Wprost od czytelników

Wprost od czytelników

Dodano: 
Szkoła śmierci
Autor artykułu "Szkoła śmierci" (nr 18) - podobnie jak liberalne media Ameryki - koncentruje uwagę na powszechnym dostępie do broni palnej w USA. Tymczasem przyczyny tragedii w Littleton k. Denver tkwią dużo głębiej. Jest to pole do popisu dla socjologów, psychologów i - oczywiście - polityków. Rozwiązaniem problemu na pewno nie jest jednak besztanie Stowarzyszenia Broni Palnej (NRA) i próby odebrania broni obywatelowi amerykańskiemu. Stany Zjednoczone to specyficzny kraj, kraj ogromnej wolności człowieka i najmniejszej ingerencji rządu w życie obywatela. To również państwo, w którym człowiek ma prawo do obrony własnego życia i mienia, nie czekając na - zwykle spóźnioną - interwencję policji. Z tego wynika zagwarantowane przez konstytucję prawo do posiadania i noszenia broni. Ubocznym efektem są takie tragedie, jak ostatnio w Kolorado. Nie zmieni to jednak faktu, że jadąc samochodem, idąc ulicą czy siedząc z rodziną w domu, czuję się bezpieczniejszy w towarzystwie swojego SIG Sauera, którego obym nigdy nie musiał użyć w obronie własnej przeciwko drugiemu człowiekowi.

JMAREK BYNIARSKI Seattle (USA)


Z budki suflera
Oto narodził się doradca polityczny Mariana Krzaklewskiego w jego staraniach o urząd prezydenta. Mam na myśli Tomasza Lisa i jego felieton "Z budki suflera" (nr 20), w którym autor opisuje, co szanowny polityk Marian Krzaklewski powinien robić, aby zostać głową państwa. Recepta jest bardzo prosta, a jej esencją są trzy dogmaty: jestem najlepszy, wygram, pokonam wszystkich. Ja także chciałbym - hołdując poglądom redaktora Lisa, że w prostocie tkwi metoda - podpowiedzieć innym przyszłym "kandydatom na kandydatów", którzy ubiegają się o fotel prezydencki, co mają czynić, by na nim zasiąść. Obecny prezydent powinien nosić przy sobie dłuto i młotek, zwłaszcza w czasie wyjazdów na Ukrainę. Nieprzewidziane napisy na pomnikach nie będą już zaskoczeniem, w każdej chwili będzie je można zmienić. Lechowi Wałęsie radzę zaś, by się powstrzymywał od wyrażania chęci bycia prezydentem; wtedy to - w myśl zasady "nie chcę, ale muszę" - zostanie na pewno wybrany. Jan Olszewski jako prawnik i mecenas powinien wykorzystać swoje krasomówcze umiejętności i przekonać wyborców, że w kodeksie karnym znajduje się artykuł mówiący, iż ten, kto nie wybiera na prezydenta Jana Olszewskiego, podlega odpowiedzialności karnej. Jeśli wyłonią się inni kandydaci, służę radą.

ZBIGNIEW RUSIN Warszawa
Okładka tygodnika WPROST: 22/1999
Więcej możesz przeczytać w 22/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0