Noc paradoksów

Noc paradoksów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jedno z seminariów niedawnego Kongresu Amerykańskiego Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Nauki (AAAS) w Anaheim w Kalifornii dotyczyło interpretacji snów
Marzenia senne, do niedawna domena wróżek i przepowiadaczy przyszłości, stały się przedmiotem badań w znakomicie wyposażonych laboratoriach. Francuski uczony Michel Jouvet, neurochirurg i neurofizjolog, pobił rekord, zapisując i analizując treść 2,5 tys. snów.

W Laboratorium Snu Technien w Hajfie już ponad 15 tys. ochotników spędziło noc z elektrodami na głowach. Prof. Ramon Greenberg z Uniwersytetu Harvarda w Cambridge i jego współpracownicy budzą pacjentów wielokrotnie w ciągu nocy - za każdym razem, gdy śpiący przeżywają marzenia senne. Relacje ze snów są natychmiast zapisywane i porównywane z problemami, które ci sami ludzie ujawniają w rozmowach z psychologiem czy psychiatrą. Jaki jest cel wsłuchiwania się w cudze sny? Jest nim znalezienie odpowiedzi na podstawowe pytania. Sporą część snu stanowią marzenia senne, a wciąż nie wiadomo dokładnie, czemu służą, jakie mają znaczenie dla śpiącego, gdzie, w jakiej części mózgu biorą początek, czy ludzie mogliby żyć bez snów. "Niemal każde marzenie senne jest odbiciem jakiegoś konfliktu czy niepokoju, z którym człowiek zmaga się na jawie. Obrazuje też uporczywe starania śpiącego, by znaleźć rozwiązanie doskwierającego mu problemu" - mówił podczas seminarium prof. Greenberg, doświadczony badacz snów. Za "problem" prof. Greenberg uznaje negatywne emocje, sytuacje zakłócające poczucie równowagi, okoliczności zmuszające do zasadniczych zmian i adaptacji.
Współcześni psycholodzy i neuro- fizjolodzy już dawno przestali traktować sny jak rezultat przypadkowej aktywności mózgu, tworzącej nie powiązane z sobą obrazy z resztek wrażeń minionego dnia. Nie przyjęła się też koncepcja Freuda, który chciał widzieć w snach spełnienie prymitywnych, agresywnych i utajonych pragnień seksualnych, pojawiających się w formie dziwacznych obrazów, których prawdziwe znaczenie mógł odkryć tylko biegły psychoanalityk. Zdaniem prof. Greenberga i wielu innych badaczy, nie istnieje żaden wewnętrzny cenzor, który miałby czuwać nad przedstawianiem nieświadomych, niespełnionych i agresywnych pragnień w postaci starannie zakodowanej, czyli w obrazach możliwych do zaakceptowania przez świadomą część psychiki śpiącego. Marzenia senne nie mają zwodzić ani oszukiwać. Służą przede wszystkim rozwiązywaniu dylematów nie znajdujących łatwego rozwiązania na jawie.
Ze statystyk opublikowanych przez zespół z Uniwersytetu Harvarda wynika, że każdej nocy przynajmniej jedno z marzeń sennych badanych osób dotyczy problemów, z którymi śpiący zmaga się w swoim życiu emocjonalnym. Najczęściej większość snów ma związek z tymi problemami. Badania takie prowadzi się zwykle przez dwanaście nocy - raz w tygodniu przez trzy miesiące. W wypadku jednego z ochotników (studenta) 21 z 25 marzeń sennych, które relacjonował tuż po przebudzeniu, dotyczyło takich kwestii, jak jego stosunek do chorego ojca, niepokój o wyniki egzaminów czy konflikt ze współmieszkańcem w domu studenckim. W jednym ze snów badany znalazł się znów w rodzinnym miasteczku, w znanej drogerii, gdzie oprócz leków i kosmetyków sprzedawano czasopisma. Podszedł do półki z magazynami "Playboy", oglądał okładki, mając zamiar kupić ostatni numer pisma. Równocześnie zastanawiał się, czy byłoby bezpiecznie przynieść pismo do domu rodziców. Przypomniał sobie jednak, że ma wynajęty pokój, gdzie nie będzie narażony na krytyczne komentarze. W wywiadzie poprzedzającym serię badań w Laboratorium Snu student ten wspominał między innymi o konieczności ukrywania swojej aktywności seksualnej przed matką.


