Atak pyłków

Atak pyłków

Dodano:   /  Zmieniono: 
Liczba chorych na alergię podwaja się co dziesięć lat
W pierwszych dniach czerwca rozpoczęły się cierpienia kilku milionów Polaków chorujących na pyłkowicę lub - inaczej określając - katar sienny. Nagle w powietrzu pojawiła się olbrzymia ilość najbardziej rozpowszechnionych alergenów - pyłków traw i zbóż. Dojrzewające truskawki i czereśnie znowu wywołają uczulenie u tysięcy dzieci. Czy opracowana przez brytyjskich naukowców szczepionka, której testy właśnie kończy zespół polskich lekarzy z Bydgoszczy, położy kres alergiom?
Od lat 80. w całej Europie trzykrotnie wzrosła liczba cierpiących na alergię. Dziś na schorzenie to cierpi 30 proc. populacji, w tym co czwarty Europejczyk. Badania wykazują, że liczba chorych podwaja się co dziesięć lat. Szacuje się, że za kilkanaście lat alergikami będzie połowa mieszkańców Starego Kontynentu. Katar sienny to sezonowa choroba alergiczna, wywoływana przez pyłki roślin. Od końca lutego do połowy maja pylą drzewa liściaste: olchy, brzozy, leszczyny. Potem przez mniej więcej dwa tygodnie - drzewa iglaste. Inwazja pyłków traw i zbóż trwa od początku czerwca do pierwszych dni sierpnia. Od lipca do początku października pylą chwasty. - Efekty alergii na pyłki to kichanie, swędzenie oczu, kaszel. Jeśli katar sienny nie jest właściwie rozpoznany i leczony, staje się częstą przyczyną zapalenia ucha środkowego (może nawet prowadzić do utraty słuchu) i zapalenia zatok. U ponad 40 proc. dzieci z nie leczonym katarem siennym z czasem rozwija się astma bronchitowa - twierdzi prof. Edward Zawisza, kierownik Kliniki Alergologii AM w Warszawie, przewodniczący Krajowego Zespołu Konsultantów Medycznych w Dziedzinie Alergologii. Wykrywalność alergii w Polsce sięga zaledwie 30 proc. Wielu dotkniętych tym schorzeniem myli objawy choroby ze zwykłą infekcją i nie szuka pomocy u specjalisty. Zdarza się, że mylą się nawet sami lekarze i objawy pyłkowicy, takie jak podrażnienie błony śluzowej nosa czy kaszel, leczą antybiotykami, co dodatkowo wzmaga chorobę.
Około 10 proc. dzieci (głównie do trzeciego roku życia) i 3 proc. dorosłych cierpi na alergię pokarmową. Przyjmuje się, że 1-3 proc. niemowląt i dzieci do drugiego roku życia dotkniętych jest alergią na krowie mleko. Uczulenia na pokarm, zwłaszcza te wywołane białkiem mleka krowiego, należą (podobnie jak nie leczony katar sienny) do głównych przyczyn ostrych lub przewlekłych zapaleń ucha środkowego. Jeśli alergia pokarmowa nie jest uwarunkowana genetycznie i została rozpoznana w pierwszym roku życia, to po roku diety schorzenie może ustąpić. U dzieci uczulonych na pyłki roślin najczęściej po pewnym czasie pojawia się alergia na owoce i warzywa. - Każdy alergen ma tzw. epitop, czyli cząsteczkę, która wiąże się z przeciwciałami. Wiele z nich jest podobnych do siebie. Na przykład pyłki brzozy mają prawie takie same epitopy jak jabłka czy wiśnie, a seler - takie jak marchew. Zupełnie nieoczekiwanie po zjedzeniu uczulającego pokarmu dochodzi do tzw. pokrzywki kontaktowej, czyli drętwienia i obrzęku warg, języka, gardła, a nawet krtani. Pojawić się mogą duszności. Do najcięższych objawów dochodzi po zjedzeniu selera. Większość owoców i warzyw po ugotowaniu nie wywołuje alergii, ale alergeny selera działają nawet po ugotowaniu - mówi prof. Bogdan Romański, kierownik Katedry i Kliniki Alergologii i Chorób Wewnętrznych w Bydgoszczy. Objawy uczulenia można łagodzić, przyjmując witaminę C i preparaty wapniowe, które działają przeciwzapalnie i zmniejszają obrzęk tkanek.
W powietrzu naszych domów i biur znajdują się tysiące różnych związków chemicznych, które mogą wywoływać alergie. W ostatnich latach znacznie wzrosło uczulenie na pyły włókien syntetycznych. Pochodzą one z farb, środków czystości i materiałów izolacyjnych. Jak donosi tygodnik "Focus", niemieccy lekarze coraz częściej diagnozują u pacjentów chorobliwą nadwrażliwość na działanie substancji chemicznych. Ocenia się, że w Niemczech na tę dolegliwość cierpi 10 tys. osób i wciąż rozpoznawane są nowe zachorowania. Pacjenci dotknięci tą przypadłością reagują alergicznie na obecność substancji chemicznych w stężeniach o wiele niższych niż obowiązujące normy. W większości wypadków atakowany jest centralny system nerwowy, co w rezultacie prowadzi do zaników pamięci, stanów lękowych i innych zaburzeń psychicznych.
