WYBÓR przyszłości

WYBÓR przyszłości

Dodano:   /  Zmieniono: 
Commercial Union, Nationale Nederlanden i PZU wygrały pierwszą rundę walki o pieniądze emerytów
Fundusze emerytalne walczą o 12 mld zł rocznie. To o 30 proc. więcej, niż wydaliśmy w 1998 r. na obronę narodową i tylko 30 proc. mniej od wydatków na ochronę zdrowia. Aż 12 mld zł może wpływać co roku na konta funduszy w ramach tzw. drugiego filaru emerytalnego, jeśli założyć, że przystąpi do niego 7 mln osób. Tymczasem do końca kwietnia tego roku otwarte fundusze emerytalne pozyskały ponad 2 mln klientów. Najwięcej - Commercial Union OFE (BPH CU WBK), OFE Nationale Nederlanden oraz OFE PZU Złota Jesień. Zdobyły one łącznie 1,8 mln klientów, czyli opanowały ok. 85 proc. dotychczas podzielonego rynku. Potencjalny rynek jest wszak trzykrotnie większy (6-7 mln osób). Najprawdopodobniej podzielą go między siebie obecni potentaci. Klienci pozostałych funduszy jednak na tym nie stracą - zostaną "sprzedani" wielkim.
Prawo do prowadzenia otwartych funduszy emerytalnych ma obecnie 19 towarzystw emerytalnych. Kolejne czekają na zgodę Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi. Tymczasem polski rynek jest za mały dla takiej liczby funduszy. - Dojdzie do konsolidacji mniejszych towarzystw - przewiduje Krzysztof Szajek, prezes Pioneer PTE. Docelowo działać będzie zatem nie więcej niż 4-6 dużych funduszy. Konsolidacji należy się spodziewać najpóźniej po dwóch latach, gdy ujawnione zostaną wyniki zarządzania funduszami.
Polacy najczęściej rozpoznają nazwy towarzystw, które pozyskały dotychczas najwięcej klientów - wynika z sondaży sopockiej Pracowni Badań Społecznych. W ratingu "Rzeczpospolitej", uwzględniającym trzy kryteria: akcjonariatu, jakości zarządzania i wielkości prowizji, pierwsze trzy miejsca zajęły Commercial Union, Nationale Nederlanden oraz Allianz. - Fundusze, w skład których wchodzą firmy ubezpieczeniowe, mają nad innymi tę przewagę, że dysponują aktywną siecią dystrybucji - mówi Marian Czakański, prezes PTE Nationale Nederlanden. - Jeśli klient przyjdzie do banku, przedstawiciel funduszu jedynie na miejscu może zainteresować go ofertą. Akwizytor chodzi za klientem, oferując mu zupełnie inny standard obsługi.


Vademecum przyszłego emeryta

Jeżeli masz mniej niż 31 lat i zdecydowałeś już, który fundusz darzysz największym zaufaniem:

' nie ma sensu czekać do września 1999 r. - kilka miesięcy nie będzie miało wpływu na wysokość emerytury, ale jeśli zarabiasz naprawdę dużo (np. 3-4 średnie krajowe pensje), pięć miesięcy zwłoki oznacza stratę korzyści z ulokowania ponad 2 tys. zł
' zaoszczędzonych pieniędzy nikt ci nie odbierze; jeśli za kilka miesięcy zmienisz pracę na gorzej płatną, 2 tys. zł, które leżały na twoim koncie w OFE przez pięć miesięcy, przyniesie ci tyle, ile płacona przez cztery lata składka osoby zarabiającej 900 zł

