TEMAT TABU

TEMAT TABU

Dodano:   /  Zmieniono: 
Światowy skandal zaczął się od Szwecji. W cyklu artykułów opublikowanych w ubiegłym roku szwedzki dziennikarz polskiego pochodzenia Maciej Zaremba napisał o praktykowanej w tym kraju przez ponad czterdzieści lat sterylizacji osób chorych psychicznie. Do 1975 r. wysterylizowano przymusowo 62 tys. osób zakwalifikowanych jako "niepełnowartościowe rasowo i społecznie". Wszystko odbyło się w zgodzie z tamtejszym prawem.
Po Szwecji szok przeżyły społeczeństwa kolejnych państw, jak Dania, Norwegia i Szwajcaria. Również tam sterylizowano pacjentów, a zwłaszcza pacjentki szpitali psychiatrycznych. Szybko okazało się, że proceder ten nie jest bynajmniej grzechem przeszłości. W Austrii, gdzie dyskryminacja chorych psychicznie jest prawnie zakazana, do dziś sterylizuje się osoby upośledzone, zazwyczaj zanim skończą 19 lat. W ten sposób 70 proc. upośledzonych umysłowo kobiet pozbawiono możliwości rodzenia dzieci. Kolejne szokujące informacje nadeszły z Czech, Francji, Belgii i Stanów Zjednoczonych. W komunistycznej Czechosłowacji sterylizowano przede wszystkim kobiety narodowości cygańskiej. Jak ujawniła czeska prasa, otrzymywały one po operacji 7 tys. koron (w Czechach) i 25 tys. koron (na Słowacji). Zdarzało się, że zabieg przeprowadzano podczas porodu, nie informując o tym kobiety. W Belgii sterylizacja psychicznie chorych jest do dziś dozwolona pod warunkiem, że wyrażą na nią zgodę opiekunowie chorej osoby. Mimo że we Francji prawo zakazuje sterylizacji bez zgody pacjenta, przeprowadzano tam takie zabiegi. W trzydziestu stanach USA do 1965 r. sterylizacja była warunkiem zwolnienia ze szpitala psychiatrycznego. Do tego czasu wysterylizowano 80 tys. Amerykanów i Amerykanek. We Włoszech od 1985 r. przeprowadzono ponad 6 tys. takich zabiegów - niemal wszystkim poddano kobiety. Często sterylizowano na prośbę rodziców chorych osób. Tegoroczne doniesienia agencyjne ze świata o sterylizacji psychicznie chorych skłaniają do refleksji nad wstydliwie ukrywanym w PRL tematem stosunku państwa polskiego i społeczeństwa do psychicznie chorych. Z relacji psychiatrów i pracowników opieki społecznej wyłania się przerażający obraz bitych i zmuszanych do ciężkiej pracy chłopców, dręczonych i wykorzystywanych seksualnie dziewczyn, które ze względu na chorobę psychiczną i strach nie są w stanie poskarżyć się czy opowiedzieć komuś o swoich przeżyciach.Dziewczęta, jeśli zajdą w ciążę, przyprowadzane są przez najbliższych do ginekologa z żądaniem usunięcia płodu i wysterylizowania. Często się zdarza, że ginekolodzy domagają się od psychiatry zaświadczenia o chorobie psychicznej ze wskazaniem dokonania sterylizacji. - W Polsce sterylizacja psychicznie chorych nigdy nie była sankcjonowana przez prawo. Jeśli gdzieś przeprowadzano zabiegi tego typu, odbywało się to bez akceptacji środowiska psychiatrycznego - twierdzi Maria Pałuba, dyrektor szpitala psychiatrycznego w Tworkach. Nie da się jednak ukryć, że są w Polsce zwolennicy sterylizacji chorych psychicznie, zwłaszcza nadpobudliwych emocjonalnie i seksualnie. Uznają oni bowiem takie rozwiązanie za korzystne dla samych chorych. Niektórzy lekarze twierdzą, że ulegają niezwykle silnej, a czasem agresywnej presji opiekunów osoby upośledzonej psychicznie. - Przychodzi do mnie matka z chorą córką i płacze, że nie jest jej w stanie upilnować przed przypadkowymi kontaktami seksualnymi. Nie chce słuchać o środkach antykoncepcyjnych ani nawet o rozpoczęciu terapii - mówi psychiatra.

