MENU

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wydarzenia - Polska
W warszawskiej Galerii Sztuki Współczesnej "Zachęta" obejrzeć można płótna Kajetana Sosnowskiego - jednego z najbardziej interesujących malarzy polskich drugiej połowy XX w. "Sosnowski należał do tych rzadko spotykanych artystów, których każdy nowy etap twórczości był kolejną nowatorską propozycją, która mogłaby z powodzeniem wypełnić twórczość całego życia innego artysty"- napisała w monografii "Kajetan Sosnowski - malarz niewidzialnych światów" kurator wystawy Bożena Kowalska. Ekspozycja ma charakter retrospektywny. Zaprezentowano kolejne etapy twórczości artysty: od prac wczesnych, jak "Epitafium obrońców Warszawy", poprzez pierwsze odkrycia, jakimi były "Obrazy puste", poliptyki, obrazy szyte i chemiczne aż po "Układy równowartościowe". Na szczególną uwagę zasługuje cykl "Obrazów pustych", w nich bowiem artysta zauważył jednorodną naturę światła i koloru. Dowiódł, że barwa jest światłem. Ciekawostkę stanowią tzw. obrazy chemiczne - dzięki zastosowaniu specyficznych materiałów i metod zmieniają się w nich kolory w zależności od stopnia wilgotności powietrza. Cała twórczość Sosnowskiego była poszukiwaniem coraz nowszych, często szokujących środków wyrazu dla idei myślowoartystycznych. Jego prace wyrażają fascynację światem nie dostrzeganym przez ludzkie oko, lecz zbadanym przez naukę. Wystawa potrwa do 23 sierpnia.
(ES)


Płyta

"Hello Nasty" to piąty album nowojorskiego tria bardzo inteligentnych raperów z grupy Beastie Boys. Ich biały rozrywkowy rap połączony z hardrockowymi gitarami zrobił furorę w 1988 r. Od tej pory muzycy sporo eksperymentowali z brzmieniem, ocierając się o jazzowe klimaty. Zaczęli też sami grać na różnych instrumentach, gdy w rapie wykorzystywano głównie sample. Dziś ponad- trzydziestoletni członkowie Beastie Boys mają głowy do interesów w modzie i muzyce i jednocześnie aktywnie wspierają różne akcje, szczególnie dążenie Tybetu do odzyskania niepodległości. Wprawdzie Adam Yauch posunął się nawet tak daleko, że zmienił wiarę - stał się buddystą, ale nie miało to żadnego wpływu na muzykę zespołu. Nowy album to świetny muzyczny przysłowiowy groch z kapustą - 22 utwory reprezentują niemal wszystkie style. Choć głosowo Beastie Boys nie są słynnymi tenorami, a ich umiejętności instrumentalne nadal są ograniczone, wyobraźnia sprawia, że nagrań słucha się jak w transie. Duże poczucie humoru i inteligentna gadatliwość artystów przyczyniły się do kolejnego triumfu grupy. Muzycy są wzorem, który wielu bezskutecznie próbuje naśladować. "Hello Nasty" to klasyka muzyki pop końca XX w.
Roman Rogowiecki


Książki

"Literatura opowiadała nam dotąd o fikcyjnych postaciach. My pójdziemy dalej: będziemy opisywali fikcyjne książki. Oto szansa odzyskania swobód twórczych, a jednocześnie zaślubiny dwóch sprzecznych duchów - beletrysty i krytyka" - pisze Stanisław Lem w "Apokryfach" (Znak). W niedawno opublikowanym zbiorze esejów pisarz zajmuje się tym, co nie istnieje. Wymyślanie zarówno książek, jak i autorów, nie jest w literaturze zjawiskiem nowym - przeciwnie, wśród projektantów dzieł nie istniejących można wymienić Bolesława Prusa, Jerzego Andrzejewskiego, Tomasza Manna, Jacka Londona czy Jorge Luisa Borgesa. Także w polskiej literaturze współczesnej zauważalna jest podobna tendencja (Czesław Miłosz proponuje "Tematy do odstąpienia", a Paweł Dunin-Wąsowicz "Widmową bibliotekę, czyli wypisy o księgach, których nigdy nie było, ale ktoś o nich napisał"). Apokryfy stworzone przez Lema są zabawne i jednocześnie bardzo poważne, pokazując - jak stwierdza autor posłowia - "wachlarz propozycji (jeszcze) nie ziszczonych w kulturze, choć zasadniczo potencjalnie nie wykluczonych", które w przyszłości mogą się stać realnymi problemami rozwijającej się cywilizacji i są wyrazem kulturoznawczej przenikliwości pisarza. Stanisław Lem niesłusznie funkcjonuje w świadomości większości czytelników tylko jako autor książek fantastycznonaukowych. Warto poznać inne oblicza pisarza - błyskotliwego kulturoznawcy.
(MN)


"Czy w Polsce jest całkiem źle, czy całkiem nieźle, czy Polska idzie naprzód szybko czy powoli, czy średnio, czy tak jak trzeba, czy wolniej, niż trzeba, z jakim krajem porównać jej rozwój i czym ten rozwój mierzyć, czy kierunki owego rozwoju są właściwe, czy braki są przejściowe, czy nadzieje są uzasadnione, czy też uzasadniony jest pesymizm (?)" - pisał Stefan Kisielewski w "Felietonach zdjętych przez cenzurę" (Iskry). Większość swoich felietonów, często ocenzurowanych, Kisielewski publikował w "Tygodniku Powszechnym". Jako publicysta i polemista-komentator współczesnego życia politycznego reprezentował stanowisko liberalno-konserwatywne, chętnie demonstrując własny, niezależny od obiegowych i oficjalnych sądów punkt widzenia. "Odpolitycznienie i odideologizowanie naszego życia coraz bardziej mnie martwi i nie daje spać - zauważyliście może, że całą już serię felietonów poświęcam temu tematowi, tyleż niepokojącemu, co rzadko u nas poruszanemu" - napisał w jednym z tekstów. W tomie znajdują się felietony, które były, zwłaszcza w latach 70. i 80., w całości zdjęte przez cenzurę. Kisielewski publikował je w paryskiej "Kulturze" albo w innych pismach wychodzących poza zasięgiem cenzury.
(MC)
Więcej możesz przeczytać w 32/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.