MENU

Wydarzenia - Polska
24 maja otwarto w Warszawie dwie duże wystawy monograficzne malarstwa Zygmunta Waliszewskiego (Muzeum Narodowe) oraz Artura Nachta-Samborskiego (Zachęta). Obaj plastycy studiowali na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W roku 1923 m.in. z Janem Cybisem, Józefem Czapskim, Józefem Jaremą, Tadeuszem Potworowskim i Hanną Rudzką-Cybis utworzyli na krakowskiej uczelni tzw. Komitet Paryski. W 1924 r. kapiści wyruszyli do Paryża, gdzie założyli oddział macierzystej uczelni, aby kontynuować studia malarskie pod kierunkiem prof. Józefa Pankiewicza, zapoznać się z kierunkami sztuki nowoczesnej, a także zasobami paryskich muzeów. We Francji przebywali siedem lat. Twórczość Waliszewskiego początkowo zbliżona była do kubizmu. Artystę fascynowała zarówno sztuka naiwna, jak i dawni mistrzowie - Tycjan czy Velázquez. Jego temperament twórczy skłaniał go do poszukiwań, a osobowość - do wplatania anegdoty, humoru, parodii. Sztuka Waliszewskiego jest bardziej dyskursywna niż malarska. Wystawa w Muzeum Narodowym (130 obrazów, 200 prac na papierze) jest pierwszą tak obszerną retrospektywą jego twórczości. Na odbiór dzieł tego artysty pozytywnie wpływają barwne tła, na których są one prezentowane. Ten sam zabieg zastosowano w poznańskim Muzeum Narodowym podczas wystawy prac Nachta-Samborskiego. Nie był to jednak dobry pomysł, gdyż jego twórczość jest po prostu czystym malarstwem, radowaniem się formą i kolorem. Dlatego wystawa w warszawskiej Zachęcie, choć zawiera w większości te same dzieła (ok. 160), jest zupełnie inna - wspaniale grają obrazy umieszczone tu na białych ścianach, ze znakomitym górnym światłem. W takim kontekście dopiero odkrywamy nowe oblicza Nachta. Za życia malarz nie lubił pokazywać swych dzieł, znamy więc głównie kilka obrazów (z ulubionym motywem - fikusem stojącym na stołku) utrzymanych w tonacji brązów i zieleni. Tymczasem Nacht potrafił wspaniale bawić się kolorem i formą. Urodzony w Krakowie, wiele lat mieszkał we Francji; II wojnę światową spędził w Polsce, ukrywając się; od 1946 r. wykładał w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Sopocie, a od 1949 r. na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Jego osobowość twórcza ukształtowała się już za młodu, a prezentowane na wystawie rysunki z lat dwudziestych - flirciki z modnym wówczas konstruktywizmem - nie odegrały większej roli. Postacie ludzkie, kwiaty w wazonach, trochę pejzaży - to główne motywy przewijające się przez kilkadziesiąt lat; całość jest zadziwiająco jednorodna stylistycznie. Wystawę Zygmunta Waliszewskiego można oglądać do 1 sierpnia, Artura Nachta-Samborskiego - do 4 lipca.

(DS)


Płyta
New Redicals to nowe odkrycie w muzyce pop. Wbrew pozorom nie jest to zespół, lecz bardzo zdolny 28-letni wokalista i kompozytor Gregg Alexander. Na jego debiutanckiej płycie o radykalnym tytule "Maybe You?ve Been Brainwashed Too" znajduje się dwanaście utworów z aktualnym hitem "You Get What You Give". Kompozycje nastrojami przypominają nagrania grupy World Party. To melodyjny, dobrze zaaranżowany pop z błyskotliwymi tekstami, które mają ośmielić nastolatków do myślenia i sprzeciwu wobec tytułowego prania mózgu. Witalność kompozycji sprawia, że New Redicals wnosi trochę życia i ironii do nieco syntetycznej dziś muzyki pop.