Czy w Polsce dokonuje się sterylizacji chorych psychicznie?

Tymczasem u pacjentów leczonych neuroleptykami często dochodzi do ogólnego spadku aktywności, również seksualnej. Zdaniem Hanny Duralskiej, psychologa klinicznego w szpitalu w Tworkach, trzeba zacząć głośno mówić o edukacji seksualnej psychicznie chorych, co wciąż jest tematem tabu w środowisku nie tylko szpitala psychiatrycznego. Brakuje rzetelnej informacji, a także łatwego dostępu do środków antykoncepcyjnych. Zwolennicy sterylizacji wciąż nierzadko wysuwają argument, że kobiety psychicznie chore są wykorzystywane seksualnie, a ich dzieci dziedziczą schorzenie psychiczne. Twierdzą, że matki nie mogą podołać obowiązkom związanym z wychowywaniem dziecka. - Kiedy zdałam sobie sprawę, że jestem w ciąży, przebywałam w szpitalu psychiatrycznym. Poród był ciężki, mąż nie interesował się ani mną, ani dzieckiem. Było mi bardzo ciężko. Nikt nie powiedział mi, że nie powinnam mieć już więcej dzieci. Po wyjściu ze szpitala obowiązki macierzyńskie sprawiały mi dużo trudności. Ale gdy córeczka miała 2,5 roku, ponownie zaszłam w ciążę. W czasie kontrolnej wizyty lekarz namawiał mnie do aborcji. Nie zgodziłam się. Po porodzie mój stan pogorszył się i ponownie znalazłam się w szpitalu psychiatrycznym. W czasie pobytów w domu choroba często nie pozwalała mi wstać z łóżka. Zdarzało się, że dzieci były głodne i źle ubrane. Kilkakrotnie przebywały w domu dziecka. Córka powiedziała kiedyś, że ludzie chorzy nie powinni mieć dzieci. Mimo to wiem, że łączy nas coś ważnego - mówi Beata M., chora psychicznie. Kobietom chorym psychicznie należy przede wszystkim zapewnić odpowiednie leczenie, opiekę i wsparcie rodziny. Wtedy nie będzie dochodzić do ich seksualnego wykorzystywania. A jeśli chodzi o problem dziedziczności, choroba psychiczna rodziców może wprawdzie wystąpić u potomstwa, na ogół dzieci są jednak zdrowe i nierzadko stają się opiekunami. - Na oddziale kobiecym, gdzie pracowałam przez wiele lat, pacjentki były bardzo przywiązane do swoich dzieci - mówi Hanna Duralska. - To jest często dla nich jedyna deska ratunku, ostatni kontakt ze światem ludzi zdrowych. Czasami obserwujemy u ich dzieci postawy opiekuńcze. Są one bardziej tolerancyjne wobec innych. Lekarze twierdzą, że macierzyństwo może być rodzajem terapii dla chorej matki. Chore kobiety często nie radzą sobie jednak z wychowaniem dzieci. Jeśli są samotne, sąd ogranicza władzę rodzicielską i potomstwo trafia do placówek opiekuńczo-wychowawczych. Jeżeli matka leczy się, systematycznie odwiedza dziecko i istnieje między nimi więź emocjonalna, ma ono szanse na powrót do domu. Natomiast gdy kobieta nie interesuje się dzieckiem, jest bezdomna, nie może i nie umie się wywiązać z obowiązków rodzicielskich, dom dziecka występuje o pozbawienie jej władzy rodzicielskiej. W Polsce przybrani rodzice niechętnie adoptują dzieci niepełnosprawne, chore, a tym bardziej z rodzin obciążonych chorobą psychiczną. Psychiatrzy nie zawsze potrafią powiedzieć, czy choroba jest dziedziczna i w jakim stopniu. Jedyną szansą pozostaje adopcja zagraniczna.

Więcej możesz przeczytać w 31/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0