Wprost od czytelników

Wprost od czytelników

Dodano:   /  Zmieniono: 
Co to jest kultura
Z góry zasłoniwszy się, że temat zostanie potraktowany lapidarnie, autor felietonu "Co to jest kultura" (nr 19) pisze, iż trzy czwarte Polaków książek nie czyta. Na szczęście w Polsce przeprowadzane są różne badania, między innymi dotyczące czytelnictwa książek. Centrum Badania Opinii Społecznej podało do publicznej wiadomości, że w 1998 r. 48 proc. dorosłych mieszkańców Polski deklarowało, iż przeczytało co najmniej jedną książkę, a 22 proc. co najmniej sześć. Może warto podkreślić, że wybór badanej grupy odcina dzieci i młodzież mające do czynienia z książką w szkole. Takie badania robione są co rok, a wyniki od wielu lat się nie zmieniają. Wyciągam z tego wniosek, że przywiązanie do słowa pisanego jest w Polsce zadziwiająco duże. Zwłaszcza że jesteśmy krajem, w którym władze nie robią prawie nic, by książkę popularyzować. W telewizji (łącznie z publiczną) książka nie pojawia się właściwie wcale, radio również rezygnuje z programów jej poświęconych. Nieustannie atakują nas za to reklamy przeróżnych dóbr doczesnych. Przykre, że lekkim piórem obraża się wszystkich, którzy książki czytają. Ręczę, że czytaliby ich więcej, gdyby były one tańsze. Sprzedajemy książki wysyłkowo i zdarza się, że udaje nam się zejść z ceną poniżej 10 zł. Myślę, że autor felietonu zdziwiłby się, widząc, jak bardzo sprzedaż zależy od ceny. Autor nie jest jedyną osobą, która twierdzi, że Polacy czytają mało. Dziwne jest tylko to, że nie uważają tak zachodni wydawcy (zarówno prasy, jak i książek), uznali bowiem, że w naszym kraju jest fantastyczny rynek i inwestują tu jak szaleni.

DOROTA MALINOWSKA dyrektor działu książek wydawnictwa Prószyński i S-ka


Jak krzyż z półksiężycem
Muszę przyznać, że kolejne felietony Tomasza Raczka coraz bardziej mnie zaskakują. W ostatnim oburzał się na krytykujących antywojenne billboardy Katarzyny Kozyry ("Jak krzyż z półksiężycem", nr 22). Jak sądzę, Tomasz Raczek powinien wiedzieć najlepiej, że krytyka i dyskusja to coś, czego sztuka bardzo potrzebuje. Jaka byłaby skuteczność i zasięg przekazu, gdyby wszyscy przechodzili obok wspomnianych billboardów, pomyślawszy co najwyżej: "O, jaki ładny plakat"? Trzeba także próbować zrozumieć tych, którzy rzeczywiście czują się dotknięci owym plakatem - mają do tego prawo i mają prawo mówić o tym publicznie. I to nie jest niepoważne. Redaktor Raczek słusznie zauważa, że różnice religijne były często przyczyną wojen. Zapomina jednak, że równie wiele nieszczęść spowodowało uznawanie swoich poglądów za jedynie słuszne.

MONIKA IZABELA MORDAS Poznań
Więcej możesz przeczytać w 24/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0