We śnie często rozwiązujemy życiowe dylematy,z którymi nie możemy poradzić sobie na jawie

Inny pacjent podczas rozmów z psychologiem omawiał niedawną śmierć ojca. Starał się mówić o tym, nie wpadając w rozpacz, z którą nie umiał sobie poradzić. Podczas nocy w laboratorium śniło mu się, że z wysiłkiem przenosił rzeczy należące do ojca z jednej lodówki do drugiej, kierowany potrzebą schowania ich przez jakiś czas w zamknięciu, by odseparować się od bolesnych wspomnień. Marzenia senne, choć przechowywane w łatwo dostępnych magazynach pamięci, zwykle pozostają tam tylko przez bardzo krótki czas. Skąd wiadomo, kiedy obudzić śpiącego, by mógł możliwie dokładnie opowiedzieć swój sen? Moment ten odkrył prof. Nathaniel Kleitman, twórca pierwszej na świecie pracowni badań snu na uniwersytecie w Chicago. Zauważył on mianowicie, że marzeniom sennym towarzyszą szybkie ruchy gałek ocznych, a ludzie wówczas budzeni najlepiej pamiętają treść swoich snów. Prof. Kleitman nazwał tę fazę snu Rapid Eye Movement, w skrócie REM, czyli faza szybkich ruchów oczu. Wygląda to tak, jakby śpiący śledził akcję jakiegoś filmu rozgrywającego się na wewnętrznym ekranie jego mózgu. Marzenia senne zdarzają się niemal wyłącznie w tej fazie snu, u ludzi dorosłych rozpoczynającej się po raz pierwszy ok. 90 minut po zaśnięciu. Pojawianie się kolejnych stadiów snu nie jest przypadkowe, jest to proces ściśle uporządkowany. Z tego porządku wspólnego dla wszystkich ludzi, a także dla wielu gatunków zwierząt, zdano sobie sprawę, gdy stała się możliwa rejestracja elektrycznej aktywności mózgu. "Pierwsi badacze byli zdumieni, kiedy elektromagnetyczne pisaki zaczęły rejestrować fale mózgowe śpiącego człowieka" - wspomina prof. Peretz Lavie, jeden z entuzjastów nowoczesnych badań snu, w książce "The Enchanted World of Sleep", wydanej niedawno w Polsce jako "Czarowny świat snu".

