Prezydenci, dysydenci, kobiety

Prezydenci, dysydenci, kobiety

Dodano:   /  Zmieniono: 
Prezydent Kwaśniewski po dziesięcioleciach propagandowej sprawiedliwości społecznej boi się tego pojęcia. Podobnie Mazowiecki. Szkoda, że mówią to teraz, już po uchwaleniu konstytucji
1.Prezydenci ciągle w podróży, jak znana starszym ze "Śniadania u Tiffany?ego" panna Holly Golightly. Czerwiec sprzyja spotkaniom, bo to już lato, ale jeszcze nie wypada być na wakacjach. Kolonia, Warszawa, Wiedeń, Rio - wszystko podróże służbowe. Nawet chory niedźwiedź spakował walizki i odzyskał mocarstwową formę. Tylko prezydent Milo?sević ma chwilowe kłopoty z podróżami, ale obiecują mu zasłużoną gościnę w Chinach. W europejskim światku pewne zamieszanie: dysydenci, postdysydenci, komuniści, postkomuniści, prawica, lewica i "trzecia droga". Prezydent Havel niewątpliwie pozostał dysydentem. Lądowanie Havla jak bombardowanie NATO jest pogwałceniem zasady suwerenności - wylądował na terytorium Jugosławii, nie pytając się o zgodę Milo?sevicia. Wylądował, pozdrowił, zapytał ludzi, jak się czują. Postąpił, jak uważa, że należy postępować, przez cały czas był w Czechach jedynym politykiem, który konsekwentnie popierał prawa człowieka i interwencję w ich imieniu.

2.Jednoczyć czy rozszerzać? W Wiedniu Tadeusz Mazowiecki przypomniał, że 1989 r. to była dla niego wizja chrześcijańskiej jednoczącej się Europy, Aleksander Kwaśniewski po chrześcijańsku wskazywał na Ukrainę czy Serbię jako kraje, które mają kłopoty o wiele większe niż Polska czy Węgry, Leonid Kuczma w Warszawie przypominał, że Ukraina jest w Europie (na razie) i trzeba jej w tym pomóc (ostatni dzwonek). Na jedność najlepsze jest zagrożenie i tutaj pomógł Zbigniew Brzeziński. "Dziś Europa jest protektoratem amerykańskim!" - prowokacyjnie podsumował sytuację, a gdy zdenerwowany wicekanclerz Schüssel protestował, że bez poparcia Europy Ameryka nie mogła prowadzić wojny w Kosowie (naprawdę prowadziła na wniosek Europejczyków), usłyszał, że owszem, nasze europejskie protektoraty były naszym, to jest Ameryki partnerem. Na to w świetnej formie Adam Michnik: - Gdy słyszałem mojego mistrza Zbigniewa Brzezińskiego, obudził się we mnie ciemny, polski szowinista i scyzoryk otwierał mi się w kieszeni. Ja, Adam Michnik, polski szowinista, chcę oświadczyć Zbigniewowi Brzezińskiemu: - Polska będzie dobrym partnerem Ameryki, niezawodnym sojusznikiem, ale nigdy nie zgodzi się być protektoratem! Jeśli ktoś myśli, że da się z nas zrobić lokajów polityki USA, jest w błędzie. Wolę się trzymać starej formuły prezydenta Cartera - partnerstwo, którego podstawą są prawa człowieka i demokracja - protektoratu nie akceptuję!
To dobrze powiedziane, bo bez sojuszu z Ameryką nikt by się Polską nie przejmował, a z kolei Europa lubi - korzystając z Ameryki (bo Brzeziński ma oczywiście rację) - demonstrować swą niezależność. A Brzezińskiemu chodzi o to, że kiedyś Ameryka w swoim własnym interesie może się nagle z Europy wycofać, a wtedy, też w polskim interesie będzie, by była silna europejska armia, zdolna do obrony praw człowieka.

