Gorzka lekcja

Gorzka lekcja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Oddawanie gospodarki w ręce sił lobbingowych i politycznych nie wychodzi jej na dobre, a przez to szkodzi ludziom Gorzka lekcja
Niepokój pracowników cukrowni, protestujących przeciw złej sytuacji finansowej ich zakładów, jest rzeczywiście uzasadniony. Nie jestem jednak pewien, czy zdają sobie oni sprawę z tego, gdzie tkwią przyczyny niedobrego stanu rzeczy; nie wykluczam, że nie wie o tym większość opinii publicznej, która może ulegać pospolitemu schematowi myślowemu: "pracownicy protestują, a więc znów (aktualny) rząd zawinił". Historia sprawy - gorzkiej sprawy z cukrem - jest bardzo pouczająca, pozwolę więc sobie krótko ją przedstawić.

W październiku 1994 r. pod rządami koalicji SLD-PSL wprowadzono nierynkowy, a więc podatny na naciski lobbystyczno-polityczne, mechanizm regulacji produkcji i zbytu cukru, sprzężony z produkcją i sprzedażą buraka cukrowego. Głównym instrumentem interwencji stały się minimalne ceny zbytu cukru przez cukrownie. Są to ceny o charakterze nierynkowym, bo proponowane przez związki rolnicze, a ustalane - na wniosek ministra rolnictwa i gospodarki żywnościowej - przez Radę Ministrów. Sama nazwa "ceny minimalne" wprowadza w błąd, gdyż sugeruje ceny niskie, gdy tymczasem są to ceny wyższe od rynkowych i podlegające ciągłym naciskom, które mają na celu ich zwiększanie. Takie podwyższanie cen zbytu cukru przynosi dwa skutki. Po pierwsze, prowadzi do wzrostu cen płaconych za buraki cukrowe - z tego wynika zainteresowanie ich plantatorów nierynkowym systemem. Po drugie, zgodnie z prawem popytu i podaży wzrost ceny prowadzi do ograniczenia popytu na dane dobro, w tym wypadku na cukier. Wysokim "minimalnym" cenom zbytu cukru musi więc towarzyszyć drugi instrument administracyjnej interwencji, a mianowicie limity produkcji rozdzielane pomiędzy cukrownie. Suma takich limitów, stanowiąca tzw. kwotę A, jest ustalana corocznie w takim samym trybie jak cena minimalna. System wprowadzony w 1994 r. zawiera dwa narzędzia podatne na presję polityczną: ceny minimalne i pułap produkcji. Rodzi on też problem zharmonizowania obu tych wielkości: im wyższe ustala się ceny minimalne, tym miejszy będzie popyt i tym niższa powinna być wobec tego produkcja cukru wyznaczona przez kwotę A. Nie da się jednocześnie - bez wpędzania cukrowni w bankructwo - podnosić cen płaconych plantatorom buraków, zwiększać minimalnych cen zbytu cukru i podwyższać pułapu jego produkcji. Logika polityczna często jednak rozmija się ze zdrowym rozsądkiem i rachunkiem gospodarczym, dlatego trzeba odpolityczniać gospodarkę, tzn. "urynkawiać" i prywatyzować. W wypadku cukru systematycznie zwiększano minimalne ceny jego zbytu, nie kompensując tego obniżką pułapu produkcji. Owa cena w sezonie 1994/1995 wynosiła 0,96 zł/kg (bez VAT), w sezonie 1995/1996 - 1,16 zł/kg, potem kolejno: 1,33 zł/kg; 1,50 zł/kg i 1,71 zł/kg. Jednocześnie rosły kwoty A: z 1,5 mln ton w sezonie 1995/1996 do 1,650 w sezonie 1998/1999. Rozregulowanie mechanizmu produkcji i sprzedaży cukru spowodowało, że od 1995 r. w cukrowniach narastały jego zapasy, co z kolei zmusiło producentów do sprzedaży cukru po cenach niższych niż minimalne, choć równocześnie plantatorom buraków płacili one wysokie ceny. Rzecz jasna, musiała na tym ucierpieć rentowność cukrowni. Sytuację pogorszył brak restrukturyzacji: utrzymywano zakłady mające wysokie koszty, co ograniczało wykorzystywanie najefektywniejszych cukrowni. W rezultacie zamiast zysków zaczęły się pojawiać straty. Morał z tej gorzkiej historii jest jasny: oddawanie gospodarki w ręce sił lobbingowych i politycznych nie wychodzi jej na dobre, a przez to szkodzi ludziom.
Więcej możesz przeczytać w 23/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0