ONA CZYLI ON

ONA CZYLI ON

Dodano:   /  Zmieniono: 13
Do najtrudniejszych operacji chirurgicznych należą zabiegi przekształcania płci z żeńskiej na męską.
Jedna na 50-150 tys. osób ma inne niż wynikające z budowy anatomicznej poczucie płci. Lekarze starają się nadać ciału transseksualisty wygląd zgodny z jego przekonaniem. Niestety, na obecnym etapie wiedzy nie są w stanie całkowicie odtworzyć oryginalnych narządów płciowych, a tym bardziej zrekonstruować aparatu rozrodczego. Największe trudności sprawia rekonstrukcja penisa, który nigdy nie będzie spełniał wszystkich swoich funkcji.

Transseksualizm, czyli zespół dezaprobaty płci, występuje w dwóch postaciach: kobieta-mężczyzna (K-M) lub mężczyzna-kobieta (M-K). Do dziś nie są znane jego przyczyny. Niektórzy naukowcy sugerują, że ma on podłoże biologiczne i związany jest z zaburzeniem poziomu hormonów płciowych w okresie płodowym. Psychiczne poczucie płci i tożsamości kształtuje się między czwartym a siódmym miesiącem życia płodu, natomiast zewnętrzne narządy płciowe zaczynają się rozwijać już po upływie ok. 45 dni od zapłodnienia. - Różnica czasu w kształtowaniu płci ciała i mózgu może doprowadzić do rozdźwięku. Genetyczny płód męski może mieć zatem wystarczająco dużo hormonów, by wykształcić męskie narządy zewnętrzne, ale te mogą wytworzyć zbyt mało hormonów potrzebnych do ukształtowania męskiego mózgu - tłumaczy dr Stanisław Dulko z Zakładu Seksuologii i Patologii Więzi Międzyludzkich CMKP w Warszawie.
Zespół lekarzy z Kliniki Chirurgii Plastycznej Akademii Medycznej w Łodzi przeprowadził badania antropometryczne 50 transseksualistów. - Dokonaliśmy pomiarów głowy i całego ciała, rozmieszczenia tkanki tłuszczowej, a także oceny zarostu, tj. owłosienia na głowie, karku i całym ciele. Okazało się, że u osób transseksualnych występują cechy, które nie są typowe ani dla mężczyzny, ani dla kobiety. Ci ludzie są jakby pośrodku - tłumaczy prof. Julia Kruk-Jeromin, kierownik Kliniki Chirurgii Plastycznej AM w Łodzi.
- Być może badania przybliżą nam przyczyny choroby. Spodziewamy się także znaleźć geny odpowiedzialne za zaburzenia transseksualne.
"Mam 18 lat. Jestem kobietą uwięzioną w męskiej postaci. Fizycznie i z wyglądu narządów płciowych przypominam chłopaka i nim jestem. Ale w głębi serca czuję się dziewczyną. Z tym problemem borykam się od dzieciństwa. Pewien lekarz powiedział mi, że jestem transseksualistą i że w Polsce istnieje możliwość zmiany płci. Błagam, niech mi pan pomoże. W takiej sytuacji, w jakiej jestem, życie nie ma dla mnie sensu" - pisze w książce "Apokalipsa płci" jeden z pacjentów prof. Kazimierza Imielińskiego i dr. Stanisława Dulki. - Możliwości, jakie oferujemy tym młodym ludziom, są ograniczone. Trzeba ponadto pamiętać, że są to osoby zdesperowane. 70 proc. chorych z tej grupy próbuje popełnić samobójstwo, a 90 proc. myśli o tym. Transseksualistom typu M-K przeszkadza penis i rozległe owłosienie. Chorzy typu K-M nienawidzą własnych piersi. Marzą o oddawaniu moczu w pozycji stojącej. Są zatem w stanie zrobić wszystko, by upodobnić się do płci, w której czują się sobą - wyjaśnia dr Dulko.