Pacjenci zwykle skazani są na samotność. Niebezpieczny może być dla nich pobyt w zadymionej kawiarni, nawet krótki kontakt z wyperfumowaną osobą. Jedną z najbardziej znanych osób cierpiących na ten rodzaj nadwrażliwości jest Cindy Duehring, laureatka Alternatywnej Nagrody Nobla z 1997 r. (przyznawanej "za właściwy styl życia"). Od 1985 r., gdy jej mieszkanie zostało spryskane środkiem owadobójczym, reaguje alergicznie na nawet najniższe stężenie najróżniejszych chemikaliów. W Dakocie Północnej zbudowała idealnie uszczelniony dom, połączony ze środowiskiem zewnętrznym jedynie przez system nowoczesnych filtrów. Pani Duehring nie opuściła go od 1989 r.
Pierwszy numer kwartalnika "Alergia i Ty" opisuje nową jednostkę chorobową nazwaną "zespołem chorych budynków". W Europie Zachodniej stwierdzono, że 20-30 proc. urzędników pracujących w nowoczesnych budynkach biurowych, w których obieg powietrza zapewnia sztuczna wentylacja z klimatyzacją, skarży się na rozdrażnienie, pogorszenie nastroju i duszności. Mimo nawilżaczy powietrza, zasychały im błony śluzowe nosa i jamy ustnej. Badania laboratoryjne nalotu pokrywającego wnętrze wentylatorów wykazały, że jest w nich dużo termofili, czyli grzybów i pleśni silnie alergizujących i toksycznych dla ludzi.
Do ciężkich powikłań alergicznych może często prowadzić przyjęcie niektórych farmaceutyków. Do leków najczęściej uczulających należą m.in. surowice odpornościowe, niektóre antybiotyki, związki jodu i niesterydowe leki przeciwzapalne. U osób nadwrażliwych na aspirynę między pierwszą a drugą godziną od przyjęcia leku pojawiają się objawy typowe dla astmy oskrzelowej: duszności, świszczący oddech i zwężenie oskrzeli, któremu towarzyszy wodnisty wyciek z nosa, przekrwienie spojówek, szum w uszach, niekiedy bóle brzucha. Nasilenie objawów zależy od dawki leku i indywidualnej wrażliwości. Silna reakcja na lek może być nawet przyczyną zgonu.
W krajach uprzemysłowionych astma oskrzelowa jest najczęstszą chorobą zawodową. Osoby z dziedziczną skłonnością do alergii nie powinny wykonywać zawodów narażających na kontakt z czynnikami uczulającymi. U ludzi wrażliwych na substancje uczulające zawarte w gazach i pyłach dochodzi do podrażnień dróg oddechowych. W wyniku połączenia się alergenu z przeciwciałami dochodzi do rozpadu komórek odpowiedzialnych za reakcje alergiczne i uwalniania tzw. mediatorów, które działają bezpośrednio na nabłonek oskrzeli lub podrażniają włókna nerwowe. Powoduje to skurcz oskrzeli, podrażnienie śluzówek, obrzęk, przepuszczalność naczyń krwionośnych oraz nadmierne wydzielanie śluzu. Pojawiają się trudności w oddychaniu i napadowy suchy kaszel.
W Japonii i USA na alergie chorują głównie mieszkańcy domów położonych w sąsiedztwie autostrad. Węglowodory poliaromatyczne ze spalin silników samochodowych (szczególnie typu diesel) powodują, że skażone nimi pyłki łatwiej przenikają do organizmu i wywołują uczulenia. Stałe przebywanie w miejscu o dużym zanieczyszczeniu przemysłowym niemal dwukrotnie zwiększa ryzyko uczulenia na pyłki. Progowym stężeniem niezbędnym do wywołania objawów uczuleniowych u osób nadwrażliwych jest ok. 50 ziaren pyłku w 1 m3 powietrza. Z analiz przeprowadzonych w Ośrodku Badania Alergenów Środowiskowych Polskiego Monitoringu Pyłkowego w Warszawie wynika, że progowe stężenie pyłku traw niezbędne do wywołania objawów uczuleniowych dla mieszkańców Warszawy wynosi 53 ziarna w 1 m3, dla osób przebywających w Rucianem Nidzie na Mazurach (gdzie zanieczyszczenie powietrza jest mniejsze) - 71 ziaren w 1 m3. U osób bardzo nadwrażliwych na pyłki objawy chorobowe mogą się pojawić już przy stężeniu 10 ziaren w 1 m3.


