SEN O POTĘDZE

SEN O POTĘDZE

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozmowa z generałem ALEKSANDREM KORŻAKOWEM, byłym szefem służby bezpieczeństwa prezydenta Rosji.
Aleksander Wasiliewicz Korżakow ma 48 lat. W 1985 r. jako oficera IX Zarządu KGB przydzielono go do ochrony Borysa Jelcyna, wówczas sekretarza stołecznego komitetu KPZR. Pozostał przy nim, gdy ten w 1987 r. został strącony z partyjnego olimpu. Po wyborach w 1991 r. prezydent Jelcyn mianował go szefem swojej służby bezpieczeństwa. Ciesząc się względami głowy państwa, Korżakow powoli stawał się najbardziej wpływowym człowiekiem w Rosji. W czerwcu 1996 r. przed drugą rundą wyborów prezydenckich Jelcyn pozbawił go wszystkich stanowisk. Korżakow przegrał pałacowe starcie z tzw. grupą Czubajsa.

Juliusz Urbanowicz: - Czy w związku z pogłębianiem się kryzysu gospodarczego Rosji grozi wybuch społeczny?
Aleksander Korżakow: - Te obawy mogą się spełnić i całkiem możliwe, że do takiego wybuchu doprowadzą protesty górników. Po raz pierwszy są oni jednomyślni w żądaniach politycznych: domagają się dymisji prezydenta. Górnicy są u nas potężną siłą polityczną, w swoim czasie zaszkodzili karierze Gorbaczowa, występując przeciw niemu i popierając Jelcyna. Borys Nikołajewicz obiecał im wtedy, że rozwiąże ich problemy, nawet sam zjechał na dół i przeszedł jednym z najtrudniejszych chodników. Niestety, na obietnicach się skończyło. Górnicy zrozumieli, że polityka prezydenta i rządu nie zmierza do poprawy ich sytuacji, lecz do likwidacji przemysłu węglowego. Rząd próbuje łatać kolejne dziury, zwracać stare długi, ale nikt mu już nie wierzy.
- Sądzi pan, że Jelcyn nie zdoła dotrwać do końca kadencji?
- Ja nie tylko uważam, że powinien ustąpić, ja głośno o tym mówię! Jelcyn już wyczerpał swoje możliwości jako prezydent i teraz działa na szkodę Rosji. Jego cynizm polega na tym, że chce jeszcze kandydować na trzecią kadencję, co tym bardziej oburza ludzi. Jeśli jednak pogwałci konstytucję i będzie kandydował, dostanie mniej głosów niż Gorbaczow w ostatnich wyborach (zaledwie 1 proc.). Jego czas się skończył. Wiem to doskonale od moich wyborców z Tuły i okręgu tulskiego, a także z innych części kraju.
- Kiedy doszedł pan do przekonania, że Jelcyn szkodzi Rosji? Czy jeszcze przed odwołaniem pana ze stanowiska szefa służby bezpieczeństwa?
- Jelcyn szedł do wyborów z hasłami, które pomogły mu oszukać ludzi. Schlebiał wyborcom, obiecując zmianę kursu reform na bardziej prospołeczny. Po wyborach zmienił swą politykę o 180 stopni. Głosowałem przeciwko Ziuganowowi, na Jelcyna, a on oszukał mnie i cały naród.
- Czy uważał się pan wcześniej za przyjaciela prezydenta?
- Jak można uważać za przyjaciela człowieka, który jest dziewiętnaście lat starszy? Uważałem go raczej za swojego sprzymierzeńca, za starszego towarzysza. On mówił, że jestem jego przyjacielem, ale nazywał też swoimi przyjaciółmi George?a (Busha), Billa (Clintona), Helmuta (Kohla), Johna (Majora).
- Jak określiłby pan swój obecny stosunek do Jelcyna?
- Życzę mu zdrowia, niech żyje ku radości swoich dzieci, wnuków, prawnuków, ale jako prezydent już dawno się wypalił, wyczerpał swoje możliwości. Niech jedzie na jedną ze swoich dacz, niech uprawia truskawki, ziemniaki. Zawsze tak pięknie opowiada, jak lubi to robić, zbierać plony.
- Swego czasu stanął pan przy Jelcynie przeciw Gorbaczowowi. Kogo teraz byłby pan skłonny poprzeć?
- Dlaczego mam stawać przeciwko Jelcynowi? Przeciwko niemu są wszyscy, za nim stoi tylko niewielka klika nazywająca siebie oligarchią. Prawdziwa oligarchia nie wywozi kapitału z kraju, inwestuje w swoją władzę, dba, by żyło jej się wygodnie we własnym kraju. Tymczasem nasza tzw. oligarchia już dawno wywiozła swój kapitał za granicę i ucieknie z Rosji, gdy tylko u władzy znajdzie się ktoś, kogo nie będzie popierać. Dlatego teraz miota się w poszukiwaniu odpowiedniego kandydata.
Ja poparłbym kogoś, kto byłby zdolny zyskać uznanie narodu. Spośród wszystkich osób, które mogłyby kandydować, najsympatyczniejszy jako polityk i człowiek wydaje mi się przewodniczący Dumy Giennadij Sielezniow.
- A więc komunista...
- Kwaśniewski też jest komunistą. Kiedy jednak człowiek zostaje prezydentem, zapomina o partii. Prezydent to człowiek, który stoi ponad wszystkimi partiami. Sielezniow umiał pogodzić w Dumie walczące z sobą ugrupowania. Zresztą lepszym prezydentem niż Jelcyn może być każdy z pretendentów, bo żeby pracować lepiej niż Jelcyn, wystarczy po prostu w ogóle pracować.
- Czy pakiet antykryzysowy przedstawiony przez premiera Kirjenkę może poprawić sytuację i zapobiec wybuchowi społecznemu?
- Im silniejsza jest presja podatkowa, tym mniej wpływa podatków, a ten pakiet ma przecież spełnić głównie funkcję fiskalną. Zasługą Borysa Jelcyna było zniszczenie ustroju komunistycznego, ale potem demokrację obrócił on w anarchię, lekceważąc ludzi, prawo, konstytucję, wyprzedał Rosję. Nikt nie wierzy, że płacąc podatki, robi się coś pożytecznego. Niedawno dostałem od szefa inspekcji podatkowej Borysa Fiodorowa listę 250 najbogatszych mieszkańców Rosji. Trafiłem na nią nie dlatego, że jestem najbogatszy, ale dlatego, że zapłaciłem podatki. Znam setki osób bogatszych ode mnie, które jednak nie znalazły się na tej liście, bo nie płacą podatków.
- Nie obawia się pan, że do władzy może dojść ktoś o zapędach dyktatorskich?
- Niech się pojawi jakikolwiek dyktator, bo zwykli ludzie już niczego się nie boją, nie mają już nic, co można by im zabrać. Są zmęczeni brakiem władzy, pseudodemokracją, plutokracją.