W Polsce rocznie przeprowadza się 30-50 operacji zmiany płci. Wszystkie są poprzedzone kompleksowymi badaniami diagnostycznymi. - Zwykle trafiają do nas pacjenci bardzo młodzi, nawet przed ukończeniem osiemnastego roku życia - opowiada prof. Kruk-Jeromin. - Nasza najmłodsza pacjentka miała sześć lat, a najstarszy chory przekroczył siedemdziesiąty rok życia. U takich osób nie przeprowadza się jednak żadnych zabiegów. Otacza się je wyłącznie opieką psychologiczną. Również diagnozy nie stawia się, zanim pacjent nie osiągnie pełnoletności, i nie stanie się bardziej dojrzały emocjonalnie - dodaje dr Dulko.
Na procedurę diagnostyczną składają się badania medyczno-psychologiczne. Uzupełniane są wywiadem rodzinnym. Pacjent szczegółowo opowiada również o swoim życiu. Lekarz dowiaduje się o rodzaju preferowanych zabaw, sposobie ubierania się, o pierwszych flirtach, miłostkach itd. Takie badania diagnostyczne trwają przeciętnie rok. Po nich pacjent poddawany jest terapii hormonalnej. Transseksualistom typu K-M podaje się androgeny powodujące obniżenie tembru głosu, zmianę typu owłosienia, przyrost masy mięśniowej, zmniejszenie podściółki tłuszczowej w okolicy ud, piersi i bioder, zatrzymanie miesiączki. Transseksualiści typu M-K przyjmują estrogeny, dzięki którym osłabia się owłosienie na rękach, nogach i twarzy, a poprawia na głowie, podnosi się tembr głosu, zmniejsza się masa mięśniowa, a zwiększa podściółka tłuszczowa na piersiach i biodrach. U co drugiego pacjenta z tej grupy rozwijają się piersi.
Chorym zaleca się również, by żyli i zachowywali się w swoim środowisku tak jak płeć, z którą się identyfikują. - W tym okresie oceniamy, jak pacjent czuje się w nowej roli. Jego pozytywne odczucia są potwierdzeniem wcześniej postawionej diagnozy. Okazuje się, że 20-25 proc. zgłaszających się osób nie można zakwalifikować do zmiany płci, bo są to pacjenci z zaburzeniami osobowości, chorzy psychicznie lub cierpiący na procesy rozrostowe - tłumaczy dr Dulko. Leczenie hormonalne służy nie tylko nadaniu osobie transseksualnej cech zbliżających ją do wymarzonej płci. Kiedy pacjent zostaje pozbawiony swoich gruczołów rozrodczych, gwałtownie dochodzi u niego do przekwitania. Starzeje się skóra, tkanki, pojawiają się problemy z osteoporozą, zwiększa się też zagrożenie chorobami nowotworowymi. Dlatego terapia hormonalna służy również poprawie jego zdrowia i trwa całe życie. Kiedy zachodzące przemiany odpowiadają pacjentowi, na drodze sądowej dokonuje się zmiany metrykalnej płci. Transseksualista jest przygotowany do operacji.
Do najtrudniejszych należą zabiegi przekształcania płci z żeńskiej na męską. Przeprowadza się je w wielu etapach. Najpierw zmniejsza się piersi, pozostawiając brodawkę sutkową. Następnie po półrocznej przerwie metodą tradycyjną lub laparoskopową usuwa się macicę z przydatkami. Dopiero po tych zabiegach przechodzi się do rekonstrukcji narządów zewnętrznych. - Najwięcej trudności sprawia wytworzenie prącia, ale to właśnie na tej operacji - oprócz usunięcia piersi - pacjentowi najbardziej zależy - mówi prof. Kruk-Jeromin.
Jest kilka metod odtworzenia penisa. W łódzkiej klinice formuje się go z tkanek pobranych z podbrzusza. Imitację członka wykonuje się podczas dwugodzinnej operacji. Dla porównania zabieg rekonstrukcji prącia z płata pobranego z przedramienia trwa dziesięć godzin. Płat skórny z podbrzusza tylko z jednej strony zostaje odcięty od naczyń krwionośnych. Druga końcówka, umieszczona nieco powyżej wzgórka łonowego, jest nadal unaczyniona. Tak wypreparowane tkanki przeprowadza się pod skórą i wyprowadza na zewnątrz poniżej wzgórka łonowego, po czym formuje się z nich imitację prącia. Ponieważ uzyskany w ten sposób penis nie ma ciał jamistych, nie może się samoistnie usztywniać. Po sześciu miesiącach wykonuje się więc kolejną operację, podczas której wprowadza się silikonowe pręty umożliwiające współżycie.
