Diabeł podatkowy

Diabeł podatkowy

Dodano: 
Powraca problem: w jakiej mierze państwo ma być nocnym stróżem, a w jakiej - sternikiem
Propozycja podatkowa rządu pojawiła się rok po projekcie poselskim AWS, zawartym w Pakiecie Trzech Praw. Dla świętego spokoju wycofaliśmy go z Sejmu, ale problem pozostał. Nasz projekt ujmował ten aspekt reformowania praw podatkowych, którego obecna reforma nie tknęła - ten najbardziej generalny. Skupiliśmy się na ordynacji podatkowej, decydującej o tym, jak na co dzień operuje fiskus. Nasza propozycja wykluczała zaskakiwanie obywateli zmianami i chroniła podatnika przed arbitralnymi i nie wynikającymi z ustawy interpretacjami. Nasz poselski projekt europeizował system podatkowy, dzieląc podatki na dwie grupy: od przedsiębiorstw i od dochodów osobistych. Bowiem nawet wtedy, gdy ktoś należy do pracodawców-przedsiębiorców, jego sytuacja różni się statusem i zarobkami od sytuacji zwykłego pracownika zatrudnionego na pensji. Istotą zmian proponowanych w Pakiecie Trzech Praw było ustabilizowanie systemu, aby zasady oraz sposób ich korygowania miały długie wakacje prawne, utrudniające rządowi ręczne sterowanie procentami, wpływami podatkowymi, aby nie było to działanie ad hoc.
Zmienne mogą być progi zarobków i grupy podatkowe objęte osłoną państwa (na przykład źle zarabiające rodziny wielodzietne lub przedsiębiorcy tworzący miejsca pracy dla osób niepełnosprawnych). Nie ma natomiast sensu, aby w równaniu podatkowym mieszać zmienne niezależne i zmienne zależne od budżetu. Koalicja przeforsuje zapewne nowe rozwiązania podatkowe, ale nie jest to czytelny system, lecz zaledwie zaznaczenie skądinąd zdrowego kierunku, aby podatki obniżać i spłaszczać. Szczególnie że obywatele przy nieszczelności systemu i tak nie płacą średnio więcej niż 16-17 proc. Tyle że ta prawda była znana. Zeszłoroczny zakład wygrałem: Leszek Balcerowicz nie udowodnił, że 19 proc. płaskiego podatku to mniej niż 17 proc. podatku faktycznie płaconego. Przy okazji tej debaty pojawia się wciąż powracający problem: w jakiej mierze państwo ma być nocnym stróżem, a w jakiej - sternikiem ku przyszłości. W obecnym sporze o podatki taktyka zatarła strategię. Gdyby Leszek Balcerowicz przeczytał rozwiązania z Pakietu Trzech Praw, a nie delegował tego recenzentom, przyznałby, że jedną rzeczą są ramy systemu podatkowego - stabilne i czytelne, a drugą to, na czym mu zależy: ewolucja ku podatkom promującym aktywność, przedsiębiorczość, inwestycje. Prawdą jest, że lepiej, aby państwo pozostawiało obywatelom i przedsiębiorcom możliwie wiele kapitału. Ci na ogół lepiej go inwestują niż robiący to za nich urzędnik. Jednak od lat też wiadomo, że państwo i tylko państwo może inwestować w edukację i infrastrukturę. Nawet w USA to administracja stymuluje rozwój nowych technologii. Sprywatyzować można teoretycznie wszystko, pozostawiając w rękach państwa sterowanie poprzez budżet. Ale nie jest to takie proste - jak widać na przykładzie reform infrastruktury społecznej, prowadzonych od dwóch lat. W proponowanych zmianach diabeł podatkowy został usunięty w szczególe, ale nie w ogóle. Przy okazji tej debaty płacimy podatek polityczny za styl przywództwa w koalicji: po stronie AWS płacimy za kunktatorstwo, po stronie UW za arogancję.
Okładka tygodnika WPROST: 28/1999
Więcej możesz przeczytać w 28/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0