Pchła.

Pchła.

Dodano:   /  Zmieniono: 
Europa nigdy nie miała w sobie nadmiaru żaru i ochoty, by dzielić się stabilnością i dobrobytem z sąsiadami ze wschodu.

"Pchła podskakuje na gorącej patelni. Ale czy to patelnia stygnie, czy pchła w nogach coraz słabsza?" Sławomir Mrożek

Mój wąsaty sąsiad uczcił tydzień temu spacją swój 25. felieton. Dzisiejszy "Cytat" nosi numer 50. i chyba z tej okazji "Wyborcza" piórem Mrożka dostarczyła mi jedno z najsmakowitszych dotychczas powiedzeń. Pchła na patelni: oto sposób na opis kilku naszych aktualności. Słabnące nogi pchły i stygnąca patelnia mogłyby wiele pomóc w wyjaśnieniu kilku polskich dansów i kontredansów. Aby uniknąć trywialnych sugestii i podpowiedzeń, spróbuję pchłę rzucić na szersze tło, a i patelnię postawić w pełnym świetle dnia. Może pchle przybędzie wigoru albo patelnia choć trochę się rozgrzeje?
Artykuł "Spiegla" zrobił w Polsce duże wrażenie. Jeśli nawet ktoś powie, że niemieckie "Lustro" jest porysowane, a może nawet krzywe, nie można pominąć faktu, że przeczytało je kilka milionów Niemców i że jakoś opisuje ono sposób myślenia niektórych z nich o Polsce. Tekst jest nieżyczliwy i opiera się rozrzutnie na nieprawdziwych informacjach. Polscy negocjatorzy nie dopuścili się do tej pory żadnego opóźnienia w screeningu; nie zgłaszaliśmy "coraz to nowych wyjątków i długich okresów przejściowych"; nie daliśmy powodu do sądzenia, że minister Geremek i premier Buzek "mają po części sprzeczne cele", co ma stawiać w kłopotliwej sytuacji ministra Kułakowskiego; nie twierdzimy też, że to Unia Europejska ma przystąpić do Polski. Sądząc, że przełamanie powojennego podziału Europy będzie aktem historycznej sprawiedliwości, nie obnosimy się przecież od rana do wieczora ze starymi bliznami i nie twierdzimy, że całe acquis communautaire to furda i że macie nas przyjąć takimi, jacy jesteśmy. Jest inaczej i wie to każdy, kto uczciwie ocenia polski wysiłek przybliżający nas do standardów obowiązujących członków unijnego klubu.

Choć polska demokracja nie należy do najstarszych, rozumiemy logikę zaawansowanej kampanii wyborczej. Wiemy aż nadto dobrze, do jakich głupstw zdolna jest ona popychać, zwłaszcza gdy gra toczy się o taką stawkę jak obecnie w Niemczech. To tłumaczy - choć nie rozgrzesza - tenor "Spiegla". Ale i nie uzasadnia zupełnego spokoju o ciąg dalszy. Sądzę, że bez względu na wynik wrześniowych wyborów Niemcy kontynuować będą kurs proeuropejski i propolski, bo oba wpisane są w logikę niemieckich interesów narodowych. Sądzę też, że niedawne występy posła Słomki (nie tę pchłę miał zapewne Mrożek na myśli) znajdą w Polsce niewielu życzliwych słuchaczy, choć ubrane zostały w kostium odwołujący się do patriotyzmu i racji stanu. Polacy wiedzą, że kostium Słomki bardziej się do farsy niż poważnej polityki nadaje i lepiej rozumieją wymogi naszej racji stanu. Odłóżmy więc i tę kampanię na bok i pomyślmy, jaki obraz rzeczywisty odbity został w niemieckim lusterku.
Tu trzeba wrócić i do pchły, i do patelni. Europejska patelnia stygnie - to pewne. Nigdy nie miała w sobie nadmiaru żaru i ochoty do zwyczajnego podzielenia się stabilnością i dobrobytem z sąsiadami ze wschodu, a szerokiej opinii publicznej brakowało jasnej wizji przyszłości po upadku muru berlińskiego. Dziś, gdy rozszerzenie się zbliża, bywa, że elity polityczne łatwiej uginają się przed populizmem, a wielcy mężowie stanu na miarę Ojców-Założycieli nie są zjawiskiem codziennym. Z tego punktu widzenia jest i będzie nam trudniej niż w poprzednich latach. Jesteśmy i będziemy oceniani bez taryfy ulgowej: kombatanckiej, inwalidzkiej lub choćby szkolnej. Zarazem wiemy, że innej patelni nie ma, by sobie na niej pohasać.
Ale i pchła nie ma już nóg tak sprężystych, jak byśmy chcieli. Z drugiej strony, wkroczyła w wiek bardziej dojrzały, kiedy sprężystość nóg daje się zastąpić rozumem i mocnym charakterem, choćby konsekwencją. Ile więc znajdziemy w sobie rozumu i charakteru, by zmierzyć się z niegorącą patelnią? Czy, jak i kiedy okaże się możliwe przełamanie politycznego pata skazującego nas na dalsze opóźnienia, a może i kolejne wypadki przy pracy nad dostosowaniem się do standardów Unii Europejskiej? Czy, jak i kiedy uda się nadać większą szybkość początkową planowanym reformom? Nie dlatego, że pchła musi skakać szybciej. I nie tylko dlatego, że patelnia stygnie. Dlatego, że to się nam opłaca. Nam wszystkim, dzieciom i wnukom naszym, nawet pchłom naszym.

Więcej możesz przeczytać w 28/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0