Kontestatorom polskiego członkostwa w UE starcza odwagi tylko na czujki z ulotkami

Kontestatorom polskiego członkostwa w UE starcza odwagi tylko na czujki z ulotkami

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jak dialogować monologicznie
"93 proc."
uczestnicy referendum Forum Dialogu wypowiadający się na rzecz integracji Polski z Unią Europejską

W sobotę zmieniano kolor Sali Kongresowej z czerwonego na niebieski. Forum Dialogu przy współpracy BCC, Fundacji Schumana, AISEC i kilku innych organizacji wraz z UKIE skrzyknęło 3 tys. osób na rozmowę o integracji z UE. Zwrócono się do polityków i ekspertów, a miejsca zarezerwowano dla samorządowców, młodzieży, nauczycieli i działaczy pozarządowych, których poglądy były niewiadomą. Nie pojawili się przestrzegający przed unią: sceptyczny wobec integracji prezes Kalinowski, prezes Piłka ani antyeuropejski prezes nowego bytu partyjnego Łopuszański, a przywódca Radia Maryja ks. Rydzyk publicznie dawał wyraz obrzydzeniu imprezą.
W części "deklaracyjnej" wypowiadał się prezydent Kwaśniewski, minister Geremek, premier Mazowiecki, niestrudzony bp Pieronek, wiceszef SLD Jaskiernia i negocjator Kułakowski. Były informacje ekspertów, próbujących przez siedem minut (limit czasu na osobę) powiedzieć o celach UE (Saryusz-Wolski), udziale Polaków we władzach UE (Olechowski), wsparciu finansowym unii dla Polski (Szlachta), naszym rolnictwie (Wiklin), pracy dla Polaków (Nowina-Konopka), konkurencyjności naszych przedsiębiorstw (Orłowski) i wreszcie zagrożeniach wykupem ziemi (Woyciechowski). Czyli o "gorących kartoflach". Padały liczby i konkrety. Odłożono ideologię, ograniczono się do technicznych i wymiernych aspektów integracji. Umożliwiono dialog z tymi, którzy mają inne zdanie. W dyskusji uczestniczyła publiczność. Poza liturgicznym wystąpieniem Korwin-Mikkego przemowy były poważne, choć powracał wątek pretensji o monolog zamiast dialogu. Dlaczego - pytano - eksperci powtarzają zgodnie, że integracja jest dla Polski dobra? Dlaczego nie słychać przeciwników? Prowadzący obrady wyjaśniał, że o opinie proszono wszystkie środowiska i zwrócono się do ekspertów integracyjnych o przedstawienie udokumentowanych poglądów. Andrzej Olechowski zauważył, że teoretycznie można zaprosić jako "eksperta" znanego z antyeuropejskich poglądów prof. estetyki Bendera, ale zestawienie go z profesorem ekonomii kłóciłoby się z postulatem rzeczowej debaty. Nie miałem okazji odpowiedzieć Korwin-Mikkemu na pytanie o możliwość wystąpienia z unii i wyjaśnić Panu w Muszce, że zgodnie z konstytucją Rzeczpospolita przystępuje do umów międzynarodowych (ratyfikuje je), ale i wypowiada je (w tym samym trybie). Tak było niedawno z wypowiedzeniem umów z Białorusią o unikaniu podwójnego obywatelstwa. Były poseł powinien takie proste sprawy wiedzieć. Ale cóż - jaki koń jest, każdy widzi. Kontestatorom starczyło odwagi tylko na czujki z ulotkami. Nie weszli z nimi na salę, bo w zderzeniu z argumentami merytorycznymi trudno bronić poglądów z ulotek. Trzeba choć uprawdopodobnić tezę, iż "nie masz dziś ważniejszej sprawy niż odzyskać i rozszerzyć niszczone przez lokajów EU - przez mafię okrągłostołową - państwo opiekuńcze: gwaranta pracy, nauk, bezpieczeństwa" (propozycja "bloku narodowo-ludowego", jednoczącego siły w powstającym Przymierzu Trzeciej Drogi). Inny przykład to ulotka Kręgu Młodych Sympatyków Porozumienia Polskiego (poseł Łopuszański), oparta na formule "dlaczego dotychczas nie wiemy", a na deser: "Twierdzę - to wszystko jest celowym zabiegiem". Ja twierdzę, że celowym zabiegiem jest unikanie każdej okazji dotarcia do informacji. Wymaga to wysiłku, ale nikt nie obiecywał, że posłowie będą zwolnieni z czytania i uczenia się. Sami Państwo widzicie, jak trudno jest dialogować monologicznie. PS. Już wiemy, ile będzie kosztować kampania prezydencka Aleksandra Kwaśniewskiego. Będzie to obowiązkowa składka podatników (fizycznych). Wyniesie tyle, na ile zniżki liczyli podatnicy czekający na zapowiadane obniżenie podatków od dochodów osobistych. Na kampanię złożą się też ci bezrobotni, którym nie zostaną zaproponowane dodatkowe miejsca pracy. Wreszcie cegiełkę dołoży budżet państwa, sumiennie wypłacający dodatkowe zasiłki dla bezrobotnych. A mój przyjaciel Kracik wreszcie się dowiedział, że co wolno Manickiemu z SLD, tego nie wolno posłom UW. Pan prezydent nie pozwala.
Więcej możesz przeczytać w 49/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0