3.Modny temat to "trzecia droga". Lord Dahrendorf dowcipkował, że "trzecia droga" to jest to, co popiera Tony Blair, a więc bezpośrednie wybory burmistrza Londynu, przeciwdziałanie ciąży nastolatek i prywatyzacja kolei, ale zwracał uwagę na niepokojącą nieobecność wolności w nowym programie socjaldemokracji. Kwaśniewski po dziesięcioleciach propagandowej sprawiedliwości społecznej boi się tego pojęcia. Podobnie Mazowiecki. Szkoda, że mówią to teraz, już po uchwaleniu konstytucji, do której wpisano to mętne hasło wspólnie przez SLD, PSL i Unię Wolności. Kiedy Zachód spiera się o "trzecią drogę", Wschód lubi wciąż społeczeństwo obywatelskie. Michnik, podkreślając sukcesy, jakie po 1989 r. odniosło społeczeństwo polskie, wskazuje jednak na korupcję i na groźbę upartyjnienia państwa. Kwaśniewski za najważniejszą uznaje słabość społeczeństwa obywatelskiego. Havel wciąż żałuje, że 1989 r. dał zbyt mały impuls do zmian w sposobie uprawiania polityki. Mazowiecki przypomina, że była to rewolucja w imię wartości jako podstawy życia publicznego. Wygląda na to, że po 1989 r. pozostało ciągle nie spełnione oczekiwanie nie tylko na lepsze życie, ale także na życie w lepszym społeczeństwie.

4.Na konferencji wiedeńskiej prezydent Kwaśniewski zgodził się wystąpić obok byłego włoskiego ministra i działacza Komunistycznej Partii Włoch Giorgio Napolitano w dziale "postkomuniści". Sprawny językowo, wyrobiony konferencyjnie i dowcipny polski prezydent na pytanie Brzezińskiego, czy nie żałuje czegoś z przeszłości, wskazał z uśmiechem na stanowisko, jakie zajął w demokratycznej Polsce. Jakiekolwiek by były błędy, prezydent ma swój sukces, ale dzień to był w ogóle dla postkomunistów feralny, bowiem w tym samym czasie wyborcy obalili ostatnią i najbardziej oświeconą nomenklaturę, a mianowicie zakończyli po 54 latach rządy komunistów w Bolonii. Postkomuniści zgodnie zapewniają, że po komunizmie nie zostało już nic poza nimi samymi. Oby mieli rację.

5.Kobiety. Inny obrachunek dziesięciolecia zrobiła Agnieszka Graf, stwierdzając, że mężczyźni pod pozorem demokracji odsunęli kobiety od polityki i władzy. Na konferencjach rzeczywiście przygnębiający brak kobiet. Może to nie jest polski spisek, ale męski spisek. Męscy prezydenci spotykają się codziennie w innym miejscu, fruwają po świecie, lądują w Kosowie, Kolonii, Wiedniu, Warszawie. Nic dziwnego, że prezydentowa Kwaśniewska urządza Forum Żon Prezydentów (czy zaprosi tam męża pani prezydent Irlandii?). Chce to wykorzystać, by przypomnieć wkład Polski. A dokładniej prof. Adama Łopatki - do uchwalenia Karty Praw Dziecka. Dzieci świetnie, tyle że dorośli jeszcze mają dobrą pamięć i pamiętają walny wkład profesora w marksistowsko-leninowską teorię państwa i prawa oraz uzasadnienie teoretyczne wyższości socjalistycznego prawa (dziecka) nad burżuazyjnymi prawami (dorosłego) człowieka np. do wolności związkowej. Pani prezydentowo, a może by przypomnieć raczej Janusza Korczaka. Nie profesor, tylko doktor, Polak, Żyd, piłsudczyk, oficer polski, ofiara Holocaustu i twórca "Króla Maciusia I", ale Król Maciuś I to naprawdę lepszy wzór arystokratyczny niż cesarzowa Sissi.
Więcej możesz przeczytać w 28/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0