Wszyscy ci pacjenci pragną także oddawać mocz w pozycji stojącej. Tymczasem rekonstrukcja cewki moczowej jest bardzo trudna.
- Różnica między budową biologiczną mężczyzny i kobiety jest duża. Panowie mają m.in. nieco inaczej rozmieszczone narządy wewnętrzne, inaczej przebiega u nich cewka moczowa. Dlatego po operacjach może wystąpić wiele powikłań, np. zapalenie cewki moczowej, pęcherza moczowego, nerek, a także kamica - tłumaczy jeden z chirurgów plastycznych. - Jeśli pacjent usilnie nalega na przedłużenie cewki moczowej, decydujemy się na wieloetapowy zabieg jej wytworzenia. Powstaje ona z małego płata skórnego pobranego z brzucha - wyjaśnia prof. Kruk-Jeromin. Potem rekonstruuje się mosznę z warg sromowych większych, a po pół roku wprowadza się do niej silikonowe jądra.
Zdecydowanie łatwiejsza jest operacyjna zmiana płci u transseksualistów typu M-K. - W pierwszym etapie u pacjentów, którym pod wpływem hormonów nie wykształciły się piersi, przeprowadza się zabieg ich powiększenia. Polega on na wszczepieniu takich samych protez jak stosowane u kobiet powiększających biust w celach estetycznych lub poddających się rekonstrukcji piersi po amputa-
cji - mówi prof. Kruk-Jeromin. Podczas operacji narządów płciowych usuwa się jądra i trzon prącia. Ze skóry członka wytwarza się wyściółkę pochwy, którą tworzy kanał biegnący w kierunku miednicy mniejszej. Z pozostałości moszny przygotowuje się wargi sro-
mowe.
Z obserwacji poczynionych w łódzkiej klinice wynika, iż z podjętej decyzji, procesu legislacyjnego i poddania się zabiegom medycznym zadowoleni są wszyscy pacjenci, a aż
75 proc. transseksualistów satysfakcjonuje uzyskany efekt, mimo że przed operacją zwykle oczekują lepszych wyników. Chorzy są bowiem gotowi na wszystko, a trzeba pamiętać, że cena, jaką muszą zapłacić, nie jest niska. Szacuje się, że uzyskanie cech wymarzonej płci kosztuje desperatów 4-12 tys. zł. Do tego niejednokrotnie dochodzą również koszty zdrowotne, każda interwencja chirurgiczna stwarza przecież ryzyko, a pacjentów tych czeka przynajmniej kilka zabiegów. 




Drugie narodziny.
Specjaliści szwajcarscy rekonstruują penis z płata skóry przeszczepionego z przedramie-nia. Operacje takie przeprowadza dr Paul-Jean Daverio. Wraz z płatem skóry pobiera się tętnicę promieniową, żyły i naczynia nerwowe. Uzyskuje się w ten sposób razem z tkanką tłuszczową warstwę o grubości ok. 1 cm. Pobrany materiał zwija się z jednego boku skórą do wewnątrz tak, by utworzyć moczowód. Drugą część płata zwija się skórą na zewnątrz, tworząc nabłonek penisa i chowając do środka otrzymany wcześniej
przewód moczowy. Tak ukształtowany członek, w którym zachowany jest system krążenia krwi, zostaje przeniesiony na część łonową. Prącie zostaje unerwione za pomocą naczyń pobranych z ręki. Podczas operacji pozostawia się łechtaczkę, którą pozbawia się skóry i chowa pod utworzony z 
warg sromowych worek mosznowy. Dzięki temu podniecenie i orgazm stają się możliwe. Kilka miesięcy po operacji w celu usztywnienia penisa wprowadza się do niego silikonową protezę.

Źródło :"World Journal of Urology"
Więcej możesz przeczytać w 30/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 13