Zasługą Borysa Jelcyna było zniszczenie ustroju komunistycznego, ale potem demokrację
obrócił on w anarchię


- Jaką rolę chciałby pan jeszcze odegrać?
- W dowolnym układzie moje doświadczenie może być przydatne w organach zarządzania państwem. Na razie chcę być dobrym deputowanym.
- Rosja spadła do roli regionalnego mocarstwa. Czy może odbudować swą dawną pozycję?
- Na upadku Rosji przegrała również Europa, w tym Polska, została bowiem zakłócona równowaga sił na świecie. Myślę, że przywódcy europejscy już to rozumieją. Amerykanom za bardzo spodobała się rola światowego żandarma, są coraz bardziej bezczelni, wszędzie i do wszystkiego się wtrącają. Na razie nikt nie potrafi się im przeciwstawić. Ale Rosja jeszcze stanie w szeregu wielkich mocarstw dzięki swemu potencjałowi i sile przetrwania.
- Czy Rosjanie nie powinni się raczej przyjrzeć Chinom, które rozwijają się bardzo dynamicznie? Jeśli tak dalej pójdzie, to Chińczycy, a nie Rosjanie, będą zagospodarowywać bogactwa Syberii.
- Tak, mogą zacząć od Syberii i nawet dojść do Polski. Wam też powinno zależeć na tym, żeby Rosja była silna i mogła się przeciwstawić Chinom.
Więcej możesz przeczytać w 29/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0