Biblioteka złodzieja

Biblioteka złodzieja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Co najmniej 26 starodruków zniknęło z Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie, w tym aż 13 inkunabułów (starodruków wydanych w latach 1455-1500) o wartości rynkowej ponad miliona złotych
W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy równie cenne woluminy ginęły w bibliotekach innych krajów środkowo-wschodniej Europy. Z danych Interpolu wynika, że skradziono na przykład cztery egzemplarze opus magnum Mikołaja Kopernika "O obrotach sfer niebieskich" - jeden z pierwodruków tego dzieła wyniesiono z biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. Wiele danych operacyjnych wskazuje na to, że na terenie Polski działa wysoko wyspecjalizowany gang złodziei dzieł sztuki, który otrzymał zlecenie kradzieży konkretnych starodruków. Z Biblioteki Jagiellońskiej wyniesiono także cztery różne wydania "Cosmographii" Ptolemeusza. - Wartość rynkowa tego inkunabułu wynosi od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy marek niemieckich - mówi dr Jerzy Huczkowski, redaktor naczelny "Gazety Antykwarycznej". Jeden ze skradzionych egzemplarzy "Cosmographii" wydanej w Ulm w 1486 r. wart jest na rynku nie mniej niż 315 tys. DM.

O kradzieży w bibliotece najstarszej polskiej uczelni opinia publiczna dowiedziała się kilkanaście dni temu dzięki "Gazecie Antykwarycznej". - W każdym numerze publikujemy otrzymywane od policji dane dotyczące skradzionych dzieł sztuki - tłumaczy dr Huczkowski. Tymczasem zarówno policja, prokuratura, jak i dyrekcja Biblioteki Jagiellońskiej "ze względu na dobro śledztwa" nie udzielają żadnych informacji. - Mogę jedynie potwierdzić, że prowadzimy sprawę kradzieży mienia stanowiącego dobro o szczególnym znaczeniu dla kultury narodowej - informuje prokurator Janina Chmielewska-Łucka. Śledztwo prowadzone jest z zachowaniem ścisłej tajemnicy, a oficjalnie wiadomo tylko tyle, że zgłoszono kradzież 13 inkunabułów. Wiadomo, że brak starodruków odkryto w kwietniu tego roku, kiedy inkunabuły miały być wysłane na wystawę do Niemiec. - Prawdopodobnie w sprawę zamieszani są pracownicy biblioteki - twierdzi jeden z krakowskich policjantów. Przemawia za tym brak śladów włamania - nie naruszono nawet kłódki na drzwiach wejściowych do pomieszczenia, w którym przechowywano starodruki. Przestępcy zniszczyli też wszystkie karty biblioteczne skradzionych dzieł, co również może potwierdzać hipotezę o współpracy złodzieja z kimś z pracowników biblioteki. Wzmożone zainteresowanie gangów dziełami z dziedziny astronomii wydanymi w XV i XVI w. policja w różnych krajach środkowowschodniej Europy obserwuje już od kilkunastu miesięcy. W sierpniu ubiegłego roku pierwsze norymberskie wydanie "O obrotach sfer niebieskich" Mikołaja Kopernika skradziono w Kijowie. Nieznany sprawca wypożyczył ten starodruk, posługując się skradzioną legitymacją pracownika naukowego. W podobny sposób zginęły egzemplarze drugiego wydania przechowywane w Sankt Petersburgu i Brnie. Wszystkie kradzieże były perfekcyjnie przygotowane. Podobnie jak ubiegłoroczna kradzież pierwszego wydania "O obrotach sfer niebieskich" z 1543 r., znajdującego się w bibliotece Polskiej Akademii Nauk w Krakowie.


Kradzieże cennych starodruków są dla przestępców równie zyskowne jak handel narkotykami

