Premiera na ulicy

Premiera na ulicy

Dodano:   /  Zmieniono: 
IX Międzynarodowy Festiwal Teatralny Malta w Poznaniu
Trzystu artystów, pięćdziesiąt zespołów teatralnych, w tym największe gwiazdy z Europy, przedstawiło się publiczności w ramach IX Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Malta ?99. - Malta to zarazem najdroższy i najtańszy festiwal w Polsce - ocenia Michał Merczyński, dyrektor festiwalu. Najdroższy - bo jego budżet wynosi 1,2 mln zł, co jest rekordem wśród krajowych imprez teatralnych. Najtańszy - gdyż w tej cenie mieści się ponad 120 spektakli granych dla ponadstutysięcznej publiczności, która przed telewizorami może sięgnąć kilku milionów.

- W ubiegłych latach zarzucano nam, że Malta staje się "festiwalem widowisk", które stanowią zaledwie namiastkę prawdziwego teatru. W tym roku zaprezentowaliśmy znacznie więcej spektakli trudniejszych, które mimo to trafiły do masowego widza - mówi Merczyński. - Widzowie Malty to publiczność teatralna. Nawet najpoważniejsze, wymagające skupienia spektakle ogląda kilkanaście tysięcy osób. W tym roku z kilkunastotysięczną publicznością zmierzył się na przykład bardzo ambitny francuski teatr Metalovoice, zyskując świetny rezonans.
Tegoroczna Malta obyła się bez fajerwerków - przenośnych i dosłownych - co bynajmniej imprezie nie zaszkodziło. Ich brak zrekompensował widowni szeroki zestaw inspiracji kulturowych. Lech Raczak w autorskim spektaklu "Cagliostro", zrealizowanym we współpracy z Arca Teatro z Katanii, sięgnął do biografii hrabiego Giuseppe Balsamo, człowieka obdarzonego zdolnościami uzdrowicielskimi, a także darem odgadywania wyników loterii. Historia Balsamo, spożytkowana wcześniej wielokrotnie m.in. przez filmy o awanturniczej fabule, tutaj posłużyła za dowód tezy, iż artyści i szarlatani to ludzie, którzy są w stanie własną twórczością przezwyciężyć ciążenie rzeczywistości. Biografia Giuseppe Balsamo zawierała wtręty mesjanistyczne, reminiscencje z rewolucji francuskiej, a także światowej klasyki muzycznej ("Don Giovani" Mozarta), co złożyło się na inspirującą mozaikę kulturową.
Mitologia spajała nawet najbardziej awangardowe przedsięwzięcia. Spektakl "Lot" australijskiej grupy Strange Fruit wyszedł od popisów tanecznych na kilkumetrowych giętkich tyczkach, które miały uzmysłowić banalne trudności z przezwyciężaniem grawitacji. Jego konkluzja zmierzała jednak do apoteozy ludzkiej śmiałości, która pozwala przezwyciężać elementarne ograniczenia ludzkiego bytu.
Ku wartościom podstawowym sterował też Leszek Mądzik ze Sceną Plastyczną KUL w spektaklu "Kir". Mądzik od lat hołduje przekonaniu, że wieczności i metafizyki nie można opisywać słowami, gdyż w teatrze okazują się bardzo ograniczonym środkiem przekazu. Ich trafniejszym ekwiwalentem są natomiast formy plastyczne i muzyka - ruch, światło i rytm. Dlatego piętnastą premierę grupy - śledzącą przeobrażanie się żywego ciała w zwłoki - zbudowały fantazyjne, ciągle zmieniające się obrazy, złożone z ruchliwych cieni. Taką samą linię myślenia teatralnego zaprezentował Slava?s Theatre of Dreams z Rosji w spektaklu "Diabolo". - Sława Pałunin, główny aktor i reżyser teatru, jest najsłynniejszym klownem świata. Sześć lat czekaliśmy na jego przyjazd - mówi Merczyński. "Diabolo" to historia klowna, którego po świecie fantazji i snów oprowadza diabeł - alter ego bohatera. Spektakl przygotowany przez Pałunina udowodnił, że w bajkowych, kolorowych dekoracjach można opowiadać nawet o śmierci.
