytanie, stonować, zastanowić się raz jeszcze. Z doświadczenia wiem, że często newsy trzeba dzielić przez dwa. A ten news był pomnożony dwa razy.

Proszono cię wcześniej, żebyś nie pozwalał Gmyzowi pisać w „URze”?

Tak, kilka dni po sprawie trotylu miałem spotkanie z Hajdarowiczem i Godłowskim. Ten ostatni powiedział: „Rozumiemy, że pan Gmyz w »Uważam Rze« nie będzie się pojawiał”. Odparłem, że Gmyz jest ciągle w stopce i będę zamawiał u niego teksty.

Dlaczego?

Uzasadniłem, że warto oddzielić urazy i emocje od interesu tygodnika. A jeśli „Uważam Rze” ma być tygodnikiem wiarygodnym, nie mogę się zgodzić na to, by Gmyz nie miał prawa tu pisać. „Skoro pan chce publikować Gmyza, to nic pan nie zrozumiał” – usłyszałem.

Dwutygodnik „W Sieci” braci Karnowskich jest konkurencją dla „Uważam Rze”, prawda?

Tak, ale sądziłem – powiedziałem to Hajdarowiczowi – że to oni mają problem, jak uzasadnić swoją obecność, a nie my. Argumentowałem, że jeśli „Uważam Rze” utrzyma niezależność, to nie będzie większego problemu. „W Sieci” jest bardziej tabloidowe, skierowane do podobnego, ale jednak innego segmentu rynku. Wystarczy doprowadzić do sytuacji, żeby główni nasi autorzy pisali u nas, a nie tam.

Kto zgodził się wycofać nazwiska z „W Sieci”?

Ziemkiewicz, Wildstein i Semka.

Zaremba?

Nie zdążyłem do niego zadzwonić. We wtorek ukazał się dwutygodnik, w środę zostałem zwolniony.

Inni? Nie ma innych, bo z innymi nie mamy stałych umów.

Nie mogę nic kazać freelancerowi, który pisze do tygodnika za wierszówkę.

Co na to Hajdarowicz?

Że właściwie już podjęli decyzję o moim odwołaniu. Proponują mi posadę publicysty. Powiedziałem, że wolę się rozstać.

Potem, jak rozumiemy, było spotkanie prezesa z załogą tygodnika?

Tak, pojawiły się na nim trzy osoby.

Dlaczego?

Do tylu mogła się dodzwonić sekretarka. Przyszli mój zastępca Piotr Gabryel oraz Robert Mazurek z Igorem Zalewskim. Było to dość zabawne, bo Mazurek z Zalewskim, choć prowadzą rubrykę „Z życia koalicji, z życia opozycji”, pojawili się w duecie w redakcji „Uważam Rze” po raz pierwszy.

Co się działo?

„Załoga” została poinformowana o moim odwołaniu.

Ktoś się odezwał?

Zalewski. Udał, że jest głupim Jasiem, i zapytał: „Panie prezesie, pan mówi, że chce pan walczyć z dwutygodnikiem »W Sieci«. To po co pan zwalnia Lisickiego?”. Prezes przyjął to śmiertelnie poważnie i zaczął tłumaczyć, że ma wiele spółek i we wszystkich musi być porządek.

Co dalej?

Potem przedstawił mojego następcę Jana Pińskiego i dodał, że z tym panem współpraca zespołu będzie się układała bardzo dobrze. No, ale chyba się pomylił. Hajdarowicz chyba przestał wierzyć pracownikom. Po trotylu wydał dodatek „Rzecz o mediach”, w którym skrytykował własną redakcję w swoim tekście. Zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Najpierw spotkał się z ministrem Pawłem Grasiem, po nocy.

Po co?

Nie wiem. Może chciał się pochwalić tekstem? Odruch prymusa: „Pani profesor, a ja wiem, co będzie jutro w gazecie!”. Może chciał go uprzedzić, żeby Graś i rząd mogli przygotować strategię działania? Hajdarowicz utrzymuje, że działał z pobudek obywatelskich. Uznał, że jest w posiadaniu ważnej informacji, która może zaważyć na losach Polski, że musiał się nią podzielić z Grasiem. Dziwne zachowanie jak na wydawcę.

