Dozorca z ciężkim sercem.

Dozorca z ciężkim sercem.

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polskie Radio SA może utracić wszystkie anteny, telefony, redakcje, programy i wszystkie płynności. Jednej płynności nie utraci nigdy: płynności karuzeli prezesów, wiceprezesów i dyrektorów.
"Gdy wrzód nabrzmiewa, należy go przeciąć. Dlatego dla nikogo nie może być zaskoczeniem odrzucenie starych, zużytych form, tak jak się odrzuca stare, zniszczone obuwie. Buty po prostu". Te słowa trzydzieści z górą lat temu miałem zaszczyt wypowiadać w kabarecie "Owca", której to "Owcy" ojcem, matką i całą stajenką (nie poprawiajcie przypadkiem na stryjenkę - dziękuję!) był mój Mistrz Jerzy "Lew" Dobrowolski Y Senora - jak się podpisywał w niektórych listach.

Aparatczyk z "Owcy", którego przedstawiałem, był wzorowany na jednym z prezesów telewizyjnych tamtych lat. To właśnie ten prezes (nieważne nazwisko) dał słynną definicję kabaretu, że "kabaret można porównać do księżyca jakby, który świeci światłem odbitym", oraz inne, równie udane. Dużym wysiłkiem od tamtych lat aż do dziś skutecznie dba się, by prezesami telewizji i radia (mówię o państwowych) zostawali ludzie raczej wszechstronnie niekompetentni. Generalnie udaje się to uzyskać i dobrze służy to kolejnym prezesom. Nic zatem dziwnego, że i dziś, gdy wrzód nabrzmiał, należało go przeciąć, by stare formy odrzucić jak buty po prostu. Dlatego też
10 lipca tego roku podpisane zostało "Porozumienie" pomiędzy Polskim Radiem SA, "wpisanym do rejestru handlowego pod nr. RHB 39137 o kapitale akcyjnym 8366300 zł i o Zarządzie w składzie: Stanisław Popiołek - Prezes Zarządu..." itd. Po drugiej stronie zawartego "Porozumienia" są różne rady zakładowe, komisje międzyzakładowe, "Solidarność", Syndykat Dziennikarzy itp. "Porozumienie" dotyczy restrukturyzacji Polskiego Radia SA, przy czym strony "uznają, że jednym z celów restrukturyzacji jest racjonalizacja zatrudnienia", a przez nią "należy rozumieć wszelkie zmiany, które wymagają przesunięcia pracowników między jednostkami organizacyjnymi, określenia na nowo zakresu obowiązku pracowników, zmniejszenia lub zwiększenia ich wynagrodzeń, przekwalifikowania oraz zwolnień pracowników". Tymi słowy kończy się druga strona "Porozumienia". Osiem stron następnych aż do dziesiątej, ostatniej, traktuje wyłącznie, o dziwo, o najmniej ważnym, bo na końcu przez autorów wymienionym elemencie racjonalizacji zatrudnienia. Teraz jest bite osiem stron tylko o jednym - o zwalnianiu pracowników. Z drugiej strony trzeba to rozumieć. Przesunięcia czy nowe obowiązki są mniej bolesne niż zwolnienie. Z Polskiego Radia SA trzeba wyrzucić - jak zdecydowali ci, którzy zostają - trzysta osób.
Trzy dni później, 13 lipca, prezes PR SA Stanisław Popiołek ogłosił list do pracowników: "Bardzo wiele się wydarzyło w minionych tygodniach w Polskim Radio. Zarząd skoncentrował się przede wszystkim na sytuacji finansowej, by nie dopuścić do utraty płynności Spółki. (...)
W piątek 10 lipca Zarząd zawarł ze związkami zawodowymi Porozumienie w sprawie zwolnień grupowych. Obie strony podpisały ten dokument z bardzo ciężkim sercem (...)" - pisze prezes. Zauważmy jedno: prezes przestał już używać ezopowego języka o celach restrukturyzacji i racjonalizacji zatrudnienia. Wali uczciwie, że jest to "porozumienie w sprawie zwolnień grupowych". No, czyli uczciwość już mamy. Czytajmy, o czym dalej pisze Dozorca - bo tak, między sobą nazywają prezesa Popiołka pracownicy radia. W serialu "Dom" dozorca nazywał się Popiołek. Co zatem pisze? Pisze oczywiście, jak to będzie wspaniale, gdy już tych trzystu się poświęci dla dobra pozostałych i powodzenia spółki. "Pomoże nam w tym nowa, zatwierdzona przez Radę Nadzorczą struktura organizacyjna Polskiego Radia. Z dniem 1 sierpnia powstanie mniejsza i bardziej przejrzysta organizacja... (podkreślenie Dozorcy). Oszczędzamy niemal na wszystkim - na samochodach służbowych, wyjazdach zagranicznych, telefonach komórkowych itp. (...) Zaczynamy energicznie ściągać od wielu przedsiębiorstw zaległe opłaty, których wartość wynosi blisko 7 mln złotych!!! Tolerowanie w przeszłości takiego wobec Spółki zadłużenia sprawiło, że część pieniędzy nie będzie można zapewne odzyskać. Wywołuje to oburzenie obecnego Zarządu". Część pieniędzy - tak jest w liście napisane. Mamy jednak przy okazji winnych tego stanu rzeczy. Kto tolerował? Prezes jest subtelny, ale mnie subtelność nie obowiązuje: poprzedni zarząd tolerował. Poprzedni zarząd pod wodzą prezesa Krzysztofa Michalskiego oraz wiceprezesów Marka Lipińskiego i Stanisława Jędrzejewskiego doprowadził do tego, że płynności nie ma i 300 osób trzeba na bruk. A są to fachowcy, ludzie dla radia zasłużeni, wieloletni pracownicy, dla niektórych nie ma życia po za radiem, bo wysoki poziom profesjonalny jest przecież zawsze zakotwiczony głębokim uczuciem i przywiązaniem do pracy i instytucji. To nie są tanie sentymentalizmy, to jest sens życia, który się traci. Ale trudno. Przyszłość spółki jest ważniejsza. Gdy wrzód nabrzmiewa, należy go przeciąć!
I wtedy, gdy już wszystko zrozumiałem, gdy podzielałem w pełni oburzenie obecnego zarządu na politykę ich poprzedników, politykę krzywdzącą ludzi i spółkę - wtedy (15 lipca) przeczytałem krótką notatkę w "Gazecie Wyborczej". Cytuję:
ZMIANY W RADIU. Nowo wybrany zarząd Polskiego Radia mianował wczoraj Marka Lipińskiego (w poprzednim zarządzie wiceprezes z poparcia SLD) szefem Informacyjnej Agencji Radiowej. Dyrektorem Biura Programowego został Stanisław Jędrzejewski (poprzednio wiceprezes ds. programowych).
Wiem jedno: Polskie Radio SA może utracić wszystkie anteny, telefony, redakcje, programy i wszystkie płynności. Jednej płynności nie utraci nigdy: płynności karuzeli prezesów, wiceprezesów i dyrektorów - beznadziejnych dyletantów przyrośniętych do stołków. A jak trzeba będzie, "Dozorca" zwolni następne 500 osób. Oczywiście - z ciężkim sercem.

Więcej możesz przeczytać w 30/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0