Malta tradycyjnie angażowała w spektakle teatralne przestrzeń miejską. Poznański Teatr Strefa Ciszy zorganizował na jednej z uliczek Starego Miasta wybory Sąsiada Milenium. Zdeklarowana publiczność, a także przypadkowi przechodnie zostali podzieleni na sektory - każdy przyporządkowany jednej z kamienic. Wspólnie z aktorami przeprowadzili wybory "wzorowego gospodarza domu". Spektakl przerodził się w parodię politycznego wiecu, doskonale znanego uczestnikom z codziennych sprawozdań telewizyjnych. Teatr Strefa Ciszy bez trudu potrafił skłonić publiczność do wykrzykiwania rymowanek ("Kamienica numer trzy - to my!") czy wykonywania tzw. meksykańskiej fali. - Widz jest głównym aktorem tego typu akcji. Jeśli da mu się szansę, aby wyraził własne zdanie, to czuje się również odpowiedzialny za kształt widowiska - ocenia Ziajski, lider teatru Strefa Ciszy. "Sąsiad 2000" - podobnie jak wiele innych "maltańskich" spektakli - został wstępnie rozplanowany, ale jego przebieg opierał się zasadniczo na improwizacji.
Tradycją Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Malta są prezentacje muzyki filmowej. Przed dwoma laty występ Bregovicia nad Jeziorem Maltańskim dał początek polskiej "goranomanii". W ubiegłym roku w Poznaniu gościł Jan A.P. Kaczmarek. W tym roku muzyczną atrakcją festiwalu był występ fińskiej grupy Leningrad Cowboys. Publiczność zna ją zarówno z ekranu, jak i z najważniejszych festiwali muzycznych Europy. Zespół z powodzeniem uprawia muzyczne pastisze, sięgając do Beatlesów ("Yellow Submarine") czy repertuaru Monty Pythona ("Always Look on the Bright Side of Life"). Podczas poznańskiego koncertu Leningrad Cowboys zalecali się do publiczności m.in. wykonaniem w języku polskim refrenu piosenki "To były piękne dni". Fińscy kowboje z dystansem odnoszą się do własnej twórczości - określają siebie samych mianem najgorszego zespołu rockowego świata, który jednak na Malcie dał swój najlepszy koncert dla 45-tysięcznej widowni.
Muzyka stawała się też doskonałym nośnikiem treści w sytuacji, kiedy środki teatralne wydawały się twórcom mało przejrzyste. Publiczność świetnie przyjęła "teatr instrumentalny". Za pomocą muzyki swoje fascynacje zaprezentowała Orkiestra Wielkich Bębnów Uado Taraban, francuska grupa La Compagnie Malabar powiodła publiczność w paradzie techno, a francuski teatr Metalovoice przyszłość przemysłowego świata zinterpretował jako symfonię metalicznych dźwięków.
Z każdym rokiem festiwal Malta redukuje swe akcenty ludyczne na rzecz prezentacji "poważnej" awangardy teatralnej. - Światowej klasy artyści mają zaufanie do festiwalu i wiedzą, że tu warto zaprezentować swoje nowe spektakle. Dlatego tegoroczna Malta była przede wszystkim festiwalem premier - podkreśla Michał Merczyński. W Poznaniu zaprezentowali swoje nowe przedstawienia m.in. Andrzej Maleszka ("Jasiek" - pierwszy spektakl adresowany do dorosłego widza), Biuro Podróży ("Selenauci"), Strefa Ciszy ("Sąsiad 2000") i Komuna Otwock ("Deklaracja"). Polską premierę miała tu również najnowsza prezentacja Lecha Raczaka "Cagliostro", zaś europejską - "Faust" w wykonaniu niemieckiej grupy Ton und Kirchen. Poznań jako miejsce światowej premiery swojego przedstawienia wybrał także Sława Pałunin.
Poznań stał się w ostatnich latach największą widownią teatralną w Polsce. W tym roku przedstawienia odbywały się nad Jeziorem Maltańskim, na Starym Rynku oraz placach i ulicach miasta. Przez pięć dni zajęte były wszystkie sale Centrum Kultury Zamek, sceny miejskich teatrów, a do wystawienia spektakli przystosowano również zamkowe dziedzińce i teren Międzynarodowych Targów Poznańskich. Dzięki temu miasto poddano pełnej teatralizacji.

Więcej możesz przeczytać w 28/1999 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0