Nowy Stary Kontynent

Nowy Stary Kontynent

W Kosowie może się narodzić Nowa Europa
- oświadczył w ubiegłym tygodniu na Umschlagplatz w Warszawie w obecności Jana Pawła II Marek Edelman, ostatni żyjący przywódca powstania w getcie warszawskim, nawiązując do zawartego dzień wcześniej z reżimem Milos'evicia porozumienia, które powinno położyć kres wojnie o Kosowo. Ta Nowa Europa zaczęła się rodzić w połowie naszego stulecia - tuż po II wojnie światowej i pokonaniu faszyzmu - na zachodzie naszego kontynentu. Zwycięstwo integrującej się i przez to coraz mocniejszej Nowej Europy w zimnej wojnie, zwycięstwo odniesione nad komunizmem, umożliwiło pod koniec naszego stulecia rozszerzenie europejskiego poligonu pokoju na wschód. Teraz zaś zwycięstwa Europy w kolejnych wojnach bałkańskich zdają się jeszcze bardziej przybliżać nas do europejskiej strefy pokoju, choć przecież sama piekielna wojenna kuźnia pokoju pochłonęła i wciąż, niestety, pochłania miliony ofiar - wypędzonych ze swoich domów, okradzionych, zgwałconych, okaleczonych, pomordowanych. Stany Jednoczącej Się Europy, próbujące - nie bez przeszkód - powtórzyć sukces Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, mają coraz większą szansę przeistoczyć się z targanego od wieków wojnami Starego Kontynentu w zupełnie inny, uosabiający pokojowe współistnienie Nowy Kontynent. "Paradoksalnie można powiedzieć - napisał w tym numerze "Wprost" w artykule "Nowa Europa" Jarosław Giziński - że nic tak nie przyspieszyło procesu zrastania się Europy jak etniczne czystki Milos?evicia i interwencja USA. Podczas jedenastu tygodni amerykańskich nalotów na Bałkany Unia Europejska przyjęła budzącą wcześniej wiele kontrowersji Agendę 2000 - projekt finansowych ram dalszego funkcjonowania wspólnoty, przemówiła wspólnym głosem w sprawie polityki międzynarodowej, porozumiała się w kwestii utworzenia urzędu "ministra spraw zagranicznych" Unii Europejskiej oraz wcielenia do struktur UE "zbrojnego ramienia NATO" - Unii Zachodnioeuropejskiej". Krótko mówiąc: politycy Unii Europejskiej w ciągu zaledwie jedenastu tygodni rozwiązali te wszystkie problemy, których wcześniej nie potrafili rozstrzygnąć przez wiele miesięcy albo nawet lat. Teraz pozostaje nam mieć nadzieję, że do utrzymania kosowskiego tempa integrowania struktur europejskich nie będą potrzebne następne wojny. Witany w Polsce jak król pokoju i pojednania papież Jan Paweł II sprawił, że w ubiegłym tygodniu także w naszym kraju zamilkły działa - działa polityczne. Jastrzębie polityki pozamieniały się w gołębie pokoju: Andrzej Lepper porzucił blokowanie dróg publicznych, zajmując się poszukiwaniem dróg porozumienia, Leszek Miller (któremu - mimo że ledwo przekroczył pięćdziesiątkę - właśnie zarejestrowano trzecią w życiu partię) zaczął dawać dowody wręcz ewangelicznej miłości bliźniego, a Marian Krzaklewski ogłosił, że od tej pory przeciwników politycznych będzie określał mianem co najwyżej konkurentów. Ucichły też strzały w ogarniętej wojną domową Akcji Wyborczej Solidarność, a siedzący w areszcie "obrońca krzyży" Kazimierz Świtoń doczekał się aż dwóch poręczycieli, którzy się petardom nie kłaniają. Ciekawe, ile dni, a może tylko godzin, to polityczne zawieszenie broni przetrwa wizytę gościa, który - jak wyśpiewano w Sejmie - przybył "z ziemi włoskiej do Polski"? (vide: "Rozmowa wprost", "Polityka od święta" i "Cytat dyplomatyczny"). "Niech Duch Święty nieustannie wspiera wielki proces przemian, służący odnowie oblicza ziemi. Tej naszej wspólnej ziemi!" - tak Jan Paweł II zakończył swe historyczne wystąpienie przed połączonymi izbami naszego parlamentu; wystąpienie wygłoszone w sali, w której chyba po raz pierwszy wspólnie zasiedli byli prezydenci III Rzeczypospolitej Wojciech Jaruzelski i Lech Wałęsa, obecny prezydent RP Aleksander Kwaśniewski oraz ostatni prezydent RP na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski; wystąpienie, w którym papież oświadczył jasno i dobitnie, nie pozostawiając miejsca na niedomówienia: "Integracja Polski z Unią Europejską jest od samego początku wspierana przez Stolicę Apostolską". "Ta ziemia", czyli PRL sprzed 20 lat - z czasów pierwszej pielgrzymki do ojczyzny, odmieniona w "tę naszą wspólną ziemię" wolnej III Rzeczy- pospolitej, powinna się zatem teraz przemienić w kierującą się zasadą priorytetu dobra wspólnego Polskę europejską. "Składam dzięki Panu historii za obecny kształt polskich przemian" - uznał Jan Paweł II podczas swej szóstej pielgrzymki do Polski. Miejmy nadzieję, że za kilka lat będzie mógł podziękować Panu historii także za kształt przemian europejskich - za Nowy Stary Kontynent.
Okładka tygodnika WPROST: 25/1999
Więcej możesz przeczytać w 25/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0