Jeśli nie masz 31 lat i nie jesteś pewien, który fundusz wybrać:
' powinieneś do końca września podjąć decyzję, w przeciwnym razie zadecyduje los
' jeśli masz nadzieję, że towarzystwa obniżą opłaty, powinieneś się liczyć z tym, że "wojna prowizyjna" już się kończy
' pamiętaj, że część funduszy jeszcze nie rozpoczęła kampanii reklamowej i akwizycji
' jeśli nie jesteś pewien, czytaj informacje o reformie emerytalnej, przeglądaj wyniki finansowe spółek zarządzających twoimi przyszłymi składkami
' nie zwlekaj - warto podpisać umowę do połowy września

Jeśli masz 31-45 lat:
' pamiętaj, że decyzja o przystąpieniu do drugiego filaru jest nieodwołalna: jeżeli nie zdążysz się zapisać, do końca życia nie będziesz mógł przystąpić do OFE (pozostanie ci uczestnictwo w dobrowolnym trzecim filarze)
' jeśli zdecydowałeś się na przystąpienie do drugiego filaru, musisz wybrać odpowiedni fundusz - wybór mogą ułatwić rankingi OFE, publikowany skład akcjonariuszy i zarządów funduszy, a także zapowiedzi dotyczące sposobu, w jaki fundusze będą inwestować twoje pieniądze

Jeśli masz 46-50 lat:
' decyzja o przystąpieniu do drugiego filaru jest najbardziej ryzykowna, gdyż 10-15 lat przyszłej aktywności zawodowej jest okresem uważanym przez specjalistów za minimalny czas opłacalności inwestowania w fundusze emerytalne
' jeśli zdecydujesz się na OFE, powinieneś to zrobić jak najszybciej - do emerytury zostało ci już bowiem dużo mniej czasu niż osobom młodszym
' jeżeli mimo wszystko obawiasz się uczestnictwa w drugim filarze, a przy tym zarabiasz dużo, zaangażuj się w trzeci filar: w pracownicze programy emerytalne bądź ubezpieczenie na życie lub "dożycie"
' jeżeli prowadzisz własną działalność i nie jesteś wysoko ubezpieczony, możesz zrezygnować z drugiego filaru, lecz zdecyduj się na wsparcie emerytury oszczędnościami z trzeciego filaru