Drugie dno? A może Hajdarowicz nie bardzo zna się na mediach i popełnia błędy?

Wersje jak zwykle są dwie. Jedna: Hajdarowicz to człowiek z niezwykle rozdętym ego, który lubi, gdy wokół niego jest głośno. Jak Herostrates zdobywa znane marki na rynku mediów i je niszczy. Ta wersja brzmi dobrze. Tylko żeby zniszczyć, trzeba…

…mieć. Hajdarowicz po prostu kupił sobie Presspublicę, wydawcę „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze”.

Dokonał rzeczy, która była marzeniem wielu wydawców. Zgromadził 100 proc. udziałów Presspubliki. Poprzedni właściciel większości udziałów, firma Mecom, wiele razy składał ofertę wykupu państwowego pakietu. Zgody nie było, bo ja byłem naczelnym „Rzeczpospolitej”. Zamiast tego członkowie zarządu Presspubliki reprezentujący skarb złożyli wniosek o rozwiązanie spółki. Mecom stanął pod ścianą. I wtedy pojawił się biznesmen. Stwierdził: „A mi to wszystko nie przeszkadza”. Zaproponował 80 mln zł.

Zapłacił dobrze.

Bardzo dobrze. Rynek spada, zarząd skonfliktowany, udziałowiec ze strony skarbu chce rozwiązania spółki.

Chcesz powiedzieć, że był dogadany ze skarbem?

Chcę zwrócić uwagę, że niedługo po zawarciu dealu z Mecomem Hajdarowicz dostał zgodę od skarbu na kupno pozostałych udziałów, i to na raty. Skarb może obiecać wydawcy wiele – na przykład reklamy spółek skarbu państwa.

OK, przypomnimy tylko, że kiedy ty brałeś stanowisko naczelnego „Rzepy” w początkach rządów PiS, pojawiały się głosy, że to był deal polityczny z władzą.

Wydawca ma prawo zmienić naczelnego i powołać nowego. W moim przypadku było tak, że wydawca szukał osoby, która podjęłaby walkę z powstającym „Dziennikiem”. Wydawca uważał, że pozycja „Rzepy” jest śmiertelnie zagrożona. Mając wyznaczony cel, tak dobierałem zespół i publicystów, żeby go zrealizować. Wydawca nie wyrzucał mi dziennikarzy, nie mówił, kogo mam zatrudnić.

A zarzuty, że przychodzisz w ramach dealu z PiS?

Skoro PiS dogadało się z Mecomem, to dlaczego nie sprzedało mu udziałów w Presspublice?

Powiedziałeś, że nie mogłeś dłużej milczeć. Może trzeba było krzyczeć od razu, gdy Hajdarowicz kupił Presspublicę?

Zostawanie z Hajdarowiczem było ryzykowne, ale ja nie jestem rewolucjonistą. Jestem zwolennikiem zachowania ciągłości, dopóki jest choćby minimalna szansa, że to się może udać. „Uważam Rze” było sukcesem, nabierało rozpędu, miało własnych czytelników, było ważnym głosem. Uznałem, że dopóki Hajdarowicz nie będzie wtrącał się do tygodnika, dopóty możemy tam być.

Masz żal do braci Karnowskich o założenie dwutygodnika „W Sieci”?

Jeśli była jakaś różnica między mną i Michałem Karnowskim, to dotyczyła stopnia optymizmu co do przyszłości. Sądziłem, że można w racjonalny sposób funkcjonować z właścicielem. Kontynuować projekt i spróbować wykupić go od wydawcy. Michał z Jackiem uważali, że mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajną. Bardziej niż ja uważali, że Hajdarowicz jest wykonawcą planu politycznego. Że dostał „Uważam Rze” i „Rzeczpospolitą”, by je wykończyć. Dziś jest wiele argumentów na potwierdzenie tej tezy. Drastyczny spadek sprzedaży „Rzepy”, rozbicie „Uważam Rze”, zamieszanie wokół wydawnictwa. A wszystko w kluczowym momencie odnowy prenumerat na kolejny rok.

