Potęga autoagresji

Potęga autoagresji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Na stwardnienie rozsiane choruje w Polsce 20-30 tysięcy osób



Coraz częściej publikowane są wyniki badań dotyczących interferonów beta - leków dających nadzieję chorym na stwardnienie rozsiane - twierdzi doc. Jacek Losy, kierownik Zakładu Neuroimmunologii Klinicznej Akademii Medycznej w Poznaniu. W Polsce zarejestrowano i dopuszczono ostatnio do sprzedaży dwa specyfiki, których podstawą jest interferon beta. W kolejce czeka następny lek. Rozpoczęło się także największe w naszym kraju - prowadzone w pięciu specjalistycznych ośrodkach i przewidziane na dwa lata - leczenie nowym lekiem ponad 120 pacjentów cierpiących na SM. Stwardnienie rozsiane (sclerosis multiplex) jest jednym z najcięższych schorzeń układu nerwowego. W Polsce liczbę dotkniętych przez SM szacuje się na 20-30 tys., a w świecie na 1,5 mln. Choroba polega na tworzeniu się tzw. ognisk demielinizacji w ośrodkowym układzie nerwowym. Jest to wynik niszczenia mieliny, która osłania włókna nerwowe w mózgu i rdzeniu kręgowym, co wywołuje przerwy w przewodzeniu impulsów nerwowych. Dochodzi tu do zjawiska paradoksalnego - agresorem niszczącym mielinę jest bowiem układ immunologiczny, którego zadaniem jest przecież obrona organizmu. Naukowcy twierdzą, że do wystąpienia SM obok pewnych predyspozycji genetycznych przyczyniają się częste infekcje wirusowe i skłonność organizmu do autoagresji. - Na powierzchni niektórych wirusów znajdują się bowiem wielocząsteczkowe substancje przypominające antygeny białek mieliny. Organizm broniąc się przed infekcją, "myli się" i niszczy osłonkę mielinową komórek nerwowych - wyjaśnia doc. Losy. W wyniku tego procesu pojawiają się symptomy choroby, m.in. niedowład rąk i nóg, zaburzenia wzroku, zachwiania równowagi, kłopoty z oddawaniem moczu i stolca. Początkowo stwardnienie rozsiane przebiega w postaci tzw. rzutów (zaostrzeń) i okresów wycofywania się (remisji). Od pewnego momentu chory staje się coraz bardziej upośledzony fizycznie, co nierzadko skazuje go na wózek inwalidzki. Dotychczas SM nie można było całkowicie wyleczyć. Dopiero w 1993 r. nastąpił przełom. Amerykańska Agencja Kontroli Żywności i Leków (FDA) zarejestrowała wówczas interferon beta. Stosowanie leków opartych na tej substancji zmniejsza częstość nawrotów choroby, a także liczbę uszkodzeń w układzie nerwowym. - Wynalezienie i wprowadzenie do terapii SM nowych leków jest jednym z przykładów dynamicznego rozwoju w ostatnich latach nowej dziedziny, jaką jest neuroimmunologia kliniczna - twierdzi doc. Losy, organizujący konferencję naukową na temat postępów w leczeniu schorzeń tego typu. Obok SM należy do nich również miastenia czy zespół Guillain-Barrégo. W miastenii (chorobie złącza nerwowo-mięśniowego) wskutek działania przeciwciał niszczących receptory dla przekaźnika nerwowego acetylocholiny dochodzi do męczliwości mięśni, podwójnego widzenia, opadania powiek, zaburzeń połykania i mowy, a wreszcie tzw. uogólnionego osłabienia mięśni. Udowodniono związek choroby z grasicą, dlatego jedną z metod terapeutycznych jest usunięcie tego narządu. Ponadto stosuje się leki zwiększające ilość acetylocholiny w złączu nerwowo-mięśniowym, dożylnie podaje się immunoglobuliny oraz stosuje się plazmaferezę (wymiana osocza krwi). Te metody przynoszą także pozytywny efekt w terapii innej choroby z tej grupy: zespołu Guillain-Barrégo. Nie jest ona częsta (przecięt- nie zapadają na nią dwie na 100 tys. osób), ale za to bardzo poważna. W tej chorobie po infekcjach wirusowych lub bakteryjnych w odstępie kilku tygodni dość nagle dochodzi do niedowładów nóg, rąk czy porażenia mięśni twarzy. Mogą się pojawić trudności w oddychaniu. Przyczyną choroby jest - podobnie jak w innych schorzeniach z tej grupy - atakowanie przez układ immunologiczny własnych struktur, tym razem nerwów obwodowych. Dzięki leczeniu chory stopniowo odzyskuje siłę w rękach i nogach, zaczyna znów chodzić. U części pacjentów objawy mogą jednak pozostać na stałe. Dotychczas leki na SM chorzy mogli otrzymywać bezpłatnie. Stwardnienia rozsianego nie ujęto jednak w wykazie chorób przewlekłych, co powoduje, że w tym roku po zniesieniu tzw. zielonych recept pacjenci muszą sami pokrywać koszty drogiej terapii. Jeżeli nic się nie zmieni, na skuteczne powstrzymywanie rozwoju schorzenia będzie stać wyłącznie zamożnych.
Więcej możesz przeczytać w 20/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0