Żadnych złudzeń

Żadnych złudzeń

Dodano:   /  Zmieniono: 
Procesowi gnicia starego ustroju nie towarzyszy w Rosji budowa nowego
Tymi słowami car rosyjski uspokajał polską szlachtę: żadnych mrzonek o niepodległości. "Koniec iluzji" to tytuł ostatniego raportu Ośrodka Studiów Wschodnich na temat sytuacji w Federacji Rosyjskiej. Jeśli dramat obywateli byłego imperium nie zmienia się w dramat europejski, to dlatego, że idąc od kryzysu do kryzysu, zachowują - najdłużej w swojej historii - demokrację i wolność słowa. Wybór Rosji rysujący się przed oczami życzliwych sąsiadów jest dramatyczny: między jednym złem a drugim. Brunatno-czerwony komunizm Ziuganowa grozi skorumpowanej i bezsilnej polityce Jelcyna. Państwo rosyjskie nie jest dzisiaj w stanie zebrać podatków, jego prowincjami rządzą grupy nomenklaturowe współpracujące z mafią, poczucie bezpieczeństwa od zwykłego obywatela po członka elity równe jest zeru. Dokąd zmierza Rosja? Na razie - drogą donikąd. Procesowi gnicia starego ustroju nie towarzyszy budowa nowego. Nikt bardziej dramatycznie niż Rosja nie sygnalizuje światu, że nie wystarczy wiedzieć, co jest celem transformacji. Trzeba jeszcze umieć przeprowadzić kurację uzdrawiającą. Wszyscy, którym się wydaje, że polska rewolucja dziesięć lat temu udała się, bo władcy byli tak oświeceni, mogą, patrząc na wschód, naocznie się przekonać, że transformacja wymaga głównie kapitału ludzkiego - obywateli gotowych walczyć o byt, pracować, zmieniać siebie i innych. Stalinowska pieriekowka dusz i późniejsze próby socjalistycznej inżynierii społecznej pozbawiły obywateli sowieckich zmysłu przedsiębiorczości prywatnej pod rządami prawa. Gdzie państwo terroryzowało obywateli, tam rodziły się przysłowia błat wysze narkoma (łapownik stoi wyżej niż minister). Brak wizji wolności pod rządami prawa, brak podstawowych reakcji społeczeństwa obywatelskiego powoduje, że Rosji postsowieckiej tak trudno wstać z kolan. Przy całym współczuciu dla nieszczęść, które Rosjanie muszą znosić, trudno nam, Polakom, zapomnieć o jednym podstawowym argumencie: nikt poza samymi Rosjanami nie narzucił im tego losu. Już raz, po rewolucji lutowej, nie zdobyli się na odwagę, by odpowiedzieć na wyzwania tamtego czasu. Wtedy, zamiast uzdrowić kapitalizm, uwierzyli w bolszewizm. Na razie, od początku europejskiej jesieni ludów, Rosja broni swojej embrionalnej demokracji. Jest źle, mogłoby być gorzej. Ale - żadnych złudzeń!
Więcej możesz przeczytać w 21/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0