Pokolenie alergików

Prof. Edward Zawisza: - Według jednej z teorii, za zwiększenie częstości występowania alergii odpowiedzialna jest większa niż dawniej dbałość o higienę oraz stosowanie antybiotyków. Nasz układ odpornościowy, nie musząc walczyć z bakteriami, wykorzystuje swój potencjał do walki z czynnikami nie stanowiącymi dla niego zagrożenia, jak pyłki roślin czy niektóre substancje zawarte w artykułach spożywczych. Gdy jedno z rodziców jest alergikiem, istnieje trzydziestoprocentowe ryzyko, że dziecko również będzie nadwrażliwe. Jeśli oboje rodzice są alergikami, prawdopodobieństwo to wynosi aż 70 proc. Pierwsze trzy miesiące życia to okres największej wrażliwości na alergeny. Jak wynika ze statystyk, dzieci z dziedzicznie uwarunkowaną skłonnością do alergii, urodzone w maju, dwukrotnie częściej chorują na alergię niż urodzone w grudniu czy styczniu. Najwięcej uczulonych na pyłki przychodzi na świat między lutym a kwietniem.

Oprócz pyłków roślin do częstych alergenów wziewnych należą roztocza kurzu domowego. Są to niewidoczne gołym okiem pajęczaki, żyjące od trzech do sześciu miesięcy. Jest ich szczególnie dużo na początku jesieni i wczesną zimą. Mogą powodować ataki astmy oskrzelowej. W naszych domach bytują w dywanach, pierzu, wełnianej odzieży. Żywią się związkami organicznymi. Naskórek złuszczający się u człowieka w ciągu doby pozwala przeżyć kilku tysiącom roztoczy przez trzy miesiące. W jednym gramie kurzu znajduje się ok. 3 tys. roztoczy. Substancje uczulające występują głównie w ich odchodach. Jeden osobnik w ciągu swojego życia wytwarza masę kału 200 razy przekraczającą jego własny ciężar.
Prof. Denis Stanworth z Birmingham opracował szczepionkę przeciw wszystkim postaciom alergii. Ma ona zablokować przeciwciała alergiczne w organizmie i chronić go przed działaniem wnikających do niego alergenów. Od ponad dwóch lat szczepionka jest testowana w Klinice Alergologii w Bydgoszczy. - Działanie szczepionki najpierw sprawdziłem na sobie. Gdy okazało się, że jest bezpieczna, podaliśmy ją 33 pacjentom uczulonym na pyłki roślin i niektóre rodzaje pokarmów. U większości z nich wszystkie objawy zostały zahamowane na kilka miesięcy. Teraz badania prowadzimy z myślą o rejestracji preparatu. Bierze w nich udział 30 osób z alergią pokarmową. Wyniki będą znane najpóźniej w drugiej połowie czerwca. Jeśli okażą się pozytywne, najwcześniej za dwa lata lek powinien się pojawić na rynku - twierdzi prof. Bogdan Romański.
Na razie więc alergii nie można wyleczyć. Dostępnymi dziś lekami można jednak znacznie złagodzić objawy choroby. Tak zwane odczulanie polega na podaniu choremu podskórnie lub doustnie małych dawek alergenu. Tego rodzaju terapia daje dość dobre rezultaty w astmie oskrzelowej, uczuleniu na kurz, pyłki, roztocza i jad owadów oraz w nieżycie nosa wywołanym pyłkami roślin. Najskuteczniejszą terapią nadal jest unikanie alergenów.

Więcej możesz przeczytać w 24/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0