Pozbawienie snu fazy REM zaburza procesy zapamiętywania, utrudnia uczenie się

Elektryczna aktywność mózgu zmienia się w trakcie przechodzenia od stanu czuwania do snu. Podczas czuwania fale mózgowe następują szybko jedna po drugiej, jest ich około piętnastu na sekundę, ale ich amplituda, widoczna na wykresie jako wysokość fali, jest niewielka. Podczas zasypiania fale stają się wolniejsze, a ich wysokość rośnie. Na wykresie wyglądają jak zęby gęstego grzebienia. Sam moment zaśnięcia jest zwykle trudny do uchwycenia. Charakterystyczne dla zasypiania fale alfa są stopniowo zastępowane przez jeszcze wolniejsze fale theta. Sprawia to wrażenie, jakby dwie przeciwstawne siły walczyły o opanowanie całego mózgu. Dowodem zaśnięcia jest pojawienie się szybkich i wysokich fal zwanych zespołem K i wrzecionami snu.
W prawdziwe zdumienie wprawia jednak dopiero to, co dzieje się po 90 minutach od zaśnięcia. Cały obraz elektrycznej aktywności mózgu ulega raptownej zmianie. "Pisaki rejestrujące ruchy gałek ocznych zaczynają oszalały taniec, a oczy śpiących przesuwają się szybko z jednej strony na drugą" - pisze prof. Lavie. Fale mózgowe w fazie REM są prawie takie same jak w półśnie, choć jest to sen głęboki. Równocześnie obudzenie na tym etapie snu jest bardzo łatwe. Nazwano go więc paradoksalnym. W fazie REM zupełnie znika napięcie mięśni. Następuje całkowity paraliż mięśniowy, spowodowany spontanicznymi zmianami aktywności mózgu. Ustaje przewodzenie impulsów z mózgu do mięśni. Mózg przestaje też kontrolować najważniejsze procesy fizjologiczne, na przykład temperaturę ciała i ciśnienie gazów we krwi. Te konieczne do życia systemy kontroli działają na każdym etapie snu - poza snem paradoksalnym. Co takiego dzieje się w mózgu w tej fazie snu, gdy zużywa on wielkie ilości energii i jest wyjątkowo obficie zaopatrywany w krew, a równocześnie pozostaje kompletnie odcięty od zewnętrznych i wewnętrznych narządów zmysłów? Czy to możliwe, że procesy, na które jest wówczas zużywana cała energia mózgu, są tak ważne, że ewolucja zezwoliła, by organizm pozostawał przez ten czas bez koniecznej kontroli? Czy faza REM jest niezbędna do życia?
Pozbawienie szczurów snu paradoksalnego powoduje ich śmierć po kilkudziesięciu dniach od rozpoczęcia eksperymentu. Koty budzone za każdym razem, gdy wchodziły w tę fazę snu, stawały się agresywne seksualnie i zaczynały jeść bez opamiętania, tak jakby układy regulujące zwykle instynkt płciowy i apetyt przestały funkcjonować. Pozbawienie snu fazy REM zaburza procesy zapamiętywania, utrudnia lub uniemożliwia uczenie się. Francis Crick, który wraz z Jamesem Watsonem dostał nagrodę za odkrycie podwójnej spirali DNA, w opublikowanej w "Nature" pracy twierdzi, że faza REM jest konieczna do porządkowania mózgowych magazynów pamięci, które bez conocnego usuwania zbędnych informacji nie mogłyby sprawnie funkcjonować. I to jednak nie jest zupełnie pewne. W literaturze psychiatrycznej opisano historię pacjenta, u którego po zranieniu odłamkami pnia mózgu, lewej półkuli i móżdżku sen paradoksalny zniknął. Nie przeszkodziło mu to wcale być wziętym prawnikiem i cieszyć się doskonałą pamięcią. A może - jak sugerował kiedyś William Dement, jeden z odkrywców REM - ta faza snu jest jedną z najwspanialszych pomyłek ewolucji, pozostałością takiej aktywności mózgu, jaka była niezbędna na wcześniejszych etapach rozwoju, a pojawiła się mniej więcej w okresie przejścia od zimnokrwistych gadów do ptaków i ssaków, przetrwała jednak niezmieniona, choć nie pełni już swojej pierwotnej funkcji?
Marzenia senne związane z fazą REM pojawiają się kilkakrotnie w ciągu nocy - u osób dorosłych mniej więcej co 90 minut. Pierwsze sny są krótsze, dotyczą często zdarzeń minionego dnia, nie mają rozbudowanej fabuły. Im dalej, tym są bogatsze w szczegóły, barwy i skomplikowaną akcję, częściej dotyczą wydarzeń sprzed lat, dawno znanych osób i związanych z nimi emocji. Z badań, które relacjonował podczas Kongresu Amerykańskiego Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Nauki prof. Mark Solms z Royal London Hospital, wynika, że prawie 90 proc. osób budzonych podczas fazy REM właśnie o czymś śniło. Nie znaczy to jednak wcale, że faza ta i marzenia senne mają to samo źródło. "Założenie takie, które szybko stało się dogmatem, wymaga znacznej rewizji - tłumaczył prof. Solms. - Jak dowodzą między innymi badania pacjentów w Royal London Hospital, faza REM jest kontrolowana przez pień mózgu, zaś marzenia senne przez inną część mózgu, tzw. przodomózgowie. Odpowiedź na pytanie, dlaczego niemal zawsze występują razem, powinny przynieść przyszłe badania".

Więcej możesz przeczytać w 13/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0