- Analizy marketingowe wskazują, że o wyborze towarzystwa nie decyduje wysokość środków przeznaczonych na akcję marketingową, lecz liczba akwizytorów (u nas 30 tys.). Wiele osób utożsamia także zabezpieczenie emerytalne z ubezpieczeniem i wybiera firmy, które wcześniej oferowały ubezpieczenia - uważa Krzysztof Szajek, prezes Pioneer PTE. - Nasz udział w rynku przekracza nawet najbardziej optymistyczne założenia i symulacje - mówi Zygmunt Kostkiewicz, prezes OFE Commercial Union. Dotychczas umowy podpisało zaledwie 10 proc. osób w wieku 40-50 lat. Odstraszyła ich oficjalna propaganda, nawołująca do "wstrzemięźliwości". - Straszenie czterdziestolatków, że stracą na oszczędzaniu w funduszach, wynika z obaw rządu o stan finansów ZUS. Jeśli z pierwszego filaru odejdą osoby po czterdziestce, w ZUS pojawi się kilkumiliardowy deficyt, którego nie pokryją dochody z prywatyzacji - twierdzi Andrzej Chróścicki z Biura Legislacyjnego Kancelarii Sejmu. Wyliczenia ZUS opierają się na założeniu, że zyski funduszy nie przekroczą 10 proc. rocznie, czyli utrzymają się na poziomie inflacji w 1998 r. Tymczasem niektóre z funduszy powierniczych, działających na podobnych do OFE zasadach, osiągnęły w 1998 r. przyrost kapitału o ponad 20 proc. Oszczędzanie w drugim filarze będzie tym bardziej opłacalne, im większa różnica powstanie między poziomem waloryzacji składek ZUS a rentownością inwestycji w funduszach emerytalnych. Przedstawiciele funduszy zakładają, że jeśli wyniesie ona ok. 2 proc., po dziewięciu latach oszczędzania emerytura z dwóch źródeł będzie wyższa od tej wypłacanej wyłącznie przez ZUS.
Osoby pamiętające, jak działały instytucje ubezpieczeniowe w czasach PRL, chcą mieć pewność, że gromadzone pieniądze nie przepadną ani nie zostaną wykorzystane do innych celów. Twórcy reformy uspokajają, że przed ryzykiem nieudolnego kierowania funduszem zabezpieczają przepisy zabraniające finansowego awanturnictwa oraz wymuszające bezpieczne inwestowanie. Określają one na przykład, jaka część aktywów może być lokowana w poszczególne instrumenty finansowe: 7,5 proc. w świadectwa rekompensacyjne, 20 proc. w bankowe depozyty i papiery wartościowe, 15 proc. w jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych, 15 proc. w obligacje i inne papiery dłużne emitowane przez gminy, związki komunalne lub miasta, zaś najwięcej, bo 40 proc. aktywów, można przeznaczyć na zakup akcji spółek notowanych na regulowanym rynku giełdowym.
Fundusze powinny osiągnąć przewidziane minimum zysku. Gdyby to się nie udało, towarzystwo emerytalne musi zapłacić różnicę z własnego kapitału akcyjnego. Jeśli i tych pieniędzy nie wystarczy, a towarzystwo zostałoby zmuszone do ogłoszenia upadłości, straty ubezpieczonych pokryje fundusz gwarancyjny, powołany przez wszystkie działające na rynku podmioty. Nikłe są też szanse ewentualnych defraudantów. Pieniądze przechowywane są bowiem u niezależnego depozytariusza, czyli w banku albo Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych. Odpowiedzialność finansową za skutki nieudolności lub nieuczciwości osób zarządzających funduszami ponosi właśnie depozytariusz.
Z sondaży CBOS wynika, że osoby urodzone w latach 1949-1958 najprawdopodobniej zostaną w ZUS (taką deklarację złożyło 38 proc. osób w tej grupie wiekowej): 40 proc. z nich ma wątpliwości, a 20 proc. potrzebuje więcej czasu do namysłu. Trzydziestolatkowie nie zamierzają się spieszyć: 36 proc. chce poczekać z decyzją przynajmniej trzy miesiące, 26 proc. nie wie, czy wstąpi do drugiego filaru. Najszybciej zamierzają wybrać fundusz osoby urodzone po 1959 r.: 13 proc. już wybrało swój fundusz, podobny odsetek zrobi to w najbliższych tygodniach. Większość badanych (82 proc.) oczekuje od wybranego przez siebie funduszu przede wszystkim troski o bezpieczeństwo wkładów. Jedynie 10 proc. zaufałoby funduszowi, który największą wagę przywiązywałby do pomnażania pieniędzy swoich klientów i prowadziłby politykę ryzykownego inwestowania.