Roman Rogowiecki


Wydarzenia - Polska
Do 21 czerwca prezentowane będą w Galerii wystawy "Portrety "Wprost" furmanizowane Zbigniewa Furmana" i "Wnętrza" Włodka Witka z Oslo. Na fotografiach autorstwa Furmana widzimy osaczonego własnymi rękami Leszka Balcerowicza, wycięte z ciała sybaryty złe oczy Tadeusza Syryjczyka, Jacka Żakowskiego obejmującego głowę gestem "A, ja, jaj, co dzieje się z moją tak obiecująco rozpoczętą karierą". Bolesny dystans w oczach Jacka Fedorowicza. Wniebowstąpienie lub lądowanie kosmitów obserwowane przez Tadeusza Mazowieckiego. Żar fajki Krzysztofa Kozłowskiego i "umieranie" byłego ministra zdrowia Wojciecha Maksymowicza. Strukturę dolnej wargi Radosława Piwowarskiego. Dwoistość oczu Andrzeja Szczypiorskiego. Dobrotliwe spojrzenie z "innego świata" Jerzego Turowicza. Śląski barok warszawskiego mieszkania Kazimierza Kutza. Gesty papierosowe Jacka Kuronia i badawcze spojrzenie Piotra Kuncewicza. Włodek Witek jak wielu innych artystów szuka od 1980 r. swojej szansy w świecie. Uwiecznia fragmenty norweskiej ziemi u swoich stóp. Te wydawałoby się bardzo zwykłe czarno-białe zdjęcia pokazują "odwieczne" możliwości komunikowania się fotografa z ludźmi poprzez rejestrację otaczającego go świata.

Krzysztof Gierałtowski


Po raz pierwszy od przeszło dwudziestu lat w warszawskich Łazienkach wystawiono obrazy Ahmeda Shahabuddina - wybitnego Banglijczyka, którego płótna znajdują się w kolekcjach wielu prestiżowych galerii i muzeów na świecie, m.in. we Francji i Szwajcarii. Tytuł wystawy w Starej Kordegardzie - "Bangladesz - duch niepodległości" - stanowi puentę twórczości Shahabuddina. Biografia artysty jest równie niezwykła jak jego malarstwo. W 1971 r. Shahabuddin brał udział w wojnie o niepodległość Bangladeszu. W latach 1975-1981 odbył podróż artystyczną po Europie, podczas której studiował w paryskiej École des Beaux-Arts. Chociaż od 1975 r. mieszka i tworzy w Paryżu, w swych obrazach odwołuje się do bangladeskiej spuścizny kulturowej oraz wydarzeń politycznych w jego ojczyźnie. Każde z płócien Shahabuddina obrazuje gloryfikowaną przez niego ideę wolności - ekspresyjne sylwetki ludzkie stanowią metaforę walki o zerwanie krępujących wolność więzów. Ciepła plama bądź smugi jasnych barw na szarym tle oddają piękno "Bangladeskiej kobiety", dynamizm "Tańca indyjskiego" lub abstrakcyjne pojęcia "Nadziei", "Pragnienia" oraz "Siły". Artysta interesuje się również portretem. Maluje wybitne osobistości kręgu cywilizacji hinduskiej: Gandhiego, Tagore czy Bangabandhuego. Portrety mężów stanu, filozofów, wojowników o wolność zaskakują pomysłowością malarskiego ujęcia. Shahabuddin od lat 70. wystawia w galeriach Paryża, Strasburga, Bor- deaux, a także w USA, Indiach i Bangladeszu. W Warszawie wystawa jego prac otwarta będzie do 15 czerwca.

(ES)


KSIAŻKI
"Przyglądam się zdjęciom wykonanym przez Marcina i myślę, że jego niezwykły entuzjazm do fotografowania nierozerwalnie łączy się z rozpoznawaną wartością i znaczeniem fotografowanego przedmiotu, z uświadomioną głęboko treścią. Te zdjęcia wiele komunikują i wiele opowiadają. Poruszają naszą wyobraźnię. Są dowodem na to, że autorowi udało się zobaczyć świat w nowy, intrygujący sposób, że potrafi znakomicie dostrzec tę ulotną chwilę, gdy światło, kolor, sylwetka znalazły się na ułamek ułamka sekundy w idealnej harmonii" - pisze Tomasz Tomaszewski we wstępie do albumu "Pod słońce" Marcina Kydryńskiego (Twój Styl). Większość zamieszczonych w nim fotografii powstawała od 13 lutego 1997 r. do 20 marca 1998 r., między wylotem do Madrasu a powrotem z Addis Abeby. "Pod słońce" to jedna z najciekawszych książek prezentujących polską fotografię. Zdjęcia nie ukazują okrucieństwa współczesnej rzeczywistości, ale starają się wyważyć i zachować proporcje świata, który w obiektywie Marcina Kydryńskiego ciągle ukazuje się nam piękny. Fotograficznym historiom towarzyszą ciekawe literackie opowieści z pobytu autora m.in. na Borneo, w Mali, Indochinach, Orinoko, Bangladeszu, Etiopii oraz Kambodży.

(MCz)
Okładka tygodnika WPROST: 23/1999
Więcej możesz przeczytać w 23/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0