Czyli żalu do braci nie masz?

Nie lubię mówić publicznie o uczuciach. Paradoksalnie rzeczywistość przyznała im rację. Michał, który współtworzył „W Sieci”, odszedł z Presspubliki za porozumieniem stron, ja, który wierzyłem w przestrzeganie biznesowych reguł, zostałem zwolniony. Ironia losu.

Jak widzisz przyszłość po prawej stronie rynku medialnego?

Trwałem bardzo długo przy „Uważam Rze”. Chciałem, żeby istniał ośrodek silny, duży i nieskrajny. Taki, w którym można z sobą dyskutować, nie tylko obrzucając się inwektywami i skacząc sobie do gardeł. Na przykład na temat tego, czy są mocne argumenty w sprawie zamachu w Smoleńsku, czy ich nie ma. Upadek „Uważam Rze” sprawi, że na razie takiego miejsca zabraknie. Mieliśmy 120-140 tys. czytelników. I to jest niezbity dowód, że ludzie takiego głosu potrzebują. Czy uda się przenieść projekt pod inną nazwą na zewnątrz? Bardzo bym tego chciał.

Myślisz o założeniu tygodnika?

Myślę, i to jest całkiem prawdopodobne.

Na papierze? W internecie?

Lubię projekty internetowe. Niektóre świetnie się rozwinęły. Ale gdzie są pieniądze na utrzymanie portali? W tej chwili nadal pieniądze są w papierze. Nie znam żadnego portalu publicystycznego, który jest w stanie samodzielnie się utrzymać. Cała masa ludzi, którzy tam pisują, jest zatrudniona w mediach tradycyjnych. Gdyby nie to, nie mieliby szansy się utrzymać.

Będzie kontynuacja „Uważam Rze”?

Są ludzie, jest program, który byłby kontynuacją „Uważam Rze”, pytanie, czy znajdą się pieniądze. Jest wielu chętnych, którzy daliby pieniądze, pod warunkiem że mieliby nad pismem kontrolę. A ja w żadne takie układy wchodzić nie zamierzam.

Karnowscy są dla ciebie konkurencją czy sojusznikami?

Sojusznikami. Tyle że ja nic nie mam, a oni mają portal wPolityce.pl i dwutygodnik „W Sieci”.

Nie masz? Były doniesienia, że ty zarejestrowałeś tytuł podobny do „Uważam Rze”, tak na wszelki wypadek…

Legendy. Słyszałem, że po cichu miałem przygotowywać nowy tygodnik, specjalnie skrytykowałem Hajdarowicza, żeby mnie wyrzucił, bym w glorii odchodził na swoje. Nie było żadnego scenariusza, planu.

Tylko co?

Tylko w sobotę rano otworzyłem „Rzepę” i zobaczyłem dodatek „Rzecz o mediach”. Były tam zdjęcie Hajdarowicza i jego wstępniaki. Właściciel, który sam redaguje gazetę, to przekroczenie wszelkich norm. Pomyślałem, że na takie poniżenie „Rzepy” trzeba zareagować. Pracowałem tam od 1993 r., zresztą razem z wami. To chore, żeby wydawca wyrabiał takie rzeczy. To chore, że wszyscy siedzą cicho, bo są przestraszeni.

Coraz więcej dobrych dziennikarzy z różnych środowisk klepie biedę albo musi zmieniać profesję. Sądzisz, że za kilka lat czwarta władza będzie wspomnieniem?