Wiele wskazuje na to, że otwarte fundusze emerytalne będą prowadzić - zwłaszcza w pierwszym okresie - konserwatywną politykę inwestycyjną, preferując bezpieczeństwo zgromadzonych środków: będą kupować obligacje i bony skarbowe oraz bony NBP. Z czasem portfel inwestycyjny wzbogacą papiery emitowane przez gminy, miasta i przedsiębiorstwa. Fundusze deklarują chęć zainwestowania w te instrumenty ok. 80 proc. aktywów. Na kupno akcji chcą natomiast przeznaczyć ok. 20 proc. środków.
Eksperci wyliczają, że odchodząc na emeryturę w wieku 65 lat i zarabiając średnią krajową pensję, możemy się spodziewać, że nasza emerytura wyniesie 65-70 proc. płacy. Jeśli nasze zarobki pięciokrotnie przekraczają średnie wynagrodzenie, otrzymamy ok. 40 proc. płacy. Składka odprowadzana do ZUS i PTE obliczana jest bowiem maksymalnie od dwuipółkrotnej średniej krajowej pensji. Przystąpienie do drugiego filaru nie zapewni zatem utrzymania realnego poziomu dochodów na emeryturze, dlatego twórcy reformy wprowadzili trzeci filar. Oferuje on ubezpieczenia na życie, "dożycie" (renta po osiągnięciu odpowiedniego wieku) oraz ubezpieczenie na życie połączone z funduszem inwestycyjnym. Mogą z nich skorzystać wszyscy, także ci, których wiek (ponad 50 lat) wykluczył z uczestnictwa w drugim filarze reformy. Trzeci filar jest całkowicie dobrowolny, a składki ubezpieczenia nie są dziedziczone (choć w wypadku śmierci ubezpieczonego wskazana osoba otrzymuje całą kwotę ubezpieczenia, a nie sumę zebranych składek).
Składki w pierwszym i drugim filarze nie są opodatkowane, ale emerytury traktowane są jak część dochodu, wobec czego podlegają opodatkowaniu. Składek wpłacanych w trzecim filarze nie można odliczyć od podatku, jednak gdy umowa wygaśnie, wypłacane kwoty nie będą już opodatkowane. Inną formą oszczędzania pieniędzy na starość są pracownicze programy emerytalne, tworzone przez samodzielne podmioty, które są zarejestrowane w Polsce co najmniej od roku i zatrudniają pięć i więcej osób. Ubezpieczony w PPE będzie mógł pobrać swoją emeryturę już w chwili ukończenia 60 lat, zaś oszczędzający w pierwszym i drugim filarze - w chwili przejścia na emeryturę.
Oferowane w trzecim filarze polisy ubezpieczeniowe połączone z tzw. funduszem inwestycyjnym różnią się od umów zawartych z otwartymi funduszami emerytalnymi. Właściwie nie wiadomo, jaka część składki jest przeznaczana na emeryturę, a jaka potrącana na koszty zabezpieczenia ryzyka. Również rentowność liczona jest tu tylko od części wpłacanych składek. Fundusze powiernicze prowadzone dotychczas przez instytucje, które otrzymały licencję na działalność w drugim filarze, osiągały w ubiegłym roku bardzo zróżnicowaną zyskowność - zaledwie 6 z 25 zanotowało zyski. Trzeba też pamiętać, że nasze składki w instytucjach trzeciego filaru chronione są gorzej niż w filarze drugim. Prawo ubezpieczeniowe ogranicza bowiem wypłaty oszczędności w firmach ubezpieczeniowych w wypadku ich upadłości. Możemy wtedy liczyć jedynie na połowę należnej nam kwoty, nie więcej jednak niż 30 tys. euro (ok. 128 tys. zł).
Co optymistyczne, dobiega chyba końca rozpoczęta w lutym wojna o wysokość prowizji od składek: na początku żądano nawet 15 proc., teraz średnia opłata wynosi 8-9 proc. - Biorąc pod uwagę średnią płacę w Polsce, różnica jednego procentu oznacza kilka złotych zysku bądź straty i może być bardzo szybko nadrobiona (bądź stracona) przez lepszą (lub gorszą) politykę inwestycyjną - ocenia Jakub Tropiło, prezes OFE PZU Złota Jesień. Być może za dwa lata, kiedy poznamy pierwsze wyniki finansowe funduszy, firmy o silnej pozycji rynkowej podwyższą prowizję. Może być jednak odwrotnie - obniżą ją jeszcze bardziej, aby "wykosić" konkurencję.
Jedno jest pewne - reforma systemu emerytalnego ułatwi uzdrowienie finansów publicznych, w dużym stopniu odbierze państwu wpływ na dysponowanie naszymi pieniędzmi, uzależni wysokość emerytury od skłonności do oszczędzania, powiąże ją z indywidualną odpowiedzialnością za siebie i bliskich.
Więcej możesz przeczytać w 20/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0