Złośliwość polityczna

Złośliwość polityczna

Dodano:   /  Zmieniono: 
Internetowe spotkanie z MARKIEM BOROWSKIM, posłem SLD, wicemarszałkiem Sejmu RP
"Wprost": - Dlaczego SLD tak się sprzeciwia proponowanej przez koalicję reformie podatkowej? Co pan myśli o tej reformie?
Marek Borowski: - Koalicja SLD-PSL obniżyła w 1996 r. podatek od osób prawnych i fizycznych. Wtedy jednak wzrost gospodarczy był bardzo duży, a sytuacja budżetowa z roku na rok coraz lepsza. Teraz jest odwrotnie. Jeśli chce się obniżyć podatki, to jednocześnie trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy pozwala na to sytuacja budżetowa państwa i czy właściwie zaspokajamy ważne potrzeby społeczne.
Paweł Janus: - Leszek Miller oświadczył, że rozumie determinację pana Balcerowicza w forsowaniu ustawy podatkowej, gdyż zarobi na niej w przyszłym roku 1000 zł.
- Była to typowa złośliwość polityczna pana Millera, ale tak się jakoś składa, że najczęściej za obniżeniem najwyższej stawki podatkowej (i tylko tej) opowiadają się publicznie ludzie, którzy na tej operacji skorzystają.
RRAFF: - Ludzie w sondażach zdecydowanie opowiadają się za obniżeniem podatków. W ostatnim badaniu CBOS pierwszy raz od czerwca SLD stracił 4 punkty procentowe poparcia. Jak ocenia pan styl sprzeciwu posła Manickiego wobec ustaw podatkowych?
- Wszystko zależy od sposobu zadawania pytania. OBOP zapytał parę dni temu: "czy proponowana reforma będzie dla ciebie korzystna?". 62 proc. odpowiedziało "nie", 24 proc. - "tak". Działania posła Manickiego były natomiast odpowiedzią na uniemożliwienie dyskusji w komisji sejmowej. W ustawie o podatku od osób fizycznych większość przepisów nie została w ogóle w żadnym momencie omówiona w komisji. Gdybym miał do niego pretensje, to o to, że niektóre z tych poprawek nie były konieczne. A także o to, że jego retoryka posunęła się troszkę za daleko (słynne wysadzanie pociągu podatkowego).
Krzysztof: - Gdy był pan ministrem finansów, pana polityka gospodarcza nie różniła się zbytnio od polityki Balcerowicza. Czy w ogóle można prowadzić inną?
- Kiedy byłem ministrem finansów, pojawiły się ulgi inwestycyjne, fundusz poręczeniowy i zryczałtowany podatek dla drobnych przedsiębiorców, a także podwyżka najniższych emerytur. I jeszcze jedno: podniosłem podatki. Już choćby dlatego była to inna polityka niż Balcerowicza. Nie przeszkodziło to w uzyskiwaniu wyników gospodarczych, które w latach 1994-97 były najlepsze w ostatnim dziesięcioleciu. Natomiast to, co jest wspólne i dla mnie, i dla Balcerowicza, i dla wszystkich ministrów w całym dziesięcioleciu, to pilnowanie, aby nie zdestabilizować finansów państwa, nie dopuścić do wzrostu inflacji i gwałtownego spadku kursu waluty. Ale są to warunki brzegowe, środek może być już wypełniony inną treścią.
ADAMP: - Czy za obniżenie podatków najbogatszym nie zapłacą m.in. biedni poprzez podniesienie w przyszłym roku podatków pośrednich?
- Według projektu rządowego, spadek dochodów spowodowany obniżeniem stawek oraz skróceniem okresów amortyzacji (to akurat popieram) ma być zrekompensowany wpływami z wyższych stawek VAT (na opłacane przez każdego podstawowe usługi komunalne i benzynę) oraz ze zmniejszenia środków przeznaczanych na wspieranie zakładów pracy chronionej, zatrudniających inwalidów. Widać więc, kto zapłaci więcej, a kto skorzysta.
"Wprost": - Wielu twierdzi, że przez cztery lata wasza koalicja odcinała kupony od działań rządów solidarnościowych, a sama nie reformowała kraju (pomijając reformę centrum)...
- To stara śpiewka. Do końca 1995 r. nie było mowy o żadnej reformie, bo prezydentem był Lech Wałęsa, który wetował wszystko, co uchwaliliśmy. Potem było kłamliwe oskarżenie pod adresem Oleksego, czyli w praktyce mieliśmy około dwóch lat spokojnych rządów. Jak na ten czas nie zrobiliśmy mało, choć zawsze można zrobić więcej. Zapoczątkowaliśmy reformę emerytur, przyjęliśmy ustawy reformujące służbę zdrowia, ustalając datę jej wejścia w życie na 1 stycznia 1998 r. i zostawiając czas na jej przygotowanie. Trwała reforma górnictwa, trochę wolniejsza niż obecna, ale nie tak kosztowna. Każda z wielkich reform musi być najpierw dobrze przedyskutowana i zabezpieczona finansowo. Jeśli się tego nie zapewni, to skutki mogą być fatalne - takie jak obecnie widzimy.
Krzysztof: - Dlaczego pan jest w SLD, a nie w UW? Do SLD pan nie pasuje!
- Prawdopodobnie nie pasuję do pańskich wyobrażeń o SLD.




Więcej możesz przeczytać w 49/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0