Kryzys mediów fatalnie wpływa na sytuację dziennikarzy. Blogerzy nie są w stanie ich zastąpić. Miewają doskonałe umiejętności analityczne, potrafią wiele rzeczy zinterpretować. Ale interpretują to, co wydobędą dziennikarze. Sami nie prowadzą śledztw. Do wyszperania i ujawnienia niewygodnych dla władzy czy biznesu informacji trzeba mieć za sobą silną redakcję, ochronę prawną, czas. Jeżeli spadają wpływy z reklam, spada sprzedaż, media są coraz słabsze, to spada gotowość do wchodzenia w starcia z możnymi. To złe dla demokracji. Na czym ma polegać kontrola, jeśli nie ma kontrolujących? Jeśli kontrolerów nie stać, by posłać gdzieś swojego kontrolera?
Okładka tygodnika WPROST: 49/2012
Więcej możesz przeczytać w 49/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 49/2012 (1555)

  • Uważam, że szkoda mediów 2 gru 2012, 20:00 Mówiąc wprost, sprawa jest trudna i kontrowersyjna. Sprawa mediów i dziennikarzy. 4
  • Skaner 2 gru 2012, 20:00 Skolonizujemy Marsa Multimiliarder Elon Musk planuje założenie kolonii na Marsie. Zamieszkać ma w niej 80 tys. osób. Choć deklaracja ta brzmi nieprawdopodobnie, należy traktować ją serio. Musk jest szefem SpaceX – firmy, która... 6
  • Wampiry polityczne 2 gru 2012, 20:00 I Donald Tusk, i Jarosław Kaczyński mają swój interes w tym, aby pokazówka pod tytułem „PiS przed Trybunałem Stanu” doszła do skutku. 12
  • Sprawiedliwość po latach czy odgrzewane polityczne kotlety 2 gru 2012, 20:00 Wszystko, co zostało opisane we wniosku o postawienie Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu, przed laty elektryzowało opinię publiczną. Wszyscy do dziś pamiętają szok, jaki wywołały samobójcza śmierć... 16
  • Bawidamek 2 gru 2012, 20:00 Popularny prawie jak prezydent. Nazywany awatarem Kwaśniewskiego. Wyprzedził w popularności premiera. Ryszard Kalisz. Czy uwierzy, że ma szanse na prezydenta? 20
  • Chcieli mi sprzedać "Uważam Rze" 2 gru 2012, 20:00 Gazeta to nie jest plantacja kokosów, gdzie są właściciel i niewolnicy – mówi Paweł Lisicki, wyrzucony redaktor naczelny „Uważam Rze”. 24
  • Nienawiść, która się opłaca 2 gru 2012, 20:00 Braun wzywający do zabijania liberalnych dziennikarzy to kolejny dowód zdumiewającego zjawiska. Największa polityczna nienawiść wybucha w Polsce nie w latach 90., kiedy obóz postsolidarnościowy walczy z postk omuną, ale dziś, kiedy o władzę walczą PiS i PO – dwie partie... 28
  • Nadchodzi zbrodnia 2 gru 2012, 20:00 Nie może być inaczej, czeka nas ofiara z życia – uważa profesor Zbigniew Mikołejko, filozof. A Tusk i Kaczyński też już to wiedzą. 32
  • Tabułamacz „Wprost” 2 gru 2012, 20:00 Wprost” przyczynił się do upadku dwóch rządów, pierwszy ujawnił afery, które wstrząsnęły polską sceną polityczną, a jego okładki przyprawiały o ból głowy nawet przywódców sąsiednich krajów. 38
  • Übercelebrytka 2 gru 2012, 20:00 Nie wiem, co jest lepsze dla artysty – życie w czasach eSBecji czy w czasach donosów showbiznesowych – mówi Karolina Korwin Piotrowsk a, niestrudzony tropiciel showbiznesow ych afer, wyrastająca na rzeczniczkę wszystkich celebrytów. 42
