Know-how

Know-how

Dodano:   /  Zmieniono: 
Otwarte tętnice.
U jednej trzeciej ludzi, którym operacyjnie oczyszczono zablokowane tętnice, w ciągu sześciu miesięcy po zabiegu trzeba przeprowadzić kolejny po to, by oczyścić odnawiające się zatory. Dzięki nowej technice wykorzystującej światło laserowe może uda się uniknąć ponownych operacji. Najczęstszą metodą oczyszczania tętnic jest angioplastyka balonikowa - wewnątrz tętnicy umieszcza się balonik, który napełnia się gazem. Taka technika leczenia oczyszcza i rozszerza tętnice, może jednak stymulować rozrost komórek mięśni gładkich w ścianie tętnicy, co często prowadzi do powstania kolejnych blokad. Zespół Stephena Bowna z National Medical Laser Centre at University College London siedem osób poddał terapii wykorzystującej laser. Przed zabiegiem pacjentom zaaplikowano środek uczulający tkankę na rozpad pod wpływem światła laserowego. Po angioplastyce przez cienkie włókno światłowodowe w tętnicy wysyłano czerwone światło laserowe, które zabijało komórki mięśni gładkich.

Geometria daltonizmu.
Naukowcy z Medical College of Wisconsin w Milwaukee opracowali nowy test na daltonizm. W związku z tym, że jest on tani, krótki i łatwy do przeprowadzenia (zajmuje dziesięć minut), będzie go można wkrótce stosować jako standardowy sprawdzian dla uczniów. Składa się on z ośmiu ramek zawierających figury geometryczne. Zadaniem dzieci jest przekalkowanie konturów figur. Dzieci z daltonizmem, w przeciwieństwie do dzieci, które nie mają problemów z widzeniem kolorów, nie dostrzegają wszystkich figur. Test wypróbowano na 5 tys. dzieci w wieku od 4 do 12 lat. Dla porównania przeprowadzono także tradycyjne, dłuższe testy. Błędne diagnozy stawiano w obu typach sprawdzianu tak samo często. Również wyniki testów były bardzo zbliżone. Wczesne stwierdzenie daltonizmu u dzieci jest ważne ze względu na mogące się pojawić problemy z nauką, zwłaszcza że w procesie edukacji wykorzystuje się coraz więcej kolorowych materiałów. Wiele dzieci błędnie uważano za nieuważne i niechętne do nauki, zanim wykazano u nich daltonizm.



Leki przeciwdepresyjne działają nie tylko przeciw depresji - mogą również zapobiegać chorobom serca. Niektórzy badacze uważają, że jest to nie tyle wpływ bezpośredniego działania leku, ile konsekwencja polepszenia nastroju. Ludzie cierpiący na silne depresje są czterokrotnie bardziej narażeni na śmierć z powodu choroby serca niż osoby nie znajdujące się w depresji. W 1996 r. zespół Dominique Musselman z Atlanty próbował stwierdzić, czy w krwi ludzi z depresją jest więcej lepkich płytek. Wskutek zewnętrznych obrażeń płytki zlepiają się i tworzą skrzepy, co prowadzi do śmierci. Aby zbadać stopień lepkości płytek, naukowcy pobrali próbki krwi od ludzi zdrowych i cierpiących na depresję. Określili zmiany chemiczne, które zachodzą na powierzchni płytek, gdy przygotowują się one do tworzenia skrzepu. Okazało się, że u pacjentów z depresją odsetek lepkich płytek jest o 41 proc. wyższy. Naukowcy z Atlanty wykazali, że leki antydepresyjne mogą zredukować liczbę płytek u takich chorych. W badaniu uczestniczyło piętnastu pacjentów zażywających odpowiednie leki. Liczba płytek spadła u wszystkich, a u niektórych osiągnęła stan średni. Na razie nie udało się jednak ustalić, czy bezpośrednio wpłynął na to lek czy lepszy stan psychiczny.

Redukcja języka.
Majowy numer czasopisma "Otolaryngology - Head and Neck Surgery" podaje, że dzięki falom radiowym będzie można wkrótce pomagać ludziom, którzy na kilka sekund przestają oddychać w czasie snu. Do bezdechu zaporowego we śnie przyczyniają się duże migdałki, nadmiar tkanki na języku lub podniebieniu miękkim, co blokuje dostęp powietrza do płuc. Kilkusekundowy bezdech może wystąpić nawet sto razy na godzinę. Dolegliwość powoduje głośne chrapanie i niedobór tlenu, prowadzący do zmęczenia w ciągu dnia, a niekiedy do impotencji, udaru mózgu bądź chorób serca. Do leczenia wykorzystuje się urządzenia pompujące powietrze do płuc pacjentów w czasie snu lub po operacyjnym usunięciu nadmiaru tkanki w gardle. Naukowcy z Centrum Badania Zaburzeń Snu ze Stanford University postanowili zastosować inną technikę, gdy dowiedzieli się, że dzięki falom radiowym udaje się niekiedy zmniejszać guzy. Zabieg przeprowadzono u osiemnastu pacjentów. U podstawy języka umieszczano małą izolowaną igłę, przez którą wysyłano mikrofale o niskiej energii. Przez kilka minut fale podgrzewały tkankę wewnątrz języka do 80°C, zabijając w ten sposób pewną jej część. W trakcie sześciu sesji zmniejszono język średnio o 17 proc., dzięki czemu zaburzenia snu zmniejszyły się o połowę, a o 6 proc. poprawiło się utlenienie krwi. Nowa technika leczenia jest bardzo obiecująca. Nie można teraz jednak stwierdzić, że wszyscy pacjenci skorzystają na terapii w tym samym stopniu. .


Więcej możesz przeczytać w 23/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0