Sprawność nagrodzona

Sprawność nagrodzona

Dodano:   /  Zmieniono: 
Moim zdaniem, władze umyślnie oddały pierwszą, zimową rundę Lepperowi, aby lepiej przygotować się do następnej
Przyzwyczailiśmy się już trochę do tego, że nasze demokratyczne państwo prawa jest słabe i nieudolne. Nie potrafi sobie radzić ani z przestępczością, ani z protestami niezadowolonych obywateli. Zamiast działać zdecydowanie, zbyt często ustępuje i tłumaczy się. Ostatnio jednak dość niespodziewanie państwowe siły porządku dały pokaz mądrości, siły i sprawności. Wicepremier Tomaszewski, człowiek miły i łagodny, pokazał, na co go stać.

Przykładem rozsądku, a nawet pewnej chytrości, jest ostateczne rozwiązanie sprawy Kazimierza Świtonia i krzyży na oświęcimskim żwirowisku. Nie będę spekulował na temat szczegółów tej operacji, niech sobie pozostaną tajemnicą służbową. Tak czy inaczej - kiedy Świtoń zaczął coś mówić o materiałach wybuchowych, natychmiast znaleziono w krzakach reklamówkę z petardami i niefortunny obrońca krzyży powędrował na dwa miesiące do aresztu. Postawiono mu groźnie brzmiący zarzut, ale gotów jestem przyjąć zakład, że niedługo wyjdzie na wolność. Tymczasem na żwirowisku w sposób niezwykle godny zaprowadzono ład i porządek. Wszystko wróciło do normy. Brawo!
Przykładem mądrego użycia siły jest rozbicie w krótkim czasie ponownych blokad rolniczych. Może zbytnio makiawelizuję, ale cała sprawa wyglądała mniej więcej tak: moim zdaniem, władze umyślnie oddały pierwszą, zimową rundę Lepperowi, aby lepiej przygotować się do następnej. Nikt Leppera nie zamknął, nie został męczennikiem. Raczej przeciwnie: ludzie dziwili się, dlaczego jest traktowany tak łagodnie, jakby miał więcej praw niż inni. Poparcie społeczne dla rolniczych protestów zaczęło powoli maleć, a Lepper z bohatera ludowego znowu stał się awanturnikiem politycznym. Władza uzyskiwała propagandową przewagę i w rezultacie mogła całkiem bezpiecznie zastosować rozwiązanie siłowe, które - jak się wydaje - zaakceptowała większość społeczeństwa.
Pozwólcie, że pójdę dalej w swoich spekulacjach: kto jak kto, ale władze wywodzące się z "Solidarności" najlepiej wiedzą, jakie skutki może wywołać zbyt stanowcze egzekwowanie prawa wobec liderów ruchu obywatelskiego nieposłuszeństwa. Karanie przywódców i uczestników takiego ruchu czyni z nich męczenników słusznej sprawy, przez co sam ruch przybiera na sile i uzyskuje wsparcie opinii publicznej. Aby tego uniknąć, poświęcono początkowo wizerunek państwa, budząc przekonanie, że nie radzi sobie ono z protestami. Czekano na moment, w którym protesty nie będą już postrzegane jako słuszne i utracą społeczne poparcie. Wówczas można ostro egzekwować prawo przeciwko protestującym. Egzekucja prawa wbrew opinii większości nie przywraca porządku społecznego i grozi eskalacją buntu. Wiedzą o tym dobrze dzisiejsi ministrowie - niegdyś uczestnicy jednego z najbardziej spektakularnych i skutecznych ruchów obywatelskiego nieposłuszeństwa w XX wieku.
Trzeci przykład sprawności służb podległych wicepremierowi Tomaszewskiemu nie dotyczy protestów obywatelskich, lecz postępowania z przestępcami. Można współczuć Henrykowi N. (Dziadowi) i jego rodzinie, ale wygląda na to, że słynna familia nie będzie już - przynajmniej przez jakiś czas - funkcjonować w światku przestępczym. Na zwolnione przez nią miejsce oczywiście wejdą natychmiast inni gangsterzy i interes będzie się kręcił dalej, lecz pozostaje ostrzeżenie dane przez policję: możecie uważać, że jesteście od nas lepsi, ale nie szurajcie zbytnio, bo to się może dla was źle skończyć. Jeżeli naprawdę chcemy, możemy dopaść każdego z was.
Ostatnie sukcesy naszego biednego państwa prawa opisuję pewnie z nadmiernym entuzjazmem, lecz uczciwie przyznaję, że byłem niedowiarkiem i zostałem autentycznie zaskoczony. Jeszcze bardziej jednak zaskakuje mnie fakt, że człowiekowi, którego są one zasługą, czyli Januszowi Tomaszewskiemu, w nagrodę proponuje się podział jego resortu i utratę władzy. Przesłanie jest dość czytelne: nie bądź, człowieku, zbyt mądry, silny i cwany, bo ciebie też dopadniemy. Niełatwo być u nas człowiekiem sukcesu.
Więcej możesz przeczytać w 24/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0