  • Exodus 2 gru 2012, 20:00 Kasia, Łukasz, Agnieszka. Do niedawna mieszkali w Krakowie, teraz w Oslo, Ed ynburgu, Londynie. Do Polski raczej już nie wrócą. Wł aśnie ruszyła druga fala emigracji. 46
  • Zimowa wojna z igrzyskami w tle 2 gru 2012, 20:00 Szykuje się gorąca zima w Zakopanem. Kultowa kolejka na Kasprowy zostanie wystawiona na sprzedaż. 50
  • Realista z ostrym piórem 2 gru 2012, 20:00 Nagroda Kisiela to nagroda wyjątkowa, bo wyjątkowy był jej patron – Stefan Kisielewski. Zanim na łamach „Wprost” przedstawimy laureatów nagrody Kisiela, przyznawanej w tym roku po raz dwudziesty, przypominamy jego sylwetkę. 54
  • Prawo do życia 2 gru 2012, 20:00 Savita Halppanavar, 31-letnia indyjska stomatolog, cztery lata temu przeprowadziła się wraz z mężem inżynierem do Galway w zachodniej Irlandii. Pod koniec października zgłosiła się do szpitala, w którym rozpoznano u niej poronienie w toku (była w 17. tygodniu ciąży). 56
  • Co robić? 2 gru 2012, 20:00 Chcę od razu zastrzec, że tytuł niniejszego felietonu nie ma nic wspólnego z dziełem Lenina („Co robić?”). Uwaga ta wydaje mi się niezbędna, bo podejrzenie o czytanie pism tego autora jest według ministra sprawiedliwości grzechem cięższym niż hajlowanie i... 58
  • Religia i demokracja 2 gru 2012, 20:00 Ale nie taka, jakiej uczy się w polskich szkołach. Najpierw krótki kurs historii idei. W XVII w. John Locke uznał, że każda religia jest dopuszczalna, wyjąwszy ateizm, w XIX w. Alexis de Tocqueville opisał znakomicie, dlaczego religia... 60
  • I po klimacie 2 gru 2012, 20:00 Na szczycie w Katarze Świat radzi, jak ratować ziemię. Ale Walka o zatrzymanie zmian klimatycznych została przegrana, zanim na dobre się rozpoczęła. 62
  • Lady buldożer 2 gru 2012, 20:00 Czy szefowa amerykańskiej dyplomacji może publicznie pokazać „fucka”? Choć nikt oficjalnie tego pytania nie zadaje, jest ono w centrum awantury, która toczy się właśnie wokół Susan Rice, ambasador USA przy ONZ , typowanej na nową sekretarz stanu. 68
  • Włosi pokochali Grilla 2 gru 2012, 20:00 Uwielbiany komik i jeden z najpopularniejszych na świecie blogerów walczy o miejsce, które we włoskiej polityce pozostawił Silvio Berlusconi. Program ma nieskomplikowany: reszcie polityków każe się od Włochów odpieprzyć. 70
  • TVN widzę cyfrowy 2 gru 2012, 20:00 TVN wchodzi w strategiczny mariaż z francuskim Vivendi. Powstanie spółka NC+ łącząca platformy cyfrowe Canal+ i „n”. Będą miały około 2,5 miliona odbiorców. – Opłaci się wszystkim – przekonuje twórca sukcesu „n” i prezes telewizji TVN Markus... 74
  • Rozkład jazdy czy kolei? 2 gru 2012, 20:00 W niedzielę wchodzi w życie nowy rozkład jazdy pociągów. Prezesi kolejowych spółek zapewniają, że są dobrze przygotowani. Ale czy na pewno? Związkowcy grożą strajkiem, a przewożące rocznie ponad 100 mln pasażerów Przewozy Regionalne mają coraz większe problemy. 78
  • Telefon jak portfel 2 gru 2012, 20:00 Już teraz za pomocą „elektronicznego portfela”, czyli telefonu, można płacić za zakupy – mówi Claudia Nemat, członek zarządu Deutsche Telekom, operatora T-Mobile. 82