- Mężczyzna w wieku ok. 40 lat, posługujący się skradzionym dowodem osobistym, wypożyczył w czytelni dzieło Kopernika, po czym wyciągnął je z ochronnych okładek i pod pozorem wyjścia do ubikacji uciekł ze starodrukiem schowanym pod swetrem - mówią krakowscy policjanci. Mimo że policjanci zabezpieczyli odciski palców złodzieja, próbki jego zapachu oraz wypełniony przez niego rewers, do dziś nie udało się ustalić, kim był "wielbiciel" dzieł Kopernika. Nie pomogła nawet wyznaczona przez Komendę Główną Policji nagroda w wysokości 10 tys. zł dla osoby, która pomoże złapać złodzieja. Ustalono natomiast, że przestępca zamówił nie tylko dzieło Kopernika, ale również starodruk autorstwa Jana Keplera. Podobne zamówienie ta sama osoba złożyła w Bibliotece Jagiellońskiej. Zgodnie z jedną z najbardziej prawdopodobnych hipotez śledztwa, "astronom" - jak złodzieja nazwali policjanci - jest jednym ze zleceniodawców kradzieży w Jagiellonce, gdyż wśród zrabowanych w tej bibliotece woluminów znalazło się również zamawiane przez niego wcześniej dzieło Keplera. Kradzieże cennych starodruków są dla gangsterów równie zyskowne jak handel narkotykami. Szczególnie ostatnio, gdy ceny na europejskich aukcjach nieustannie rosną. Z pierwodruku dzieła Mikołaja Kopernika "O obrotach sfer niebieskich", wydanego po raz pierwszy w Norymberdze w 1543 r. w nakładzie ok. 260 egzemplarzy, zachowało się mniej więcej dwadzieścia, z tego dwanaście w Polsce. Na jednej z aukcji w Londynie tom ten wyceniono na 200 tys. funtów. Równie wysokie ceny uzyskują inkunabuły i starodruki na aukcjach w Niemczech i Francji. - Prawdopodobnie właśnie do Niemiec lub Francji mają trafić skradzione w Polsce woluminy, gdyż sprzedaż dzieła tej wartości w kraju jest praktycznie niemożliwa - mówią Anna Stecka i Edward Śmiałek, właściciele krakowskiego antykwariatu naukowego. W ciągu kilkunastu lat udało im się sprzedać tylko jeden inkunabuł - "Kronikę Świata" z 1498 r. Kupiła ją za 24 tys. zł Biblioteka Jagiellońska. - Dziś dzieło to jest warte ponad 100 tys. zł - mówi Edward Śmiałek. - Zainteresowanie złodziei pracami z dziedziny astronomii (Ptolemeusz, Kepler, Kopernik) można tłumaczyć tym, że dzieła o tej tematyce są bardziej atrakcyjne wizualnie od starych wydań literatury pięknej - są starannie opracowane graficznie i zawierają wiele ilustracji - wyjaśnia dr Marian Malicki, dyrektor ds. zbiorów specjalnych Biblioteki Jagiellońskiej. Również on uważa, że sprzedaż tego typu dzieł w Polsce jest niemożliwa. - Wszystkie starodruki mają wiele znaków szczególnych: oprócz sygnatur widnieją na nich stare zapiski, na przykład nazwiska poprzednich właścicieli - mówi dr Malicki. Nie odstrasza to jednak złodziei. Kilka dni temu do Sądu Rejonowego dla dzielnicy Kraków-Krowodrza trafił akt oskarżenia przeciwko byłemu zakonnikowi Andrzejowi K., oskarżonemu o kradzież 36 starodruków i 5 inkunabułów o wartości ponad 310 tys. zł. Oskarżony przez siedem lat przebywał w klasztorach zakonu kamedułów w Krakowie i w Bieniszewie. W 1991 r. wystąpił z zakonu, lecz jeszcze wielokrotnie odwiedzał klasztory, wynosząc stamtąd cenne starodruki. Włamał się również do biblioteki klasztornej, z której wyniósł mapy utrwalone w technice miedziorytniczej. Kradzież odkryto w ubiegłym roku, gdy były zakonnik usiłował sprzedać inkunabuł w jednym z warszawskich antykwariatów. Andrzej K. znany był też wśród antykwariuszy Trójmiasta. Próbował tam sprzedać kradzione starodruki, twierdząc, że kupił je okazyjnie we Włoszech. W "Raporcie w sprawie zagrożeń związanych z ochroną dóbr kultury", przygotowanym w czerwcu tego roku przez Komendę Główną Policji, stwierdzono, że wzrost przestępstw tego rodzaju jest możliwy między innymi wskutek "słabego zabezpieczenia dzieł sztuki" oraz z powodu "wchodzenia pracowników odpowiadających za ochronę dóbr kultury w struktury grup przestępczych". - Sprzątaczka w bibliotece Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku zaoferowała mi na przykład sprzedaż dzieła Paula Schanaase z 1780 r., a także inne starodruki - mówi Zbigniew Bogdanowicz, właściciel antykwariatu w śródmieściu Gdańska. Zdaniem dr. Stefana Miedzińskiego, dyrektora ds. administracyjnych Biblioteki Narodowej w Warszawie, przed kradzieżą nie chronią zabezpieczenia mechaniczne i elektroniczne. Konieczny jest odpowiedni personel. - Zwracamy szczególną uwagę na właściwy dobór ludzi mających wstęp do magazynów starodruków, a pozostali pracownicy nawet nie wiedzą, gdzie znajduje się skarbiec Biblioteki Narodowej - mówi dr Miedziński. Zbiory mniejszych bibliotek są jeszcze gorzej zabezpieczone: nie ma tam nie tylko systemu czujników, monitorów i kamer, ale nawet strażników. Tak było na przykład w bibliotece Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, skąd skradziono pierwodruk dzieła Mikołaja Kopernika "O obrotach sfer niebieskich". Cennych woluminów strzegły tam jedynie kraty i bibliotekarki. Tymczasem z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat odnotowano więcej przestępstw przeciwko dobrom kultury (14 tys.) niż w latach 1945-1989 (12 tys.). 

Więcej możesz przeczytać w 30/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0