POLSKIE UBEZPIECZENIE

POLSKIE UBEZPIECZENIE

Dodano: 
Od kiedy kilkaset tysięcy Polaków próbuje przekonać kilka milionów Polaków do wybrania usług jednego z prawie dwudziestu prywatnych otwartych funduszy emerytalnych i choćby częściowego rozstania się z państwowym ZUS...
(vide: "Wybór przyszłości"), a prestiżowy amerykański ośrodek analityczny Cato Institute zaleca Stanom Zjednoczonym Ameryki Północnej - chyba po raz pierwszy w historii - by wzięły przykład z Polski i przeprowadziły reformę systemu emerytalnego, wzorując się właśnie na naszym kraju - wszystko może się zdarzyć. Nawet to, że za kilkanaście lat polska emerytura (a zatem także polska płaca) stanie się przedmiotem marzeń od Alaski po przylądek Horn i od Nordkapp po Przylądek Dobrej Nadziei, zaś obywatelstwo Rzeczypospolitej - bezpiecznej oraz słynącej z dobrobytu członkini NATO i Unii Europejskiej - będzie cenione wyżej niż obywatelstwa Hiszpanii i Szwecji razem wzięte. Na razie o jakości polskiego ubezpieczenia od starości nie ma co mówić, a i życie przedemerytalne w naszym kraju ciągle jeszcze wymaga wielu specjalnych polis. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście konieczność natychmiastowego ubezpieczenia się od Andrzeja Leppera oraz reszty członków Samoobrony, specjalizujących się w blokowaniu dróg, wożeniu swych przeciwników na taczce i wymierzaniu kary chłosty (vide: "Prawo Leppera"). Dobrze też byłoby szybko się ubezpieczyć (zwłaszcza jeśli jest się politykiem) od posła Tomasza Karwowskiego oraz innych parlamentarzystów KPN Ojczyzna, którzy upatrzyli sobie posady społecznych prokuratorów lustracji (vide: "Barometr wprost"). Wojsko powinno się błyskawicznie ubezpieczyć od plutonu szpiegów (vide: "Archiwum agentów"), a partie - od pieniędzy przywożonych z zagranicy (vide: "W obronie własnej"). Z kolei uczestnicy uroczystości organizowanych z okazji świąt państwowych oraz święta 1 Maja mogliby pomyśleć o jak najrychlejszym ubezpieczeniu się od prawicowych oraz lewicowych miotaczy jajek, petard i cuchnących substancji, a także od ludzi te jajka i petardy odrzucających w tłum. Wszyscy zaś powinniśmy się czym prędzej ubezpieczyć od pożaru rewolucji proletariackiej, jaką pragnie zgotować Polsce z pół tuzina legalnie działających w naszym kraju lewackich organizacji, z których jedna rozlepiła w sierpniu 1998 r. na ulicach stolicy plakaty ku czci "Żołnierzy Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej poległych na przedpolach Warszawy" (vide: "Uczniowie Che Guevary"). Nie od rzeczy byłoby także poszukanie firmy, która w pakiecie "polisa na życie (w Polsce)" oferowałaby solidne ubezpieczenie od polskich lekarzy pierwszego kontaktu, którzy po 40 lekcjach z onkologii próbują rozpoznać u swoich pacjentów raka (vide: "Egzamin z onkologii"), oraz ubezpieczenie od słońca, albowiem nadal nie jesteśmy "regularnie informowani o przewidywanym promieniowaniu UVB, które dociera do powierzchni ziemi", mimo że takie badania także w Polsce są prowadzone od dawna (vide: "Choroba słoneczna"). Na szczęście nie ma takiej choroby narodowej, z której nie można byłoby się wyleczyć. Jeśli więc coraz liczniejsza armia profesorów oraz publicystów powtarza, że najgorsze mamy już za sobą i pomału wychodzimy ze stanu śmierci klinicznej i zaczynamy wracać do zdrowia, to trzeba im wierzyć. A oprócz pozytywnej opinii o naszej reformie emerytalnej, wyrażonej przez ekspertów z Cato Institute, tylko w tym jednym tygodniu znów mogliśmy przeczytać o Polsce wiele dobrego, w tej liczbie okładkowy artykuł w tygodniku "Time", zatytułowany: "Nowa Polska - naród przygotowuje się do zajęcia należnego miejsca w Europie". Ma zatem rację Norman Davies - wybitny historyk i prawdziwy ambasador Polski w Europie - gdy powiada, że pod koniec XX wieku Polska wreszcie "wyszła z cienia" (vide: "Korekta z historii"), i ma rację Adam Michnik - współtwórca oraz redaktor naczelny obchodzącej dziesiątą rocznicę powstania "Gazety Wyborczej" (serdeczne gratulacje!), największej gazety w Europie Środkowej - gdy mówi, iż "ostatnie dziesięciolecie jest najlepszym okresem w dziejach naszej ojczyzny na przestrzeni trzech stuleci" (vide: "Rozmowa wprost"). Jak tak dalej pójdzie, to ani się obejrzymy, a "Gazeta Wyborcza" obchodzić będzie 25-lecie swego istnienia, tygodnik "Wprost" - 30-lecie, zaś "ubezpieczenie od Polski" - Polski nieprzewidywalnej, niesfornej i niezbyt chcianej w Europie - ostatecznie przeistoczy się w polskie ubezpieczenie dla procesu przemian w Europie, a przynajmniej w naszym regionie Europy.
Okładka tygodnika WPROST: 20/1999
Więcej możesz przeczytać w 20/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0