  • Jedyna taka 2 gru 2012, 20:00 Danuta Stenka, bohaterka seriali, komedii romantycznych, genialna aktorka dramatyczna. Znów zagra ważną teatralną rolę – Katarzyny Medycejskiej w „Królowej Margot” w Teatrze Narodowym. 84
  • Być bliżej 2 gru 2012, 20:00 Gościem festiwalu Plus Camerimage był Gus van Sant. o filmowej awangardzie, strachu przed odrzuceniem i dorastaniu w małym miasteczku z wybitnym amerykańskim reżyserem rozmawia Krzysztof Kwiatkowski 88
  • Popularni i niezależni 2 gru 2012, 20:00 Warto było czekać na debiutancką płytę grupy Kamp!. To jedna z najlepszych rzeczy, jakie zdarzyły się ostatnio w polskiej muzyce. 92
  • Wciąż wierzę w muzykę 2 gru 2012, 20:00 Lider kultowego brytyjskiego zespołu Ride Mark Gardener będzie jedną z gwiazd festiwalu SpaceFest. „Wprost” opowiada o magii brytyjskiej alternatywy lat 90. i swojej fascynacji Polską. 94
  • Na dnie 2 gru 2012, 20:00 „Burza” Dana Jemmetta w Teatrze Polskim w Warszawie to spektakl jednocześnie odpychający i frapujący. Mocne przedstawienie 94
  • Tydzień kultury polskiej Jakuba Żulczyka 2 gru 2012, 20:00 W Polsce od jakiegoś czasu trwa licytacja na to, kto nie zagra Lecha Kaczyńskiego. Jeszcze nie wiadomo na dobre, gdzie nie zagra, bo hipotetyczny film „Smoleńsk” nie ma nawet scenariusza. W każdym razie Opania na pewno nie zagra,... 96
  • Recenzje 2 gru 2012, 20:00 Patrol filmowy Tomasza Raczka Tango libre To naprawdę przewrotny film: choć jego akcja rozgrywa się w dużym stopniu w więzieniu, opowiada o wolności. Choć to więzienie – najbardziej wolności potrzebuje strażnik, a nie więźniowie.... 96
  • Konferencja 2 gru 2012, 20:00 Była to jedna z wielu konferencji, które codziennie odbywały się w centrum prasowym. Sprzątaczka dokończyła odkurzanie sali i posługując się sprytnie swym trzymetrowym ogonem, zwinęła kabel. Portier zamknął pomieszczenie i zamachał... 98
  • Westerplatte 3 2 gru 2012, 20:00 Kiedy i gdzie rozpoczęła się II wojna światowa, ci, co pamiętają, i ci, co się uczą historii, wiedzą. Nie musi to być np. rzecznik partii, od którego się wymaga tylko znajomości dziejów swojego ugrupowania, i to pod rządami... 98
  • Kredyt Świętego Mikołaja 2 gru 2012, 20:00 Na święta zawsze potrzebujemy gotówki - i jak co roku banki wychodzą nam naprzeciw. Radzimy, jak pożyczyć pieniądze, by kredytowe Boże Narodzenie nie odbijało się nam czkawką przez kolejny rok. 100
  • Jak ubezpieczyć firmę? 2 gru 2012, 20:00 Planując zakup polisy dla firmy, zastanówmy się, co konkretnie chcemy chronić i od czego się ubezpieczyć. 102
  • Prezenty na kredyt 2 gru 2012, 20:00 Święta Bożego Narodzenia to okres zwiększonych wydatków, dla niektórych ponad ich możliwości. Z pomocą przychodzą banki i instytucje finansowe, oferujące specjalne świąteczne kredyty. O korzyściach i zagrożeniach związanych z takimi produktami mówi Krzysztof Sadecki, prezes... 104
  • Złe spojrzenie 2 gru 2012, 20:00 Kilka dni przeszło bez żadnej medialnej sensacji. Aż strach, co to będzie. Tak na pusto daleko nie dociągniemy. Nie jest przecież tematem męczeństwo Pawła Lisickiego i okrutne wypróżnienie się „Uważam Rze” ze swoich... 106

ZKDP - Nakład kontrolowany